Oczyszczanie przestrzeni

Dwa lata temu ten tekst natchnął mnie do porządkowania przestrzeni w moim pokoju. Powolnego, ale porządkowania. Proces wciąż trwa. Zdążyłam się przeprowadzić na przestrzeń teoretycznie mniejszą niż miałam dotychczas w pokoju, ale wzięłam praktycznie wszystko. I się wciąż pozbywam. I wiecie co? Stwierdzam, że jest to ogromnie UWALNIAJĄCE.
Zachęcam do tego tekstu.
Podpisuję się pod nim obiema ręcoma.

Do jej porównań lubię dodawać - wyobraź sobie, że zaczyna palić Ci się dom/mieszkanie. Masz 15minut na uratowanie najważniejszych rzeczy. Co zabierzesz?
0

Feel-Good-Movie, czyli moje zestawienie filmów na dobre samopoczucie MAJ



Tak. Dobrze czytacie. Maj. Chciałabym bardzo przeprosić za braki, ale tak to jest, gdy ma się elastyczne godziny pracy :P Jednak czuję obowiązek, aby się poprawić i nadrobić.
Skoro niekoniecznie miałam czas na wrzucenie tutaj jakiegoś zestawu, to możecie sobie wyobrazić, że również niestety nie miałam zbytnio okazji aby oglądać filmy.. Coś tam jednak dla Was wyłuszczę i już się dzielę! :)

1. Sister Act 2

Ciąg dalszy przygód Whoopie Goldberg w sutannie. I znów rewelacyjna muza. Nic tylko oglądać, tańczyć i śpiewać :)


2. Julie&Julia

Smaczny film. Koniecznie oglądajcie po obiedzie. Poza tym ten film zainspirował mnie do zrobienia czegoś podobnego, tylko z jakąś prostą książką kucharską. Co mnie poruszyło w tym filmie? Mąż Julie.. Skradł moje serce


3. Legion Samobójców

Oglądnęłam ostatnio na odmóżdżenie. I powiem szczerze - całkiem pokręcona bajka, zabawna i oczywiście najprawdziwiej nieprawdziwa :) Wciągnął mnie nawet i muszę przyznać - całkiem dobrze dobrana muzyka :) Czasami przesadzali z ilością tej muzyki, bo początek filmu wygląda tak, jakby chcieli przyciągnąć widza fragmentami wielkich muzycznych hitów. Z resztą - posłuchajcie filmu na początku sami ;)



4. To właśnie miłość

Totalny "must be watched". Jeżeli jeszcze tego nie zrobiłeś, to prawdopodobnie nie zrozumiesz połowy moich tekstów oraz zachowań. Moment tańca Hugh'a Grant'a w brytyjskim parlamencie? Najlepsze "daaaa?!" na stwierdzenie, że przy żłobku z Jezusem było kilka ośmiornic.. Ahh, można by tak wymieniać i wymieniać :) KONIECZNIE :)


5. Holiday

Chciałabym kiedyś tak pojechać i popilnować czyjegoś domu. Może niekoniecznie od razu zakochiwać się w każdym, kto odwiedzi dom właścicielki, ale... witaj przygodo! Kocham w tym filmie Kate Winslet oraz Jack'a Black'a :)

Uff, to chyba tyle! Miło się robi, gdy się wspomina te Feel-Good-Filmy :)
To co, ja lecę może coś oglądnąć, aby było co na czerwiec wrzucić :D
Dobrego! :D
0

Kiedy spódnice idą w ruch, czyli koncert finałowy szkoły tańca flamenco "La Tromenta"


Jest taki dzień, raz do roku, kiedy na prawie dwie godziny przenoszę się do Hiszpanii.. będąc w środku Poznania!
Nie jestem w stanie powiedzieć od ilu lat - z przerwami niestety - chodzę na te koncerty. Nie obyłoby się oczywiście bez pewnej Szkolnej Mamki, która ten taniec tańczy i za każdym razem chodzę oglądać jej postępy oraz poczynania :)
Ten dzień za każdym razem jest specyficzny. Za każdym razem dzieje się w ten dzień wszystko, a ja zawsze staram się tam dotrzeć i wczuć się z wszystkimi w ten klimat :)

