100 rzeczy, które powinieneś wiedzieć, zanim gdziekolwiek pojedziesz - część V

 Kolejna część specjalnie dla Was :)

41) Weź aparat, który będzie robił zdjęcia takie, jakie chcesz, ale równocześnie nie będzie tak ciężki, żebyś miała zostawić go w pokoju.

Prawda! Swego czasu miałam pięknie śmigającego canona kompakta, ale po upadku z dwu metrowej szaty, nurkowaniu w kanadyjskiej toalecie i ośmiu latach użytkowania się skończył. Teraz dysponuję /dzięki uprzejmości Nikary/ Canonem 350D i czasami muszę stwierdzić, że jest za ciężki.. Zdjęcia robi rewelacyjne, ale miejsce w plecaku i na ramieniu zajmuje. A poza tym boję się, że mi go ktoś wyrwie i tyle z niego będę miała.. No cóż,decyzja należy do Was, weźcie to, co lubicie. Nawet jeśli Wasz aparat w telefonie rozbraja system :)


42) Weź ze sobą szalik/chustę - nawet, gdy jest gorąco.

Wróciłam ostatnio z Werony i powiem szczerze, że nie wzięłam chusty /miałam za to dwa ciepłe kominy/ i żałowałam. Z chusty zrobisz wszystko /jak wysilisz kreatywną część mózgu i zwiążesz odpowiednio/. Kocyk na piknik, kocyk do przykrycia, bluzkę, spódniczkę, szalik, sweterek, turban, czapka, plecak.. To tylko moje umiejętności, możesz się wykazać swoimi :)

43) Weź mały kawałeczek mydła - Marseille.

Z pewnością chodziło o to, że ta firma ma ładnie pachnące rzeczy. Ja się odniosę do samego mydła. Mydło się wolno kończy, ma właściwości CZYSZCZĄCE oraz PIORĄCE /masz więc żel pod prysznic i proszek do prania w jednym/ i zajmuje mało miejsca. Ja zawsze biorę te takie małe, któe znajduję w hotelach/babcia mi przywozi z hotelu :D

44) W hostelu śpij w zatyczkach do uszu.

Jeżeli jest taka potrzeba :) Ja mam twardy sen i z jednej strony, to jest dobra rzecz - nie obudzą mnie imprezy z parteru, wchodzący współmieszkańcy mojego pokoju itd. Jednak.. czy obudziłabym sie, gdyby mi ktoś grzebał w rzeczach..?

45) Gdy spędzasz noc w autobusie, nocnym pociągu lub wszędzie indziej, ale nie w hostelu to śpij z głową na bagażu.

Opcja trochę niewygodna, ale BEZPIECZNA. 

46) Miej zawsze ze sobą na czarną godzinę baton energetyczny/snack/czekoladę.

Ja mam zawsze czekoladę lub jakieś bakalie. Nigdy nie wiesz, kiedy i gdzie może Ci się trafić, że wylądujesz na środku "niczego". A gdy człowiek głodny, to i zły..


47) Nie jedz za dużo jagód - potem boli brzuch.

Chyba się jeszcze nigdy nie na jadłam ich za dużo, aby mnie bolało! Po truskawkach to tak! ;)

48) Jeżeli jednak to zrobiłeś (47) to napij się herbaty.

Czarnej, mocno parzonej, bez cukru. Smacznego :)

49) Zadzwoń do banku przed wyjazdem - zapytaj o limity i uprzedź o egzotycznej/długotrwałej podróży.

