NADRABIAMY: Italia 2016 part I - Bergamo

Przyszedł czas na podsumowanie Italii (jakoś nie pałam miłością do polskiej nazwy "Włochy"..).

Zimno na dworze, zima na głębokim minusie, a ja wspominam wzdychając, nie wiem czy od tych upałów, czy z tęsknoty, za Italią.



Pierwszego dnia przyleciałam samolotem z Gdańska do Bergamo.
Nie rozpisując się zbyt głęboko oraz inspirując się innymi podróżniczymi blogami w zgrabnych punktach podsumuję Wam mój pierwszy dzień :)

  • to był mój pierwszy lot samej samolotem
  • prawie mnie nie przepuścili, za wielkość plecaka, ale się zmieścił w sizerze :D
  • z lotniska do centrum miasta /a nawet na sam jego szczyt/ jest bezpośredni autobus, który kosztuje baaaardzo mało
  • zaraz w autobusie zaopiekowała się mną piękna i zamożna Włoszka, która poinstruowała mnie co się teraz dzieje, gdzie jedziemy, a gdzie mam wysiąść ja
  • najlepiej jest dojechać na samą górę i powoli schodzić na dół
  • pierwszy raz widziałam taką piękną panoramę /i pewnie nie ostatni/
  • nie udało mi się przełamać wstydu z zapytaniem kogoś o zrobienie mi zdjęcia /prawdopodobnie żałuję tego do dzisiaj/
  • spotkałam Francuza, który z początku chciał mnie zabrać następnego dnia nad jezioro Como, ale za to pomógł mi dojść do mieszkania mojego hosta
  • mój host.. ah, zasmakowałam wtedy bezpośredniości w podrywaniu Włochów
  • bardzo szybko musiałam nauczyć się odmawiać natrętnym Włochom
  • spędziłam miły wieczór i miałam widok z balkonu przy moim pokoju na ładne auto
  • Bergamo poza tym jest miastem wpisanym na Italską Listę Unesco. Pierwszy "obiekt" z listy UNESCO w Italii na 51 innych zaliczony! :)

To chyba tyle, z pierwszego dnia :)
Bergamo na pewno jest baaaardzo piękne z góry :) Warto wydać te parę euro na bilet autobusowy :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.