#bucketlist 176


176) Iść na wesele

To też był lekki przypadek. Moja przyjaciółka ma siostrę, która ostatnio wydała się za mąż. W wyniku różnych sytuacji znalazło się dla mnie miejsce na weselu, chociaż nie liczyłam na to w żaden sposób. A jak było? Wzruszająco. Pięknie. Zabawnie. Dużo niespodzianek. Dużo alkoholu (winko <3). Do tego przyjaciółka wyglądała jak miljon dolarów, a jej siostra jak biljon :D
Państwo Młodzi usadzili ludzi wokół stołów z nazwami krajów lub miast, do których chcieliby się kiedyś wybrać. Mój nazywał się Gambia i tak również brzmiały ostatnie toasty popijane wódką na tymże weselu :D Mój stolik okazał się dość zabawowy, szczególnie po sporej dawce alkoholu :D Zamiótł mnie Filip, który był wegetarianinem oraz Fredi, który był Niemcem (muzykiem!) i z każdym kolejnym wypitym kieliszkiem wódki mówił coraz lepiej po polsku. To było NIESAMOWITE :D ubaw po pachy :) Do tego super grający zespół z wokalistką, która brała udział kiedyś w warsztatach gospel :) Wymiatałyśmy z M na parkiecie, od czasu do czasu kołysał nas jej partner P lub podrygiwałam z P do innych hiciorów.
Na zdjęciu akurat braliśmy udział w koncercie-niespodzianka zespołu Autsider. Chłopaki podobno specjalnie na prośbę Dajany "zeszli się" i zagrali.. WOW. Jako że byłam jedyną niewiastą z niezaplecionymi włosami to sobie pomachałam trochę głową. A gdy odkrył to fotograf, to machałam mniej więcej co drugi utwór na jego życzenie :D
Bawiłam się pięknie. To był zacny wieczór i cieszyłam się na nie jak dziecko :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.