Italia 2016 part VI - Pesaro

Kończę już tę serię.. W końcu!



Pesaro
  • dojechałam do niego pociągiem - wbrew pozorom, siatka kolejowa w Italii jest dość tania
  • moim hostem tym razem był Luca, który pracuje w czymś takim jak rada miasta i zajmuje się rozwiązaniami ekologicznymi, które mieszkańcy mają wprowadzać, aby żyć lepiej na Ziemi. 
  • mój host był najlepszy! zapytał się, co bym chciała robić. Stwierdziłam, że chciałabym pozbierać muszelki dla znajomych, więc poszliśmy wydobyć z jego garażu dwa rowery i ruszyliśmy w podróż.
  • był piękny i ciepły wieczór, jechałam boso, chodziłam boso i śmiałam się w głos :)
  • zdjęcie do góry przedstawia właśnie zachód słońca w zatoce na plaży miejskiej.
  • fenomenem dla mnie było to, że zostawiliśmy rowery zaraz przy chodniku, na kawałku plaży, z zapiętą blokadą pomiędzy kołami. W Italii nie kradną rowerów, przynajmniej nie aż tak - dowiedziałam się. U nas, to przecież, rower trzeba przyczepić do "czegoś".. Hmm..
  • Luca zabrał mnie na BEZGLUTENOWĄ pizzę i dał mi lekcję italskich "manier" kulinarnych.
  • moja pizza była z jajkiem i polana majonezem (!!!!) co podobno się w ogóle nie zdarza..
  • Pizza w Italii to nic innego jak Margherita, reszta to już turystyczne wymysły.
  • poproszenie o dodatkowy sos do pizzy może spotkać się z oburzeniem i wyśmianiem Cię przez kelnera - nie próbuj :P
  • kawa w Italii to tylko espresso. Reszta Europy wymyśliła sobie jakieś jej odmiany /latte, capuchino itd../ W Italii prosisz o kawę i dostajesz espresso ;)
  • kiedy wyszliśmy z restauracji usłyszeliśmy muzykę. A ponieważ zapytałam co to, poszliśmy w tym kierunku i naszym oczom ukazała się... potańcówka. I to nie byle jaka, ale właśnie TANGO. To było niesamowite - kobiety poprzychodziły z mężami, przyniosły buty i ludzie tańczyli. Nie tylko w "swoich" parach, ale też się mieszali. Byłam tak poruszona, wzruszona i podekscytowana, że co minutę mówiłam "amazing" :D
    zobaczyć to możecie właśnie na video niżej :)
  •  po powrocie ustaliliśmy, że Luca jedzie jutro nad jezioro (jest naturystą) i pokona on 3/4 mojej trasy do Bolonii, do której chciałam udać się stopem :)
  • rano śniadanie BEZGLUTENOWE i w drogę :)
To chyba tyle z Pesaro :) Piękna, mała, zaciszna miejscowość, która ożywa latem z powodu turystów. Z pewnością kiedyś jeszcze ją odwiedzę :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.