Italia 2016 part II - Milan




Drugiego dnia, za namową wcześniejszego Francuza wybrałam się pociągiem (!!!) do Mediolanu. Oto, czego doświadczyłam:

  • pierwsza podróż pociągiem w Italii
  • wielkość dworca w Milanie! ogromny gmach! Większy od Fary w Poznaniu!
  • mnóstwo bezdomnych przy dworcu, którzy non stop nagabują :/
  • podobno mówi się, że Milan to Italska stolica mody. Podpisuję się pod tym obiema rękoma i stopami! Wszyscy tacy wypiększeni, wysublimowani, wymuskani, eleganccy. Szok! Wcale nie czułam się jak jakiś tramp :P
  • znalazłam mieszkanie 007 /patrz:zdjęcie/
  • Całe miasto da się "zejść" w kilka godzin. Może i jest duże, ale za dużo to tam nie ma do oglądania ;) 
  • Odwiedziłam kolejne miejsce z listy światowych obiektów UNESCO. Santa Maria delle Grazie - autorem projektu kościoła był Guiniforte Solari. W środku znajduje się słynny fresk Leonarda da Vinci "Ostatnia wieczerza". Niestety nie udało mi się do tego kościoła wejść, bo bilety trzeba rezerwować o wiele wcześniej - jakieś 2/3 miesiące przed. Chociaż nie widziałam dużego ruchu
  • Skoro nie dostałam się do Kościoła, to znalazłam Muzeum Leonarda da Vinci, ale stwierdzili, że maksymalnie na jeden dzień może go zwiedzać określona liczba osób, więc mnie nie wpuścili.
  • kiedy dalej zwiedzałam miasto i stało się to dla mnie już trochę nużące, to poszłam do jednego z większych parków w Milanie. Widziałam ludzi trenujących jakieś afrykańskie tańce. Zauważyłam również chłopaków grających w kosza. Stwierdziłam, że "zabiję" czas i pogram z nimi. Kiedy zapytałam czy mogę z nimi pograć (dwóch chłopaków, azjaci) to stwierdzili, że.. nie. Byłam tak zszokowana, że prawie się rozpłakałam :P Ahh, Europa taka przyjazna :P
  • kiedy zmierzałam już w stronę domu mojego hosta, to stwierdziłam, że dzień mi się tak dłużył, że chyba zwiedziłam wszystkie trawniki w Milanie, gdy odpoczywałam
  • oczywiście pomyliłam numer domu mojego hosta, Luci, ale tak sie stało, że on akurat wracał z pracy i mnie rozpoznał
  • spędziliśmy miły wieczór rozmawiając, a ja, skutecznie odmawiając całowania go i jedno-nocnej przygody /Luca, jeżeli to czytasz, to wiesz, że i tak delikatnie to opisałam :P/
  • dzięki Luce następnego dnia czekała mnie podróż autobusem /Flixbus, odpowiednik Polskiego Busa/ do Florencji za 2 euro! Pomijam fakt, że za taką samą cenę kupiłam mapę Milanu na dworcu.. Ehh ;)
  • uświadamiam sobie, że Italii, to drogi kraj. W Polsce wchodzisz do sklepu i kupujesz czekoladę za 4zł. W Italii wchodzisz do sklepu i kupujesz czekoladę za 4 euro. Hmm


To drugie dzień, a ja jestem zafascynowana tym krajem. Jednak nie doświadczyłam tej gościnnej miłości Włochów, o której wspominały wszystkie przewodniki. Nie znajdziecie tego w Milanie. Pojechałam szukać to dalej ;)



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.