Wrażliwość


Brakuje mi trochę wstawiania zdjęć jak na photoblogu i dodawania do tego jakiejś myśli. A ponieważ właśnie się zrodziła, a ja mam również pretekst, by w końcu użyć tego zdjęcia, to piszę.

Są takie momenty w życiu, gdy ktoś Ci mówi, że masz popracować nad sobą. Może sam do tego dochodzisz czasami, że warto popracować nad sobą. Jeżeli chodzi o cechy charakteru, to "pozdro" i "powo". Bardzo rzadko udaje się nam zmienić właśnie je. Co nie zmienia faktu, że masz teraz stwierdzić - "przepraszam Cię, ale nie mogę się zmienić. taki właśnie jestem". Można, ale potrzeba dużo chęci i motywacji /bo to takie nie hop-siup/. Wiele razy próbowałam SIĘ zmienić. Ja, siebie samą. Bez skutku. Prędzej można popaść w czarną rozpacz, niż się zmienić.
Jest jednak Ktoś, kto mnie zmienia.

Bardzo mało osób zdawało się to dostrzegać i to stwierdzać. "Koossa jest delikatna". Większość widziała tylko koossowy hałas, wielkość, śmiech, twarda babeczka. Skała! Nie wiedziałam w sumie, że mam jakieś uczucia, poza przelotnymi zauroczeniami. Odkąd pokładam moją nadzieję w Bogu stałam się wrażliwa. Delikatna. Trochę się właśnie przed Wami uzewnętrzniam, ale chcę zwrócić Waszą uwagę na.. Jezusa. On, pod postacią Ducha Świętego, przemienia mnie nie do poznania. Czasami ja siebie samej nie ogarniam ;)

Bóg uczy mnie uczuć, emocji. Do tego dodajcie sobie "za dużo" empatii i voila! Ja. Jemu się właśnie udaje mnie zmieniać. Może mam teraz postawę myśliciela, rozkminiacza, trącanego melancholią i głębokimi spojrzeniami, jednak za tym wszystkim czai się prawdziwy wir emocji i uczuć, który we mnie gra.

Po czym to wiem? Zastanawia mnie wszystko na tym świecie, zaczęłam zastanawiać się nad tym, co ludziom daje szczęście, spokój czy miłość. Dużo wywnioskowuję, dużo obserwuję i się w duszy śmieję, bo to wszystko takie śmieszne!
Wzrusza mnie dużo więcej rzeczy niż wcześniej. Śmieję się jak dziecko z byle okazji, a ludzie tylko dziwno patrzą..
Chociażby właśnie jestem po filmie "Złodziejka Książek".. No już dawno tak nie ryczałam, no.
Z dwojga złego, czemu ludzie robili sobie takie rzeczy? Mam na myśli wojna - człowiek zabija człowieka. Jak..? /poza tym polecam film. naprawdę dobry! wrażliwcy - chusteczki w dłoń!/

/co do filmu jeszcze - dziwne, bo czytałam z dwa lata temu książkę i nie pamiętam, abym tak ją przeżywała. jednak wypowiedziane słowo mocniej dotyka. ahh! cóż za głęboka myśl filozoficzna :P/

Czy tylko mnie tak Bóg zmienia i odkrywa przede mną ludzkie wnętrze, czy Was też to strofuje?
Chyba pójdę już spać. Pozastanawiam się nad tym z rana :)
Hektolitry uśmiechów :)