Pierwsza rzecz - przeczytałam gdzieś ostatnio, że podczas podróży, bank zablokował podróżniczce kartę, bo wypłacała nagle pieniądze z jakiegoś dzikiego zakątka świata, a nie z jej kraju.. Druga - może, gdy wspomnisz o wycieczce, to zaoferują Ci jakiś ciekawy pakiet podróżniczy? Kartę na walutę zagraniczną? Darmowe wypłaty z banków na całym świecie? Kto nie pyta - nie ma :)


50) Nie potrzebujesz 10ciu par WSZYSTKIEGO. Wystarczy parę topów + shorty/spodnie by w nich chodzić. KOBIETY: I jedna ładna kiecka ;)

Prawda. Z każdą podróżą uczę się tego coraz bardziej. Poza tym - możesz mi wierzyć lub nie, ale rzeczy za granicą TEŻ SCHNĄ. Zdarza się, że nawet szybciej! Więc odrzuć lenistwo w kąt i wypierz sobie. Lepiej się będzie nosiło :)
Będziesz sobie dziękować :D
0

The Bill Elliot Swing Orchestra - The Shim Sham Song

Cześć Wam :)
Przepraszam za zaniedbanie. Nie pierwszy i, niestety, nie ostatni pewnie. Każdy z Was miewa czasami okresy, że życie maksymalnie przyśpiesza i nie masz nawet czasu posłuchać muzyki, hmm? Ja mam. Chętnie podzieliłabym się z Wami jakąkolwiek ciekawą nutą, ale wierzcie mi - ostatnio tylko muzyka klasyczna /też ją wstawię! nie twierdzę, że nie jest ciekawą nutą! ;)/, wyjazd /byłam w Weronie z koleżanką :)/ i praca. I chęć rewolucji w swoim życiu.
To co, dacie się przekonać swingową piosenką, że będę częściej zaglądać? :)
/PS do tej piosenki jest świetna choreografia. zatańczysz to 3 razy i trening cardio na tydzień masz z głowy :D/

0

Podulka - Nie Przeszkadzać

0

PODSUMOWANIE MIESIĄCA KWIECIEŃ: Lista Bucket List'owych celów na 2017

Zacznę od tego, ze pisze z tableta, do którego mam klawiaturę, która nie ma polskich znaków. Probowalam ja jakos zupdate'owac, ale nie udało mi się. Możliwe, ze uda mi się pozniej jakos poprawic te wszystkie bledy, ale jeżeli nie to - NIE OCENIAJCIE MNIE :P

Chciałam zrobić takie mini podsumowanie tego co się Działo przez ostatnie 3 miesiące. Maj za pasem Pogoda, mam nadzieje, ciepla coraz bliżej, wiec kusza mnie wszelkie autostopy bliskie i dalekie :)

