Walter Hawkins & The Love Center Choir - God Is Standing By

0

Co robić w Warszawie..?

Jak jesteście w Warszawie, to co zazwyczaj robicie? Ja staram się zawsze jechać na Grób Nieznanego Żołnierza. Podziwiam tych mężczyzn za to, że bez względu na pogodę stoją na swojej służbie. Dlatego, kiedy tylko mogę, jadę tam, podchodzę jak najbliżej mogę, sprawdzam godzinę i mówię ile pozostało im do końca ich zmiany. Widok cienia wdzięczności na ich twarzach jest bezcenny przy pogodzie doskonałej do smażenia się i topienia w kilku warstwowym stroju.
Każda warta zmienia się co godzinę! :-)
Kto żyw niech niesie radość drugiemu człowiekowi
0

Feel-Good-Movie, czyli moje zestawienie filmów na dobre samopoczucie MARZEC


Przyszedł czas i na mnie. Trochę zastanawiałam się, jak się moją listą z Wami dzielić - od najlepszego filmu? To nie obiektywne, po drodze mogę obejrzeć coś jeszcze lepszego i kolejność się zmieni. Zrobić listę 70 Feel-Good-Movie? A jak znajdę ich więcej..? Wrzucać piątkami, dziesiątkami?
Z pomocą przyszła mi koleżanka (dzięki, Aś!) - otóż ja co miesiąc zaproponuję Wam pięć filmów :) Zazwyczaj w miesiącu jest pięć tygodni. Jak znalazł - po jednym na każdy tydzień ;)

Lista jest moją osobistą listą. Trudno jest być obiektywnym. Jak już wcześniej się przyznałam - inspiruję się listą bloggerki Happyholic i czasami jej pozycje mnie.. zaskakiwały (La La Land u mnie nie znajdziecie).
Ponieważ każdy ma swoje specyficzne poczucie humoru, to ta lista będzie wydana właśnie pod tym kątem - co poruszyło mnie, co wręcz rzuciło na kolana /lub łóżko/ ze śmiechu i do dziś przemiło wspominam ten film :)


1. Juno

Do dziś używam żartów z tego filmu. Tak jak nie mam w zwyczaju oglądać filmu po dwa razy, to ten oglądałam już z kilkanaście ;)
Przedstawiam Wam Juno! Piękny scenariusz, piękna historia, piękna muzyka i dobrze dobrani aktorzy. Czego chcieć więcej? :)


2. Blues Brothers

Jak dziś pamiętam, kiedy w pierwszej klasie weszłam do salonu i zapytałam taty co ogląda w telewizji. "Siadaj i oglądaj". I tak zaczęłam. Muzyczne cudo, w którym występują takie sławy jak Ray Charles, Aretha Franklin czy Erykah Badu.. Historia sama w sobie poplątana jak kołtun, ale jest czym oko i ucho nacieszyć :)


3. Blues Brothers 2000

Druga część. Nie powiem, czy lepsza czy gorsza. Obie zasługują na oglądnięcie!


4. Druhny

Ostatnio odświeżyłam sobie ten film. Mój profil na filmwebie twierdzi, że widziałam go z 6 lat temu i dałam mu dość wysoką notę. Stwierdzam jednak, że nota słuszna a film ładnie pasuje do listy Feel-Good-Movie :) /czasami tak głupi, że aż śmieszny :P/


5. Wielka Szóstka

Nie mam w zwyczaju oglądać filmy, gdy są na tzw "topie". Żałuję, że w tym przypadku tyle zwlekałam. Ten film z polskim dubbingiem kupił mnie! Piękna historia, poczucie humoru i świetna grafika to coś co lubię. Doceniam bardzo, szczególnie za "włochatą dzidzię" :D


To tyle na końcówkę marca. Następny taki post już w kwietniu, a ja lecę odświeżyć sobie Blues'ów. /aż miałam dreszcze, gdy oglądałam trailer!/
0

Bawię się w ogródek


Może niektórzy z Was nie mieli nigdy tego przywileju posiadania ogrodu. Ogród to taka rzecz, gdzie masz swoje rośliny, drzewa, trawnik i wszystko to wskazuje na to, że masz swój zielony kąt zaraz za ścianą Twojego domu. Z ogrodem niestety wiążą się też takie rzeczy jak chwasty, czyli rośliny, które postanowiły wyrosnąć przy innych Twoich roślinkach, chociaż niekoniecznie powinny. Całe życie byłam wręcz zmuszana do pracy w ogródku właśnie w ten sposób - wyrywanie chwastów.
Do dziś nie wiem, jak to się działo, że mojemu tacie szło to o wiele szybciej niż mi samej. On potrafił doprowadzić do ładu skwer w w dwie godziny. Ja zazwyczaj użalałam się nad 1/50 tego przez kilka godzin..