0

Oslo


Byłam, pojechałam, zwiedziłam i wróciłam.
Jak było?
  • Oslo, to miasto lampek choinkowych wieszanych wszędzie oraz wszechobecnego porządku
  • zamiast soli na oblodzone miejsca, Norwedzy sypią żwirek z piaskiem. I jak to się kończy? Że się wywracasz i tłuczesz ekran w telefonie -_- /nie upadłam na telefon! poszła siła przez ciało, czy co..? /
  • WSZYSCY są spokojni, mili i uprzejmi, a do tego w jakimś stopniu skomunikujesz się z nimi bez problemu po angielsku (!!)
  • jest drogo, no ale cóż, dałam radę :)
  • Bóg dał mi poznać, że zwiedzanie w zimie zimnego kraju nie było najlepszym pomysłem na świecie :P
  • łosoś smakuje totalnie inaczej! tak.. morsko! ;D
  • Jeżeli lecicie na lotnisko Oslo Torp, to doliczcie min. 250 Kn Norweskich na dojazd do Oslo - te lotnisko jest tylko 107km od Oslo :D
  • najlepiej ubawiłam się w Vigeland - Park z ogromną ilością rzeźb. Większość naga, z detalami :P Nigdy nie zrobiłam tyle "selfiaczy" :D
  • Zwiedzanie samemu dużych miast nie ma takiego uroku. Oczywiście, że nie mam problemu, aby przebywać samej i spędzaj ze sobą czas, jednak nikt już nie zrobi mi moją hipsterską lustrzanką zdjęć, jak nie ja sama..
  • Muszę przyznać, że coś tam zobaczyłam, ale kolejną rzeczą, którą Bóg mi objawił, to to, że wyjazdy zagraniczne powinny być jednak na trochę dłużej niż 2,5 dnia :P
    Do korekty, Koosska! ;)
  • Spotykałam samych Polaków. Spałam u brata przyjaciółki, który jest Polakiem. Jego współlokator - Polak. Dziewczyna i mała dziewczynka - Polki.. Stwierdzam, że Oslo, to taka "ziemia obiecana" Polaków. Jednak Polka powiedziała mi, gdy zapytałam, czemu tutaj została, że w Oslo masz możliwość realizowania swoich marzeń i celów. Podobno nie tak łatwo je realizować w Polsce.. :P
To chyba tyle. No i trochę zdjęć. Smacznego :)








0

100 rzeczy, które powinieneś wiedzieć, zanim gdziekolwiek pojedziesz - część II


Zapraszam na kolejną dziesiątkę.

11) Nie obgaduj w swoim języku innych

Szczególnie, gdy siedzisz w paryskim metrze i wypowiadasz się o ludziach dookoła, a na najbliższej stacji ktoś podchodzi do Ciebie i dziękuje Ci za krytyczną ocenę swojej osoby. Lub grasz w kosza z bratem i jakimś chłopakiem na boisku w Chorwacji, nabijacie się z niego, a on przy oddaniu mu piłki mówi Ci "dziękuję" /no dobra, okazał się być Czechem, ale i pewnie tak dużo rozumiał/. Polak mądry po szkodzie. Doświadczyłam na własnej skórze tych rzeczy i wierzcie mi - poziom zażenowania własnego skłania do zapadnięcia się pod ziemię. Nie polecam.

12) Sprawdź ważność paszportu

Szczególnie, jeżeli zamierzasz podróżować długo i daleko. Mi się to jeszcze nie przytrafiło, ale słyszałam od wielu znajomych, że wyrabiali na ostatnią chwilę z pismem o przyśpieszenie. Dodatkowy stres z tym, a niepotrzebny.

13) Pokoje w hostelu blisko sound system są lepsze i tańsze z jakiegoś powodu

Jeżeli jest taniej i lepiej, to coś się musi za tym kryć. Sound system to pewnie jakiś głośny sprzęt, który przez całą noc puszcza głośną muzę. Jeżeli masz lekki sen, to niech spowoduje zwątpienie taka super przaśna opcja - być może dzięki niej nie zaśniesz szybko, bądź w ogóle..

14) Weź ze sobą jakieś ładne buty i ładny "ciuch" - nigdy nie wiesz, czy nie pójdziesz na randkę

W podróży wszyscy zazwyczaj dbają, aby było wygodnie. Ja za to dbam, aby było też ładne. Podróżuję w spódnicach, nawet po górach /chyba, ze trzaskający mróz, to spodnie narciarskie/. Kiedy człowiek zmęczony i nie czuje się świeżo, to co na nie-dopowie, to na do-wygląda ;D Dbajmy o siebie w podróży!