Ogólne rozliczenie wygląda tak:
  • języki -> włoski, hiszpański, angielski
    angielski - doszłam do takiego poziomu, ze oglądam filmy bez napisów. Czasami ich po prostu nie mogę znalezc, czasami nie pasują, wiec nie pozostaje mi nic innego jak poradzić sobie bez. Świetny sprawdzian.
    Włoski - uczę się, ale mozolnie. Lece teraz niedługo do Werony, wiec moze chociaż więcej zrozumiem niz ostatnio.
    Hiszpański - tez uważam, ze trochę lepiej, szczególnie, ze mam okazje go cwiczyc wraz z kuzynka podczas korepetycji, których jej udzielam :)
  • przejechać się motorem - mam już upatrzoną osobę, która pomoże mi zrealizować ten punkt :) / póki co ZIMNO
  • każdego miesiąca gdzieś polecieć - najtaniej, jak się da! póki co - luty i marzec już zarezerwowane, szukam destynacji i tanich biletów na styczeń i dalsze miesiące / zrezygnowałam z tego pomysłu. Nie chce nic robic na sile czy na wyścigi. Nie chce tez poswiecac swojego zdrowia i czasu z rodzina na moje zakłady. Ostatnio tez zmieniły się moje pomysły na podrozowanie.. Oj, duzo Bóg we mnie zmienia :)
  • dance week challenge - a tutaj niespodzianka, będzie śmiesznie :) /czekam! :D
  • zaliczyć Woodstock i SlotArt Festiwal - jak mi Woodstocka nie odwołają /terminy zaklepane :)
  • zdać prawko - jestem na dobrej drodze! kurs się robi! /zdałam teoretyczny, mam za soba juz 10 godzin jazd. Jest czad :)
  • wejść na drzewo - trzeba znaleźć drzewo i trenować
  • wydoić krowę
  • trzymać małego kurczaczka w ręce - połączę z krową, szukam miejsca realizacji /koleżanka L jest chętna, aby mi pomoc - wciaz sie zgadujemy :)
  • zaskocz babcię w Aleksandrowie - nic trudnego, czekam na cieplejsze dni
  • spisać rodzinne życzenia co do pochówku
  • pozostawiać cytaty w bibliotece
  • pojechać na spływ kajakowy - ktoś coś poleca? /koleżanka L tez moze doradzi :D
  • umyć samochód taty
  • spać na dziko - w końcu muszę się nauczyć! /możliwe, ze juz niedługo i na dodatek w Weronie! :D
  • zorganizować wyjazd pod namioty - jak się nauczę spać na dziko to nic trudnego
  • kąp się w kałuży - Woodstock..? :D
  • idź na pokaz pływania synchronicznego - od czasu do czasu na termach robią
  • odwiedź Puszczę Białowieską - słyszałam, że Białowieska się puszcza.. ;)
  • idź na trampoliny - ktoś chętny? :)
  • zostań gwiazdą karaoke? - ktoś wie, gdzie jest najlepsze karaoke w Poznaniu? /juz nawet byłam na karoke, ale się internet im zawiesil..xD
  • idź na premierę filmu
  • wysłuchaj audiobooka - już mam /z audiobookiem się zatrzymałam, ale wciaz pamiętam ;)
I póki co - tyle, a moze AZ tyle wlasne ;)
Mogę wam tylko powiedzieć, ze czuje mala ekscytacje, gdy spełniam swoje marzenia. Poza tym, miałam okazje spelnic tez nie wymienione na ten rok, inne punkty z mojej bucket list. Udało mi się:
  • zaczac biegac i trenować na mój 10 kilometrowy bieg - póki co, mam za soba 3km ciągiem podczas biegu OPEN im. o. Jonca. Zapisałam się rowniez na Bieg Na Tak Fun Run 5,7km. Twierdza, ze mogę się jakos ladnie ubrać :D Juz szukam wdzianka w lumpeksach.
    Koleżanka poleciła mi rozpiskę, z która uczę się biegac "od 0 minut do 45 minut ciągiem". Nazywa, to moja rozpiska "od 0 do bohatera" :P Póki co - biegam juz 4 tydzień. Czasami ciezko wyjsc, ale jak juz biegnę to jest pięknie :)
    Mogę się jeszcze podzielić jednym moim przemyśleniem - nie biegajcie w wychodzonych, z plaska podeszwa trampkach. NIE.
  • jechałam na bagażniku od roweru!
    piszczałam z Radości, chociaż zajelo nam to moze z 3 minuty :D Koleżanka L się zgodziła i mnie wziela. Wprawdzie - zdjecia zrobić nie zdazylam i nogi juz cierply od trzymania ich w gorze, ale bylo to SUPER przezycie :)
    /ja to sie potrafie cieszyc z malych rzeczy :P/
Póki co - takie podsumowanie :)
Nadrabiam tez niektore spotkania i swietnie się z tym czuje :)

Zostawiam Was z tym i zycze dobrego wieczoru!
0

Chodź, pomaluj mój..moją teczkę!