To jest dla mnie zawsze niesamowite ile emocji można wyrazić takim tańcem, klaskaniem, tupaniem, pstrykaniem, podnoszeniem ogona, rzucaniem chustą czy pokrzykiwaniem. Ja zazwyczaj czekam na moją ukochaną Buleria por Jerez, czyli taniec, gdzie ilka kobiet ustawia się w półkolu i zaczyna wybijać rytm z melodią i po kolei na solówki wychodzą tancerki :) mogłabym na to patrzeć bez końca! :)





Jestem pełna podziwu dla tych wszystkich kobiet za pomysł na ubiór, za upór, za trzymanie tempa i nie poddawanie się, gdy się nie tańczy równo. Bo przecież każda tańczy w swoim tempie :)

Dzięki chodzeniu na te koncerty mogę powiedzieć, że liznęłam trochę kultury i jestem w stanie rozpoznać z daleka po muzyce i odgłosach, że ktoś tańczy flamenco! /a miałam taką sytuację, więc nie wymyślam ;) /
Cóż więcej mogę rzec - w Poznaniu przepięknie ten taniec krzewi pani Kasia Burgiel. Jeżeli kiedykolwiek spodobała Wam się ta muzyka, bądź stroje, to z pewnością zechcecie pobiec na zajęcia! :)

PS
tak, ja też chodzę, aby sobie od czasu do czasu zakrzyknąć "vale!", "bien!" :D
0

Wracam do korzeni, czyli wyprowadzka do Poznania


Przyszedł na mnie czas. Na każdego kiedyś przychodzi. Kochasz rodziców całym swoim sercem, jednak czasami się ścieracie. Bo nie posprzątane, bo nie ma cię w domu za często. Przychodzi taki dzień, że chciałbyś po swojemu. Inaczej. Samemu. 
Bóg ekspresowo pobłogosławił mi miejscem w dwuosobowym pokoju. Super dziewczyny, duża przestrzeń, przepiękna lokalizacja i do tego kwota czynszowa, na którą nawet będzie mnie stać! :)

Mina na zdjęciu, bo po całym dni miałam już serdecznie dość pakowania. Miałam nadzieję, na maksymalnie 4 kartony najpotrzebniejszych rzeczy i kilka toreb z ubraniami, a wyszło z tego ok 40 rzeczy, krzesło, dwa namioty.. Eh. Już na wstępie, gdy zapakowałam książki, wyszły mi z tego 4 kartony.. :P

Przeprowadziłam się do Poznania. Czy na zawsze? Nie wiem, Bóg wie :) Ja się cieszę i widzę, że moje mieszkanko jest już błogosławieństwem - jedna mini próba Gospel oraz wieczór panieński za mną w ciągu 7 dni od przeprowadzki ;)

Może to niektórych z Was dziwić, ale ja tam jestem podekscytowana mieszkaniem. Bez rodziców. Wiem, że niektórzy z Was to już w liceum przeprowadzali się do większych miast, aby nie musieć dojeżdżać do szkoły niemożliwych odległości. I może Was dziwić moje podekscytowanie, ewentualnie stwierdzić, że nie ma się czym ekscytować. Pamietajcie, że dla mnie wszystko jest NOWE. Zaskoczeniem było to, że wiecie.. normalnie pasta do zębów w domu jest, proszek do prania, plastry czy leki. A teraz.. Trzeba było wszystko kupić.
Siłą się powstrzymuję, aby pobiec do Ikei, aby kupić "rzeczy potrzebne do nowego mieszkania". Problem w tym, że ja już większość rzeczy mam. Mieszkanie jest w pełni wyposażone, jeżeli chodzi o rzeczy w kuchni, meble czy nawet wieszaki :P

Będę się dzieliła z Wami moimi..nowymi przeżyciami :) A już na pewno jestem ciekawa co mnie czeka, gdy przeczytam sobie Jeżycjadę Małgorzaty Musierowicz - bo właśnie stałam się jej mieszkanką :)

Wiecie, co chyba zrobię? Wybiorę się na krótki spacerek z aparatem :)
Dawno nie ćwiczyłam sztuki fotografii. A coś czuję, że wypadałoby :)

Reasumując: jestem na nowym. Dla mnie nowym. Mieszkaniu, gruncie, etapie w życiu.
Póki co, zdążyłam rozwiesić ubrania oraz poukładać książki kolorystycznie /czemu ja na to wcześniej nie wpadłam! Wygląda to cudownie! :3/



Kartonów wciąż kilka jest, ale jest we mnie również pragnienie pozbywania się rzeczy :) Niech służą innym :)

tak to wyglądało..

0

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.