15) Treki też spakuj

Brzmi śmiesznie - po co mi treki do Włoch np? Bo sobie zafundowałam wspinaczkę po górach. A w adidasach to niekoniecznie. Wierzcie mi - nigdy nie wiecie, czy Was nie najdzie ochota, aby wspiąć się na najbliższą górę, zaskoczy Was deszcz czy dłuższa wędrówka. Treki są wygodne, trzymają kostkę i jak masz, to również nieprzemakalne. Później sobie podziękujesz ;D


16) Nie panikuj - w końcu możesz podróżować i jesteś wolny

Zdarzają się momenty, że chcemy: do mamy, głośno płakać, aby ktoś nas przytulił, itd.. Każdy ma moment słabości, jednak trzeba wiedzieć, że również i te momenty miną, jeżeli odpowiednio do nich się nastawimy. Zacznijmy od tego - hej, nie każdy ma tyle odwagi, aby podróżować! A później - jesteś wolny w tym co robisz - gdzie pójdziesz, co zjesz, z kim będziesz rozmawiać. Nie musisz się stosować do wyznaczonego planu wycieczki objazdowej, bo Ty sam sobie go wyznaczasz. Jesteś wolny. Weź się więc w garść i nie panikuj :)

17) Nie idź na plażę z ręcznikiem kąpielowym

Sama trochę nie rozumiem tego punktu, ale chyba mogę się jakoś do niego odnieść. Na pewno tak, że ręczniki kąpielowe źle znoszą kontakt z solą morską czy piaskiem. Warto więc zainwestować w coś zamiennego, żeby ręcznika nie stracić na początku Twojej podróży. Poza tym - schnie on niezwykle długo. Może ręcznik szybkoschnący..? :)

18) Jeżeli w przewodniku jest napisane - nie pij wody z kranu, to jej nie pij

Kiedy wracałam z Czech w zeszłym roku, to pochorowałam się okropnie. Mogę tylko stwierdzić, że było to z powodu mojego poznańskiego stylu oszczędzania. Tym razem, zaoszczędzić miałam na wodzie i poiłam się tą z kranu. NEVER EVER. Dosłownie "umierałam" przez kilka dni. Już dawno nie miałam takiego zatrucia pokarmowego. Nie polecam.

19) Kostki lodu zrobione są z wody z kranu. NIE PIJ NAPOJU Z KOSTKAMI LODU

Jeżeli nie wiedziałeś tego, to bang. Już wiesz. I jak w/w napisane w punkcie osiemnastym.

20) Weź ze sobą nożyczki.

"No ale nie wolno przewozić samolotem nożyczek". Owszem, ale tylko do określonej długości. Jedne przepisy mówią o możliwości przewozu nożyczek do 12cm, niektóre do 13cm.. Sprawdź, czy w regulaminie linii lotniczej, którą lecisz, jest to określone. Jeżeli nie, to weź te do 12cm. Jak strażnik na lotnisku się doczepi, powiedz, że takie wytyczne są w ogólnych zasadach przewozu rzeczy drogą powietrzną. Jest coś takiego, nie wiem, jak się to dokładnie nazywa, jednak kiedyś sama miałam zagwostkę i czytałam o tym różne blogi i wpisy. Nie ma złotej zasady. Czasami zależne to jest od humoru sprawdzającej Cię osoby. Jeżeli jednak nie lecisz tylko z bagażem podręcznym, to sprawę masz rozwiązaną - bierzesz nożyczki do bagażu nadawanego. Tam się nikt nie przyczepi. 

0

#bucket list 163

163) Pójść na koncert disco-polo

/muszę trochę popracować nad wrzucaniem na bieżąco/
I zrobiłam to. Przez jej oczy zielone i takie tam. Byłam.
Mój przyjaciel z okazji jego urodzin zorganizował wyjście na koncert. Spokojnie, nikt z nas tam będących nie jest fanem tej muzyki. Chociaż.. kiedy zaczynasz słuchać to "wchodzi na banię".

Moje obserwacje:
  • ludzie się niesamowicie bawili. Było chyba z 2 tysiące osób. Zabawa na całego! od tamtej pory bawię się na każdym koncercie, mam to głęboko co sobie inni pomyślą. Na tym koncercie nikt się nie wstydził. Tańce na poziomie
  • WSZYSCY KLASKALI "NA DWA". Szok i niedowierzanie. Wow. Łał.
  • Przed główną gwiazdą występował zespół jako support. Po nim, był krótki czas na przepinkę. Ok. Gdyby nie to, że puścili na scenie.. "AMEN, BŁOGOSŁAWIENI SĄ". Seryjnie! Widzicie to - ja, managerka Gospel Joy i nasz utwór leci na głośnikach scenicznych podczas przepinki podczas koncertu DISCO-POLO. Szok! Z wrażenia aż nagrałam filmik - dostępny na dole.
I chyba tyle. Sama się całkiem nieźle bawiłam - przyznaję się bez bicia. To było tak, że sobie tego charlestona ćwiczyłam ;) I dobra ekipa do zabawy była. Stwierdzam jedna, że te "beaty" nie na moją głowę. Raz mi wystarczy :)