Rodzinna niedziela, święta.
Dostałam od mamy teczkę do kolorowania.
Zawsze się śmiałam z wszelkich takich kolorowanek, szczególnie, gdy miały tytuł "uspokajające/odprężające/odstresowujące". Gdy tylko ktoś je wyciągał na stół, rzucałam "stresujesz się teraz?" :P
Jak sama dobrze pamiętam z przedszkola, niekoniecznie lubię kolorować. Szlaczki - ok. Wypełnianie coś kolorami - już trochę mniej, ale zcierpię. To też sama zaproponowałam, że z mamą usiądziemy i pokolorujemy razem swoje teczki. Spędziłyśmy nad tym półtorej godziny! Trochę pisaków i do dzieła.
Nie wiem, kto wmówił nam, że takie kolorowanki uspokajają.
Ciągle tylko się jeżyłam, że mam za mało kolorów, że wyjeżdżam za linię, że skurcze ręki mnie biorą a białe pola się nie kończą. Chciałam jednak spędzić czas z mamą inaczej, więc kolorowałam dalej.
Oczywiście, mój umysł nie może pozostać bez ciągłej analizy i zaczęłam sobie uświadamiać, że takie "zwykłe" kolorowanie bardzo wiele mówi o tym, jak pracujemy w naszym życiu. Bardzo. Aż za bardzo.
Czy jestem zadowolona z tej wiedzy? Niekoniecznie :D Nie jestem swoim wymarzonym pracownikiem. Mogę jednak z tą wiedzą zrobić dwie rzeczy - albo się załamać i próbować w trudzie i znoju zmienić swoje nawyki, albo zaakceptować to i używać tej wiedzy aby zwiększyć wydajność tego co robię - po drodze i tak zacznę zmieniać swoje nawyki, w celu "ulepszania". Wybieram to drugie. Nie powiem, nie jestem z siebie zadowolona - wyjeżdżałam za linie, spieszyłam się, nie mogłam się skupić na jednym elemencie, tylko skakałam z przysłowiowego "kwiatka na kwiatek" /tak naprawdę na teczce też są kwiatki! :D/. Teraz za to wiem, jak sobie jeszcze lepiej planować dzień, pod względem przeznaczania czasu na robienie różnych zadań. Oczywiście, nie jest to wiedza "ostateczna" - wciąż będę się czegoś o sobie dowiadywała, a czas przyniesie kolejne zmiany.

Chciałam się tym z Wami podzielić - drobnymi przemyśleniami znad świątecznej białej kiełbasy, kawałka tortu bezowego oraz teczki do kolorowania :P
Zdobądź skądś kawałek kolorowanki. Kredki/pisaki. Usiądź na godzinę lub więcej i patrz co robisz :P Każdy z nas jest inny. Każdy z nas pokolorowałby takie coś w inny sposób. I to pięknie ukazuje różnorodność naszego istnienia. Cudowność każdego Bożego stworzenia :)

0

Trochę nadrabiania

nie moje nogi. obrazek z internetów
Ostatnio zaniedbałam trochę mojego bloga. Bo dużo się działo (jak zawsze). Bo jazdy (tak, jeżdżę po mieście, strzeżcie się!). Bo przygotowania do świąt. Itd.

Rzuca mi się na myśl parę kwestii, o których chciałabym Wam tutaj napisać :)

Zacznę od tego, że może zauważyliście, ale zrobiłam sobie tydzień z muzyką gospel. Stwierdziłam, że czas najwyższy się osłuchiwać z dobrą gospelową muzą, dlatego też dorwałam pewne stare spisy z utworami z różnych warsztatów gospel i odsłuchuję :)
Efekt końcowy tego jest taki, że potem coś nucę i nie pamiętam już, z którego utworu to jest. Ja się cieszę, że mózg coś zapamiętał i najczęściej jest to jakiś wers ze słowem "Jesus", "glory" albo "praised" :D

Równolegle z tygodniem muzyki gospel zrobiłam sobie tydzień..kremowania się. Dosłownie. Stwierdziłam, że zrobię sobie eksperyment i będę codziennie kremować swe ciało (wstrzymaj konie z tymi galopującymi myślami :P).
Efekt? Odczułam, że dłonie mam bardziej gładkie, a do snu kładę się pachnąca ;D

Poza tym wciąż biegam. Doszłam do 2,5km podczas moich treningów. Szkoda tylko, że za każdym razem jak biegam, Bóg pozwala mi biegać w deszczu i błocie. A na błocie łatwo się poślizgnąć. Nah.