Pamiętam jednak, kiedy postanowiliśmy się "zabawić" w warzywniak, czyli ogródek z warzywami.
I wiecie co? Mam bardzo dobre z tym wspomnienia. Pamiętam, jak niesamowicie smakowały buraki z własnego ogródka, pomidory, kalarepa.. Nie wspomnę o stałej hodowli truskawek, rabarbaru czy małych jabłoni!

Nie wiem też, jakim cudem, marzy mi się, abym się zabawiła w ogródek w tym roku. Kusi mnie i kusi, myślałam, że spotka się to z buntem mojej mamy, a tutaj proszę - słowa zachęty. 

Dlatego też - ogłaszam wszem i wobec, że spróbuję pobawić się w ogródek w tym roku.


Najgorsze dopiero przede mną - oczyszczenie gruntu.
Kilka opakowań z nasionami mam, resztę się dokupi. Zostałam nawet przez mamę poinformowana, że powinnam poczytać co się koło siebie nie sadzi..!! (to to też jest ważne?!)

Czeka mnie coś ciekawego. Żeby się w temacie wstępnie zanurzyć posiałam rzeżuchę. Radość niesamowita, a za pięć dni będę miała smaczne kanapki! <3

Czy chciałabym Was zachęcić do własnej uprawy czegoś, nawet małego w doniczce na oknie? Nie wiem. Nie do końca chyba jeszcze wiem, z czym będę mieć do czynienia, jednak warto chyba spróbować i dowiedzieć się, czy ma się jakikolwiek talent ogrodniczy ;)

Będę się chwalić swoimi poczynaniami :)

Tymczasem - dobrego dnia! :)
0

Do dzieła!

Ciągle tylko zapowiadam zmiany, a może w końcu się do nich ustosunkuję? :P

Zacznijmy od tego, że wróciłam z Lublina, gdzie wraz z moją koleżanką miałam przyjemność służyć. Dosłownie. Niesamowite było tak słuchać się Ducha Świętego, brać troski i potrzeby bliźniego jako ważniejsze niż swoje i wychodzić poza swoją comfort zone.
Niesamowita lekcja od Boga.

Dowiedziałam się też nowej rzeczy o sobie: odkąd Duch Święty we mnie działa, to uwrażliwił mnie on na smutek w świecie. Niekoniecznie przychodzi mi łatwo oglądanie czy czytanie smutnych rzeczy. Zaczynam reagować dość emocjonalnie i wzruszam się dość łatwo. Nie rozumiem całej tej potrzeby generowania złych myśli. Bóg jest przecież radością, miłością, pokojem. Strach nie pochodzi od niego, smutek także..

Postanawiam więc dzielić się z Wami radością. Motywacją. Miłością przede wszystkim.
Niech się szczęści!

Mam parę pomysłów - zainspirowana blogiem happyholic.pl

Będzie o filmach, o książkach, o muzyce, o podróżach, o zdjęciach. Szalone pomysły tylko w głowie i nie zawaham się ich użyć :)

Zacznę od filmów. Ja się zainspirowałam tym spisem i myślę nad własnym :)

Do napisania!

0

Gregory Porter - Holding On

Chyba tęskniliście, co? Ja wróciłam z Lublina. Wiele się działo. Dużo się zmienia, a w głowie nowe pomysły. Tymczasem zasłuchuję się..

0

All About That [Upright] Bass - Meghan Trainor Cover PMJ ft. Kate Davis

Jedyna słuszna wersja tego kanału, który coveruje utwory na swingowo. Jedyna słuszna.


0

100 rzeczy, które powinieneś wiedzieć, zanim gdziekolwiek pojedziesz - część III

Zapraszam na trzecią część :)



21) Zrzucaj zdjęcia na USB.