A tutaj filmik :)

0

Son Lux - Easy

0

100 rzeczy, które powinieneś wiedzieć, zanim gdziekolwiek pojedziesz - część I


Przy nadrabianiu blogowych marzeń natrafiłam na taką właśnie o to listę, którą kiedyś przetłumaczyłam sobie i spisałam. Podzielę się nią z Wami partiami - po 10, bo 100 na raz to za dużo informacji :)

Ciekawe, czego nie wiedzieliście ;)

1) Rób zdjęcia

Może i potem połowę usuniesz, ale według mnie jest to jeden z lepszych form powracania w dane miejsca. Czasami zdjęcie nie odda obrazu, który widzimy naszymi oczami, ale co zobaczone to nasze! :)

2) Nie zostawiaj nikogo blisko torby

Tutaj chyba nie trzeba niczego dopisywać..

3) Zeskanuj ID

I ukryj je dobrze w torbie. Jeżeli podróżujesz z kimś, to daj mu do torby również kopię. Dlaczego? Lepszy taki dowód twojej przynależności niż żaden. W Ambasadzie łatwiej będzie Cię zlokalizować i wydać coś zastępczego.

4) Mokre chusteczki uratują Ci życie

Takie antybakteryjne /bo do płynów nie jestem przekonana/. Szybki prysznic na dworcu mokrą chusteczką, wytrzeć zmęczoną twarz czy dłonie przed posiłkiem. Po prostu - warto mieć. Paczka kosztuje zazwyczaj ok 3zł, a do dyspozycji będziesz mieć około 20 chusteczek. Później sobie podziękujesz ;)

5) Weź książkę - umili czekanie

Podczas podróży zdarza się czekać. Na pociąg, lot, koleżankę, wyznaczoną godzinę spotkania, obiad. Czasami przeglądanie facebooka jest niemożliwe, dlatego zawsze warto mieć pod ręką coś kieszonkowego do poczytania. Jeżeli czytasz szybko + masz czytnik, to można wziąć więcej książek, a raczej ebooka. Z jednej strony, książka zajmie Ci miejsce i w sumie "nie pojechałam tam, aby czytać książkę". Ja jednak wychodzę z założenia, że lepiej mieć i nie czytać niż nie mieć i żałować, że nie mogę poczytać ;)

6) Piasek dostaje się wszędzie

Będziesz zaskoczona, w jakich miejscach garderoby czy sprzętu znajdziesz piasek z plaży. Uważaj zatem, co bierzesz na plażę ;)

7) Kup dodatkową baterię do aparatu

Aparaty są znane z tego, że nie mają normalnych baterii. Najczęściej są to akumulatorki, które potrzebują specjalnej ładowarki, która do najmniejszych nie należy. Warto wtedy zainwestować w drugi akumulator. Nigdy nie wiesz, kiedy będziesz mieć okazję korzystać z elektryczności. Brzmi absurdalnie, ale byłyśmy z koleżanką w październiku w Polskich górach. W jednej noclegowni nie było w ogóle elektryczności, a w następnym schronisku był tylko w jadłodajni. A ile można siedzieć w jadłodajni czekając, aż Ci się power bank naładuje? :P
Jeżeli Twój aparat pochłania baterie alkaliczne, to pozdrawiam. 