W zeszłym tygodniu, od poniedziałku, chodziłam też regularnie /całe 4 dni z rzędu/ do trenera Wellness w sprawie ustalenia codziennego menu. Cel - schuść /oryginalnie: schudnąć/ do swojej wymarzonej wagi. Poza tym, modliłam się już od dłuższego czasu, aby nauczyć się jeść mniej.
Bóg działa w NIESAMOWITY sposób i natrafiłam na Klub Dobrego Samopoczucia /na Wierzbięcicach/ i na Adriana /wszystko dzięki Agnieszce H!/ i zaczęłam w końcu rozumieć /chociaż trochę/ całe to jedzenie.
Efekt? Póki co, w trakcie. Zdążyłam po drodze być jednego dnia chora i wszystko to się jakoś wciąż klaruje. Ja się na pewno czuję WSPANIALE :)

Miałam też problem z oczami. W zeszłym roku, po spontanicznej i prywatnej wizycie u okulisty w Czarnkowie podczas warsztatów, okazało się, że mam infekcję bakteryjną. Leczyłam się zakupionym lekiem /czego normalnie nie czynię/ i pod koniec lipca mogłam znów z powrotem nosić soczewki. Ta choroba nie pozwala mi ich nosić. Jedyne na co wtedy mam ochotę to trzeć oczy.
Oczywiście, w związku z moimi pokojowymi porządkami, pamiętam jak wyrzucałam wszelkie stare leki, a nie postanowiłam zapisać sobie nazwy tych kropel. Założyłam soczewki po pół rocznej przerwie i czułam, że choroba powróciła. Tylko, że kropka - jak się nazywał lek i na co ja w ogóle chorowałam? Jedyne co pamiętałam, to, że lek kosztował mnie mniej niż 20zł :D
Modliłam się do Boga o uzdrowienie oka. Bardzo. Bardzo bardzo. Niestety, stan się tylko pogarszał, szczególnie, gdy aura na dworze też się pogarszała. I mam pragnienie - "idź do apteki, i spróbuj znaleźć nazwę leku". Poszłam. Powiedziałam, co i jak. Niestety, leku na receptę nie dostanę bez recepty tym bardziej, gdy nazwy nie pamiętam. Za to Pani mi przypomniała nazwę choroby i fakt, że może ona nawracać. /nah/ Myślę sobie "Boże, gdzie ja znajdę na już lekarza prywatnie? To będzie koszt 120zł w sumie!" Pojawiło się kolejne pragnienie, aby na wszelki wypadek przeszukać środkową szufladę mojej szafki nocnej. Przeszukałam, i pewnie domyślacie się, co znalazłam? :P
Lek, którego może nie wyrzuciłam? Może Bóg w cudowny sposób wyjął ze śmietnika i włożył? Nie wiem. Wiem, że oczy zdrowieją. Wiem, że zaoszczędziłam 120zł. Przyznać się też muszę, że miałam moment zawahania. Oskarżałam Boga o brak reakcji i uzdrowienia. Mogę tylko stwierdzić, na swoim przykładzie, że jeżeli uważasz, że Bóg nie odpowiada na Twoje prośby /i nie mówię o spełnianiu ich, bo odpowiadanie w sposób nie wysłuchania danej modlitwy, ale Jego działaniu w inny sposób, też jest odpowiedzią/ to znaczy, że źle/niedostatecznie SŁUCHASZ/PATRZYSZ.

Był też dzień - dokładnie czwartek, kiedy zapomniałam włączyć budzika. Nie uruchomiłam go wieczorem, więc rano nie zadzwonił. Obudził mnie za to Jezus. Możesz się ze mnie teraz śmiać. "I co, podszedł i potrząsnął Cię za ramię?". Jak inaczej wytłumaczysz moje obudzenie się - BEZPROBLEMOWE - o 7 rano bez ani jednego budzika? Jak? I to na dodatek był mój dzień biegania. I jak mam wątpić w to, że Bóg mnie kocha czy że istnieje..?