Chyba zbyt krótko podróżowałam "na raz", aby to praktykować. Jednak jestem w stanie to zrozumieć. Tym bardziej, gdy masz "lustrzankę", gdzie średnia rozmiaru dobrego zdjęcia wynosi 3,5mb. Karta szybko się zapełnia i jak potem łapać momenty? Jak masz okazję to polecam :)

22) Schowaj swoje płyny z kosmetyczki do zzipowanej siatki/siatki strunowej

Jeżeli Ci coś wycieknie, to nie pobrudzi zawartości połowy torby, tylko wnętrze siatki i inne pojemniki. Co szybciej wymyjesz pod wodą..? :) Ja już z przyzwyczajenia tak pakuję, szczególnie, gdy lecę samolotem - wszystkie płyny poniżej 100ml muszę mieć spakowane do takiej siatki. A potem nie chce się człowiekowi przekładać, bo i tak zaraz wraca ;)

23) Prowadź dziennik podróży

Niektórzy tak potrafią: biorą zeszyt i wszystko opisują. Niektórzy ograniczają się do wymienienia w jakimś notesie punktów programów z zaznaczeniem najlepszych tekstów dnia. Jeszcze inni zdają się na swoja pamięć wspomaganą zdjęciami. Nieważne - wiem, że warto sobie obrać sposób na zapamiętanie tego, co się wydarzyło. Ja powoli zapominam. Kiedyś skrupulatnie zapisywałam i teraz mam uciechę czytając to :D Co będziesz opowiadać wnukom przy stole, gdy nie będziesz nic pamiętać? Mały kajecik z ołóweczkiem nie zaszkodzi /ołówki się nie wypisują i nie zamarza im tusz/ :)

24) Don't use vintage film SLR in the San Franciso fog

szczerze powiedziawszy..co? :P Chodzi o analoga i robienie zdjęć podczas mgły? Szczególnie w San Franciso? Nie wiem, jeszcze nie zdążyłam doświadczyć ;)

25) Jeżeli bierzesz leki, to nie zapominaj o tym!

Ja osobiście nie biorę żadnych /od razu jaka prywata :P/. Warto jednak pamiętać o nich - szkoda, abyś miał zepsuć sobie wyjazd.

26) Weź fajny i wygodny kostium kąpielowy, ale też taki, którego nie boisz się zamoczyć /i pokazać/

Hmm. W sumie zastanawiające - mogą być osoby, które boją się zamoczyć swój strój..? Kostium z pewnością nie przydał mi się ostatnio w Oslo. Chociaż widziałam zdjęcie, gdzie na terenie dachu i przy budynku Opery Norweskiej w Oslo jest człek na człeku, jak na miejskiej plaży. Opera ta położona jest nad zatoką, więc kto wie - może w okresie letnim warto się schłodzić? :)

27) Smaruj się kremem do opalania

Mi to trzeba powtarzać, bo ja zapominam. Serio. Czasami specjalnie, aby się opalić /a potem jest opalona partiami, typu "na spodenki"/, a czasami, bo chcę przyzwyczaić skórę do tego /mam jasną karnację, więc szybko się spalam. bardzo szybko./. Warto więc czasami posmarować chociaż te wystające części ciała, na które pada bezpośrednie słońce - nos, twarz, ramiona, kolana, dłonie. Będzie potem sobie dziękować ;)

28) Nawet jeżeli posmarujesz się kremem do opalania, to nie wychodź na pełne słońce po 10.00 am.

Prawda. W "ciepłych" krajach najlepiej unikać takiego słońca pomiędzy 10-14 rano. Słońce znajduje się wtedy w zenicie i wierzcie mi - nie obchodzi go wasz krem :P Ja się kiedyś położyłam w takim słońcu na 3 godziny. To, że się spiekłam, to mało powiedziane. Nie polecam nikomu. Jeżeli jednak już musicie wtedy podróżować, to zaprzyjaźnijcie się z cieniem i kapeluszem/czapką. 

29) Dbaj o skórę

Jeżeli już się spalisz, to smaruj się czymś po opalaniu albo chłodzącym. Wiele się słyszy o chorobach skórnych spowodowanych nadmierną ilością siedzenia na słońcu. Rak skóry, czerniaki, oparzenia itd. Dbajcie o siebie. To wasza skóra na waszym ciele. Czas, w jakim ona się odbudowuje to nie jest 5 minut, a czasami kilka tygodni. Bądźcie dla siebie dobrzy :)

30) Nie kładź telefonu na stole w restauracji. Szczególnie w Paryżu.