8) Spakuj takie rzeczy jak: t-shirt, szczotka do zębów i inne takie do bagażu podręcznego

Brzmi banalnie. I dotyczy osób, które podróżują dalej samolotem i na dłużej, i mają bagaż nadawany. Nigdy nie wiesz, co się dzieje z Twoją torbą. Czasami jest tak, że ona się gubi. Dodatkowy t-shirt na przebranie, możliwość umycia zębów, czy naładowania telefonu sprawi, że nie umrzesz ze stresu. Potem będziesz sobie dziękować ;)

9) Zrób rozeznanie przed podróżą

Ostatnio jestem taka zakręcona, że zapominam :P A warto wiedzieć, co można zobaczyć, czy są jakieś zabytki UNESCO, czy jest coś może za darmo. Internety są w dzisiejszych czasach niezmierzone - nic tylko szukać i brać! /np niedługo lecę do Oslo i właśnie słucham darmowego audiobooka z norweskim dla początkujących ;D/

10) Jeżeli podróżujesz to opiekuj się sobą jak sześciomiesięcznym bobaskiem

Podróż to tryliard bodźców, które powodują, że emocje przepływają przez Ciebie jak Amazonka przez Amerykę. Nie zawsze też przytrafiają się miłe rzeczy lub sprawy nie idą po naszej myśli. Dbaj o siebie. Dbaj o odpowiednie nawodnienie, ilość godzin snu, by się karmić regularnie i dobrze, a nie "instantami". Potem sobie podziękujesz :P


To na tyle. Może zbyt często pojawiło się stwierdzenie "potem sobie podziękujesz", ale wierzcie mi - kiedy sama się do tych porad zastosowałam, to byłam wdzięczna, że pomyślałam o tym do przodu. Konkrety moi drodzy - podróż to nie błahostka! ;)
0