Kiedy tak Was zaniedbywałam, to miałam też parę zlotów /przeciwieństwo do "wzlotów"/ co do bloga. Nie lubię generować złych myśli, staram się być /może nawet jestem!/ optymistką i wierzyć w to, że plan Boży jest najlepszy. Dlatego ten blog, czy treści, które publikuję na facebooku mają charakter żartobliwy czy optymistyczny. Zazwyczaj robię to dla siebie, ale wiem też, że są osoby, które tego potrzebują. Co robi Bóg? Zauważyłam wczoraj komentarz na blogu pod muzyką alt-J'a. WOW. Nigdy nie miałam komentarzy pod postem z muzyką. A tam co..? Sprawdźcie sami ;) Nie będę odbierała Wam tey przyjemności. Drogi autorze tego komentarza: dziękuję :) Napisałeś/aś to najodpowiedniejszym miejscu EVER :D Poza tym, po piątkowym nabożeństwie w mojej wspólnocie usłyszałam od dwóch wspaniałych Bożych dziewczyn, że czytają/śledzą mojego... facebooka! :D WOW. Nie sądziłam, że ktokolwiek to robi! A jednak, zasięg jest.. To miło, że jesteście :)
Miło się pisze z perspektywą, że może oprócz mnie, ktoś inny się jeszcze pośmieje.

Cóż. Póki co, czuję, że wylałam, co miałam do wylania. Kto by pomyślał, że napisanie paru myśli może zająć człowiekowi 40 minut!
Tymczasem, lecę. Wciągnęła mnie ostatnio pewna książka, do której z pewnością Was zachęcę.
Trzymajcie się ciepło, z miłością i pięknie. W końcu - Jezus za Was zmartwychwstał :)

0

Dobiegłam, czyli pierwsze kilomtery za płoty!

zdj. by Olo Szczur
Nie będzie zdjęcia zmęczonego biegacza. Nie będzie zdjęcia medalu, numeru czy upoconej bluzki (fuu!).
Za to będzie relacja :)

Otóż.. PRZEBIEGŁAM :D
Nieważne, że pierwsze trzy kilometry w moim życiu, które przebiegłam bez przerwy, pokonałam w czasie 21 minut i 55 sekund (na mecie nawet mnie korciło, aby poczekać do pełnej 22ujki :D
Nieważne, że byłam szósta od końca.
Nieważne, że przez cały bieg chciało mi się siusiu (totalnie, zachciało się na 2 minuty przed startem).
Nieważne, że łydki ciągną niż bardziej.

Jestem z siebie PRZE DUMNA - wytrwałam, dałam radę. Biegłam tak wolno, że gdy dobiegłam na metę to miałam takie - aha, już koniec? :D /chyba powinnam zacząć biegać trochę szybciej? :P/

Poza tym, miałam taką oto sytuację:
Podbiegła do mnie z tyłu jakaś inna uczestniczka biegu i mówi:
- Ma Pani piękne nogi.
I pobiegła dalej :D

Hmm, w życiu bym nie podejrzewała, żeby podczas biegu zastanawiać się nad czyimiś nogami :D :D :D

Czy mogę się już oficjalnie nazwać biegaczem? Chyba tak - wystartowałam jakieś 9 miesięcy wcześniej, ale jestem wdzięczna :)
Kiedy "przerzucę" się na nowy telefon, to może nawet pokuszę się /radą Kasjusza/ o aplikację endomondo..
Póki co - nie liczy się czas, medale czy strój - pokonałam "na raz" biegiem długi odcinek i jestem tym zachwycona :)

Dobrego dnia Wam dzisiaj życzę :)
1

Geron Davis- Send It On Down

0

Od zera do bohatera



Czas chyba się do czegoś przyznać ;)

Był czas Poznańskiego Półmaratonu. Zazdroszczę tym wszystkim dzikusom, co w tym biegli. I co w ogóle biegają. Mam w planach biegać, a już na pewno moim celem jest przebiec jakiś 10cio kilometrowy bieg.

Jest czas Poznańskiego Półmaratonu. Wchodzę na facebooki, a tam co drugi post, na mojej ogólnej tablicy jest o biegu, o medalu, zdjęcie z medalem, zdjęcie zmęczonego biegacza..

I wzięło mnie. Z początku zazdrość. Potem motywacja. "Ale przecież chciałaś ruszyć w przyszłym roku". Trudno.

Ruszyłam w zeszłym tygodniu. Tylko miałam zagwostkę - Jak ZACZĄĆ?

Napisałam do znajomej co to w skrytości mojego serca z tym bieganiem obserwowałam.
Napisałam, że nie umiem, że nie potrafię, a przed wszystkim to NIENAWIDZĘ.

