Wracam do korzeni, czyli wyprowadzka do Poznania


Przyszedł na mnie czas. Na każdego kiedyś przychodzi. Kochasz rodziców całym swoim sercem, jednak czasami się ścieracie. Bo nie posprzątane, bo nie ma cię w domu za często. Przychodzi taki dzień, że chciałbyś po swojemu. Inaczej. Samemu. 
Bóg ekspresowo pobłogosławił mi miejscem w dwuosobowym pokoju. Super dziewczyny, duża przestrzeń, przepiękna lokalizacja i do tego kwota czynszowa, na którą nawet będzie mnie stać! :)

Mina na zdjęciu, bo po całym dni miałam już serdecznie dość pakowania. Miałam nadzieję, na maksymalnie 4 kartony najpotrzebniejszych rzeczy i kilka toreb z ubraniami, a wyszło z tego ok 40 rzeczy, krzesło, dwa namioty.. Eh. Już na wstępie, gdy zapakowałam książki, wyszły mi z tego 4 kartony.. :P

Przeprowadziłam się do Poznania. Czy na zawsze? Nie wiem, Bóg wie :) Ja się cieszę i widzę, że moje mieszkanko jest już błogosławieństwem - jedna mini próba Gospel oraz wieczór panieński za mną w ciągu 7 dni od przeprowadzki ;)

Może to niektórych z Was dziwić, ale ja tam jestem podekscytowana mieszkaniem. Bez rodziców. Wiem, że niektórzy z Was to już w liceum przeprowadzali się do większych miast, aby nie musieć dojeżdżać do szkoły niemożliwych odległości. I może Was dziwić moje podekscytowanie, ewentualnie stwierdzić, że nie ma się czym ekscytować. Pamietajcie, że dla mnie wszystko jest NOWE. Zaskoczeniem było to, że wiecie.. normalnie pasta do zębów w domu jest, proszek do prania, plastry czy leki. A teraz.. Trzeba było wszystko kupić.
Siłą się powstrzymuję, aby pobiec do Ikei, aby kupić "rzeczy potrzebne do nowego mieszkania". Problem w tym, że ja już większość rzeczy mam. Mieszkanie jest w pełni wyposażone, jeżeli chodzi o rzeczy w kuchni, meble czy nawet wieszaki :P

Będę się dzieliła z Wami moimi..nowymi przeżyciami :) A już na pewno jestem ciekawa co mnie czeka, gdy przeczytam sobie Jeżycjadę Małgorzaty Musierowicz - bo właśnie stałam się jej mieszkanką :)

Wiecie, co chyba zrobię? Wybiorę się na krótki spacerek z aparatem :)
Dawno nie ćwiczyłam sztuki fotografii. A coś czuję, że wypadałoby :)

Reasumując: jestem na nowym. Dla mnie nowym. Mieszkaniu, gruncie, etapie w życiu.
Póki co, zdążyłam rozwiesić ubrania oraz poukładać książki kolorystycznie /czemu ja na to wcześniej nie wpadłam! Wygląda to cudownie! :3/



Kartonów wciąż kilka jest, ale jest we mnie również pragnienie pozbywania się rzeczy :) Niech służą innym :)

tak to wyglądało..

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.