Bardzo podświadomie stosuję tę metodę. W sumie podziwiam osoby, które tak robią. Miałam to szczęście, że jeszcze nikt mnie nie okradł, ale to logiczne, że taki rozpędzony bandyta porywa telefon ze stołu, który sam mu jak na tacy położyłeś, i wybiega. Raz dwa i po telefonie. W sumie, kto patrzy w telefon podczas podróży? :P Żyj chwilą, ciesz się nią! Koniec języka za przewodnika, rozmawiaj z ludźmi i baw się, a nie scrolluj facebooka :)
0

Italia 2016 part V - San Marino



Za namową Fede wybrałam się do San Marino
  • na przystanku było tyle chętnych, że się nie zmieściliśmy do jednego autobusu. Byłam osobą, którą jako ostatnią już nie wpuszczono na podkład autobusu..
  • Przyjechał po nas następny, który okazał się o niebo lepszy :)
  • kiedy tak się wspinałam różnymi wąskimi schodkami na samą górę, nagle przejechał obok mnie lamborgini. Nie zrobiło to na mnie już większego znaczenia, gdyż od początku mojego pobytu w Italii non stop widziałam te samochody. To kiedy przechodziło się przez przejście i widziało to auto z daleko, to miało się wrażenie, że nadpływa do nas wielka płaszczka. Chwilę później, przejechało kolejne lamborgini. Kiedy minęło mnie następne 3 i uświadomiłam sobie, że nie będą one ostatnimi, wyjęłam telefon i nagrałam tę kawalkadę aut. Prawdopodobnie odbywał się jakiś zjazd albo wyścig, gdyż każde auto, a wystąpiły chyba we wszystkich możliwych kolorach, miało na masce wielki numer. Filmik możecie obejrzeć poniżej
  • San Marino to nie dość, że kraj, ale również kraj wpisany na Światową Listę UNESCO. Miałam więc zaliczyć obie te rzeczy - zobaczyć państwo w państwie i kolejny obiekt UNESCO :)
  • San Marino położone jest na wzgórzu. Zbudowany na nim zamek wkomponowany jest murami we fragmenty lasu. Czułam się w niebowzięta - nie dość, że unesco, to jeszcze natura
  • zwiedzając dalsze miejsca natykałam się na różne zakamarki czy tajemne miejsca /"komnaty" :P/. Na kolażu wyżej zdjęcie na dole po prawej było właśnie takim tajnym miejscem na odpoczynek. Posiedziałam tam dobre pół godziny wpatrując się w morze, które mogłam widzieć - pogoda była niesamowita!
  • Po zwiedzeniu zamka wyruszyłam w spacer po lasku. Coś jak nasze górskie szlaki, tylko klimat inny i słońce mocniejsze
  • Chciałam wrócić wcześniej, ale z powodu źle ułożonej mapy spóźniłam się na autobus i musiałam czekać godzinę na następny. W takich momentach człowiek pozwala sobie na wszystko "bo mu się należy, jak psu zupa". Kupiłam sobie wielkie lody, jak się okazało, u Polaka, który miał tam nie tylko lodziarnię, ale również bar z jedzeniem
  • Kiedy wróciłam do hostelu, to porozmawiałam jeszcze z Fede, który na mnie czekał i wyruszyłam na dworzec, skąd miałam pociąg do Pesaro - pociągi są tam naprawdę tanie. Nie ma tylko czegoś takiego jak "zniżka studencka". W Pesaro miałam zabookowaną noc w hosta z couchsurfingu

0

Reed's Temple - Now Is The Time

0

Zarażam dobrem

Czy słyszałeś o szczęściu? Czy widziałeś dobro? Czy wiesz, że jesteś super? A to, że piękny..?

Ostatnio takie pytania zadaję sobie i otoczeniu. I z przerażeniem obserwuję, że ludzie nie wiedzą o swojej wyjątkowości. Zatracili w sobie gdzieś to, że mogliby mieć o sobie dobre mniemanie. Wierzyć w siebie. Zdobywać szczyty. Oszałamiać.

Dlaczego tak łatwo przychodzi ludziom uwierzyć w to, że jest się beznadziejnym, niż w to, że mieszka w nas dobro..? Przerażające stwierdzenie! I odkrycie!

Od tego czasu myślę. Tworzę. Szukam i inspiruję się. Pytam, rozmawiam i badam. Co zrobić, aby ludzie wierzyli w siebie i nie bali się swojego ja..?