Naprawdę :D
Nienawidzę biegać.
Dlaczego więc zaczęłam?
Dla siebie. Dla Boga. Bo trzeba przełamywać swoje bariery.

Na internetach znajdziecie grafiki z tabelkami jak zacząć od minuty biegu do 45 minut biegu bez przerwy.
I zaczęłam. I biegam. Łydki ciągną jak oszalałe, ale biegam :)
Udało mi się nawet w środę wstać o 6:30 (!!!!!!!!!!!!!!!), żeby pójść wybiegać moje minuty.

To nie koniec.
Zapisałam się na trzy kilometrowy bieg. Na "dobry" początek. Za namową szkolnej mamy - ewentualnie będzie na nią ;D
Ludzie, ja się zaczęłam STRESOWAĆ! :D
To będzie piękny czas! Jestem ciekawa jak mi pójdzie :)
Modlę się o jedno - aby tak chamsko nie wiało..

Bądźcie ze mną! Będę wdzięczna! :)
Niech prędkość będzie ze mną! :D

1

Feel-Good-Movie, czyli moje zestawienie filmów na dobre samopoczucie KWIECIEŃ

/bardzo przepraszam za jakość zdjęcia. innych nie ma, ale Whoopie jest tutaj tak grymaśna..;) /

Kwiecień się zaczął, zbliża się weekend, a ja pojawiam się z wpisem. W końcu, w trakcie weekendu sobie z przyjemnością coś zobaczycie, hmm? :)


1. Sister Act 1

Czyli Zakonnica w Przebraniu. Dzięki temu filmowi Polska wie, czym jest gospel. Mówię serio! ;) I pewnie kilka dziewczyn po tym filmie chciała zostać zakonnicą. Ja się przyznaję - chciałam. Kiedy zaczęłam śpiewać w Gospel Joy byłam o tyle do przodu, że znałam utwór "Oh happy day", "Joyful joyful" czy "Ain't no mountain high above". Do tego gra Whoopie Goldberg, która idealnie nadaje się do tej roli. Znaczy się.. nie potrafię sobie nawet wyobrazić nikogo innego w jej roli.. Klaszczcie i oglądajcie! PS film starszy niż ja.. :O


2. Producenci (2005)

Remake filmu z 1967. Dawno się tak nie śmiałam. Film był czasami tak głupi, że aż śmieszny. Do tego ciekawy muzycznie i przefantastycznie zagrany! Pewne momenty napadów szału.. WOW. Nie wiem, czy bym tak potrafiła. Ja bym z pewnością w życiu nie wymyśliła, że można zrobić taki film.


3. Kochankowie z Księżyca Moonrise Kingdom

Zakochańce. Uwielbiam tego reżysera - podejmuje się nakręcenia dziwnych filmów. Co z tego wychodzi? Coś skomplikowanie pięknego z przepiękną muzyką. Zachęcam do zobaczenia tego filmu, a po resztę sięgniecie sami!


4. Czego pragnie dziewczyna (2003)

Uwielbiam Amandę Bynes. Pomimo tego, że najczęściej dostaje role dziwnych dziewczyn, to potrafi dodać im uroku. Film lekki, skłania nawet do jakiś przemyśleń. Idealny na wieczór z herbatą bądź kakaem :)


5. Zatańcz ze mną

Odświeżyłam sobie ten film. I pomyślałam sobie - nah, co z tego, że jest z Richardem Gere. Kilka ujęć później, gdy oglądacie jego uśmiech i oczka jak u Bambiego Jelonka, to już wiecie, dlaczego ten film jest właśnie z RICHARDEM GERE. Do tego Stanley Tuccini - niesamowicie utalentowany aktor. Kilka dni później oglądałam inny film z nim i byłam przezaskoczona jego umiejętnością gry aktorskiej. Inny człowiek! Zero powielania. Szał i wow.
0

Norman Hutchins - Jesus I Love You

0

100 rzeczy, które powinieneś wiedzieć, zanim gdziekolwiek pojedziesz - część IV


Czekaliście? :D
Ja też :D
To do dzieła "Drużyno Actimela" ;)


31) Weź ze sobą pustą siatkę. A nawet kilka!