Postanowiłam informować ludzi, że są wyjątkowi. Że mają bogate wnętrze, które warto odkrywać i rozwijać. Że są niesamowici.
Zaczynam od pewnych randomowych naklejek na mieście. Jak ktoś znajdzie, to szczęśliwiec ;)
Jeżeli znajdziesz takowe to możesz podzielić się znaleziskiem :)

Można by mnie nazwać wandalem, bo obklejam Poznań. Ja jednak obklejam go "dobrem".
Weź je. Czerp z niego. Ono pochodzi z głębszych obszarów niż Ci się wydaje. Nie byłabym taka "ekstra", gdyby moje Źródło takie nie było.

Na zachętę wrzucam filmik. Normalnie - czekam na wypłatę :P




Przykład zaklejonego "dobra"

0

Talking Heads - The Good Thing

0

Italia 2016 part IV - Rimini


Rimini. Miasto położone nad morzem. Co mnie tam spotkało?
  • spałam w hostelu po raz pierwszy
  • śniadania w Italii są na słodko. Bardzo. I przepyszny sok pomarańczowy.
  • Mogłam wypożyczyć rower za darmo z hostelu i pojeździć nim po Rimini.
  • Italia trochę sztucznie "posiadła" naturę. Plaże nad morzem są równiutkie i czyste /co jest plusem/ i są podzielone na sektory. Za leżenie w swoim sektorze musisz zapłacić. Każdy z nich jest przydzielony do jakiegoś hotelu. Dopiero 20 minut drogi od mojego hostelu była plaża "publiczna", na której można było leżeć za darmo.
  • zdecydowałam się zostać w Rimini jeszcze jeden dzień. Znalazłam inny, również tani, hostel i przeniosłam się do niego
  • postanowiłam się poopalać /ja z taką karnacją!/. Wystawiłam się na słońce, wierząc, że po godzinie będę widziała rezultaty. Leżałam tak plackiem 3 godziny. Skutki odczułam dużo później.
  • w drugim hostelu czułam się jeszcze bardziej samotna - już od ponad 24h nie mogłam sobie porozmawiać z nikim na poziomie.
  • będąc w swoim pokoju na piętrze usłyszałam na dole hostelu, że ktoś głośno PRZEKLINA po polsku /swoich poznasz po jednym..:P/
  • kiedy zeszłam na dół nikogo jednak nie spotkałam, więc wybrałam się na miasto chcąc potańczyć albo pośpiewać na karaoke. Zaczynałam się źle czuć i bałam się, że znów czeka mnie to, co spotkało mnie podczas powrotu z Czech :/
  • doszłam na publiczną plażę, modliłam się i czułam, że mam wrócić do hostelu i porozmawiać z takim czarnowłosym dużym chłopakiem
  • kiedy wchodziłam do hostelu i chciałam jeszcze przed rozmową skoczyć po coś do jedzenia do pokoju ten chłopak sam mnie zagadnął
  • Fede to Argentyńczyk, który siedział w Rimini już od 3 m-cy. Fede wybierał się do Liverpoolu, aby zrobić karierę piosenkarską
  • gadaliśmy tak do północy, potem zabrał mnie na dach hostelu i namówił, abym następnego dnia pojechała do San Marino
W Italii nie da się chyba chodzić spać o normalnej godzinie :P To był dobry dzień i fajnie, że poznałam Fede. Do dziś piszemy do siebie. On siedzi już w Liverpoorze i nagrywa utwory ;)


0

Wszystkie kobiety są piękne


Dziewczęta. Kobiety. Drogie Panie!
To fakt. Ktoś go bardzo, ale to bardzo logicznie ubrał w takie zdanie i aż mi się ze wzruszenia śmiać chce, że kto to tak mądrze stwierdził.
Tylko, proszę - zainteresowanie mężczyzn niech nie będzie Waszym wyznacznikiem. Kiedy taki gapiący się/zarywający mężczyzna na mieście się natrafi, to potraktujcie to jako miły dodatek, a nie wyznacznik piękności. Mówię totalnie. Czasami natrafi się chwilowy Pan, który w duchu /czyli po cichu/ zachwyci się Wami, ale nie zagada nigdy. I jak tutaj, na podstawie tego robić z tego wyznacznik? No nie zrobisz.
Dobrego dnia Wam :)

EDIT:
Tak sobie jeszcze o tym myślałam.. Kobietko moja droga. Ty nie stajesz się piękna, bo ktoś przychodzi i Ci o tym mówi. To jest fakt. Cecha stała. Nie musisz czekać całego życia, aby Ci to ktoś powiedział /mężczyzna,kolega,sympatia/. Jesteś piękna również bez tego :)
0

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.