Yes! Jestem na tak totalnie! Do pustej siatki schowasz np brudne rzeczy. Albo mokre rzeczy. Albo przykryjesz nią coś, co nie chcesz, aby mokło. Albo, gdy poczujesz się niedobrze.. Lub zaoszczędzisz parę europejskich centów w sklepie ;) Te plastikowe jak również płócienne są spoko :)

32) Podróżuj z dwoma kartami kredytowymi.

Gdy na jedynej skończy się karta, możesz użyć - jak na tej drugiej coś w ogóle masz :P Lub, gdy z tą pierwszą coś się stanie. Póki co - nie stać mnie na dwie. Nie potrzebuję dwóch i nie jeżdżę tak daleko, aby tyle ich mieć ;)

33) Kup sobie lokalna kartę SIM do telefonu, chyba, że chcesz dużo płacić.

Mądre. Póki co, w Unii mam dość tanie połączenia do domu i nie żebym często do niego dzwoniła. Nie podróżowałam tak długo w jednym miejscu, aby musieć kupować kartę SIM, a free wi-fi dorwiesz już praktycznie wszędzie ;) Nie neguję punktu, po prostu nie mam jeszcze aż takich podróżniczych doświadczeń ;)

34) Zrób ze starego telefonu "telefon podróżniczy".

Chyba, że chcesz w swoim najnowszym iphonie zbić szybkę na zawołanie, utopić go bądź nieświadomie podarować złodziejowi.. Wszystko się może zdarzyć, jak śpiewała Urszula ;) Nie ma sensu płakać za telefonem ;)


35) Jedz owoce i warzywa - fast foody są wszędzie, a Twoje ciało potrzebuje witamin.

Spróbuj miejscowych witamin - nigdzie tak mi nie smakował arbuz jak w Chorwacji, a melon w Italii. Inny klimat sprzyja dojrzewaniu i smakowi owoców. Jest się czym rozkoszować!

36) Pomaluj paznokcie. Gdy będziesz czuć się brudna/będzie Ci brudno, to te kolorowe punkty Cię pocieszą.

Hmm. Muszę spróbować! ;) Ostatnio zaszalałam i każdy paznokieć miałam oblepiony lakierem (to nie było pomalowane, wierzcie mi) i faktycznie, śmiałam się z siebie, gdy tylko na te paznokcie patrzyłam ;)

37) Weź latarkę (najlepiej czołową).

Amen! Nie będziesz musiała irytować współlokatorów z pokoju o 2 nocy włączając światło - możesz elegancko zapalić sobie swoją lampeczkę i nie zabić się w trakcie drogi do łóżka czy łazienki. Poza tym - podróżowanie nie zawsze się kończy z zachodem słońca. Czasami ma się jeszcze parę kilometrów do zrobienia w nocy. A noc rozjaśni Ci latarka :)



38) Weź otwieracz do piwa.

Jeżeli pijesz. Inne smaczne napoje też są butelkowane, więc colę sobie też otworzysz :)

39) Zawsze miej trochę wody ze sobą.

ZAWSZE. Odkąd nauczyłam się pić wodę, to mam zawsze małą 0,5 litrową buteleczkę w torbie/plecaku/worku. Zawsze. A to będę spragniona, a to umyję rękę od czegoś klejącego.. Ratowanie jednak naszego przełyku jest najlepszą opcją.

40) Miej ze sobą zestaw higieniczny.

Chusteczki. Dużo chusteczek. Do tego (uwaga!) tampony lub podpaski. Bądź przygotowana!
0

London Community Gospel Choir- God is Love

0

Pustki - O krok

Historia tej piosenki jest taka:
uśmiechałam się do Pana w bibliotece, że aż z wrażenia do mnie podszedł i zapytał czy się znamy :D Potem zapytał się co słuchałam, bo było dość głośno słychać przez słuchawki, a następnie polecił mi oto ten utwór :)
Warto się uśmiechać :)

0
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.