Italia 2016 part III - Florencja


Do Florencji dotarłam Flisbusem. Piękna podróż, wifi i w ogóle cacy ;) A co we Florencji słychać?
  • tym razem spałam w Hostelu Rimini Santi. Załapałam się przez booking.com na promocję. Na miejscu okazało się, że hostel znajduje się przy Kościele (!!).
  • w drodze do hostelu zakupiłam sobie melona. najsłodszy i najpiękniejszy melon, którego kiedykolwiek jadłam. JAMI
  • w hostelu od razu poznałam Kanadyjczyka i Amerykankę z Kalifornii. Dziewczyna jechała dalej, a z Kanadyjczykiem zaczęłam rozmowy
  • Kanadyjczyk - Daniel - studiuje biznes w Szwajcarii i jeździ po Europie szukając.. żony! Chyba pierwszy raz zetknęłam się z czymś takim. Bardzo fajnie nam się rozmawiało do 2 w nocy :)
  • Rano poszłam pieszo na zwiedzanie Florencji. Mój Hostel znajdował się trochę na obrzeżach, ale do centrum miałam 40 minut pieszo
  • to we Florencji, podczas zwiedzania, dotarło do mnie, że.. nie lubię zwiedzać miast. Mówię serio. Odkąd pojechałam po raz pierwszy w góry samej, to.. Zdziczałam ;)
  • Stwierdziłam, że wkurza mnie to, że każde miasto proponuje to samo: podobne muzea, podobne kościoły, podobne uliczki, okiennice, zabytki. Każdy jednak głośno się zaklina, że to u niego jest najcośtam i nigdzie indziej tego nie znajdę. Tiaaaaaaaa. Ja stwierdzam: natura. Górki. Jezioro. Las. Dzikość. Przygoda. Miasta są przereklamowane :P
  • Poszłam jednak zobaczyć to miasto i przy okazji mogłam zaliczyć kolejną pozycję z ITalskiej Listy Obiektów UNESCO - Katedrę we Florencji. Powiem, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie! Chociaż nie zamierzałam wchodzić do środka, to kolejka chętnych ciągnęła się dookoła niej! 3/51 zaliczone ;)
  • Skoro nie lubię zwiedzać miast, to spróbujmy chociaż chwycić panoramę miasta. Wdrapałam się na największą górę w okolicy, gdzie znalazłam już wyrobione "zakazane" miejsce na robienie zdjęć panoramy ;) Żeby ładniej ją ująć należało zapłacić za wejście na teren jakiegoś muzeum. Przed nim jednak był kawałek płotu, gdzie wydeptana ścieżka i kamień zapraszały do darmowego widoku :) Bezcenne ;)
  • Bardziej od miasta zaciekawiło mnie graffiti, które możecie podziwiać na dole oraz zabawne ubarwienie znaków drogowych :)
  • Kiedy znudziło mi się zwiedzanie, to wiedziałam, że czas na mnie - zbliżał się czas łapania autostopu do Rimini! Stwierdziłam, że odpoczynek od zwiedzania na plaży się przyda.
  • W hostelu, kiedy ogarniałam jeszcze trasę, skąd mam ruszyć stopem, spotkałam znów Kanadyjczyka. Życzyliśmy sobie powodzenia - on i w podróży, a ja mu w szukaniu żony ;)
  • Nie powiem, byłam trochę przerażona. Wszyscy dookoła pukali się w czoło, gdy mówiłam, że mam zamiar "autostop". Sami Italianie twierdzili, że to niebezpieczne. No cóż, nie stwierdzę, póki nie spróbuję. A nie miałam już żadnego taniego połączenia z Florencji do Rimini
  • Autostop w Itali.. Jeszcze raz ktoś mi powie, że to niebezpieczne, że nie wolno, że nie biorą, to go wytarmoszę :P Spotkałam niesamowitych ludzi, którzy nie dość, że chcieli mi pomóc w przemieszczeniu się bezpiecznym do Rimini, to otwierali przede mną swoje serce.
  • Spotkałam Pana, który słuchał muzyki klasycznej i razem sobie jej również posłuchaliśmy. Elegancki, starszy Pan, który przepraszał, za brak dobrego komunikatywnego angielskiego. I jak tutaj nie kochać? ;) Był Pan, który, gdy się popisałam swoim italskim, to zaskoczył mnie swoim polskim! Miał kiedyś kochankę z Lublina. Nigdy nie słyszałam tak pięknie powiedzianego zwrotu przez obcokrajowca "filiżanka kawy" <3
  • Był Pan, który mnie zgarnął, gdy zdesperowana wspinałam się pod górę, postawił mi piwo, nie rozumiał nic z mojego łamanego hiszpańskiego czy angielskiego, ale poinformował mnie, że pracuje na koparkach i w ogóle pięknie było.
  • Gdybyście chcieli kiedykolwiek łapać stopa i stwierdzicie, że pewnie drogi krajowe są często uczęszczane, jak w Polsce, to się mylicie :P Tam tylko autostrady :P
  • wrzuciłam się w drogę przez góry, Park Narodowy, ale nigdy nie zapomnę tego wiatru we włosach i widoków.Ahhhhhhhh!!!!
  • był również Pan, który każde zdanie, które do mnie kierował po włosku, musiał powtarzać 3 razy, za każdym razem zmniejszając zaawansowanie słownictwa w nim występującego. Do tego na końcu chciał się ze mną całować. Jami
  • Kiedy wylądowałam już w hostelu - znanym, jako jeden z najbardziej imprezowych w mieście - to znalazłam się w pokoju 8 osobowym z samymi facetami...... JESUS ON MY SIDE, I KNOW, I WILL :P
No i poszłam spać. Oprócz Włocha, który chciał mnie wziąć na imprezę, to wyprałam swoje ciuchy i poszłam spać. Autostop piękny, ale męczący :P


0

Hezekiah Walker - Amazing

0

POLECAM: Brooklyn


Zacznę od tego, że kiedyś stwierdziłam, że rezygnuję z recenzowania i polecania filmów/książek/spektakli czy czegoś takiego. Mogłabym się nie wyrobić z częstowaniem Was takich polecanych rzeczy i jeden wielki śmietnik by się zrobił. Jednak, odkąd wiadomo, istnieje powiedzenie "apetyt rośnie w miarę jedzenia". Ostatnio używam go dość często i to w przeróżnych sytuacjach.

Po pierwsze - im więcej czytam i oglądam, to wyrabia mi się mój własny obraz dobrego filmu czy książki. Kreuje się moja opinia oraz definicja "dobrego" dzieła. Nie jest tak, że jestem zachwycona każdą rzeczą, którą zobaczę. Oczywiście - staram się wyciągać dobre rzeczy - plusy przede wszystkim (zimowy żart -> za oknem również mile widziane! :P).
Jestem jednak ostatnio poruszana przez takie różne filmy, które nie robią zawrotnej kariery w show biznesie. Mało i cicho się o nich mówi. Wydaje mi się, że to nawet lepiej dla nich ;)

Kolejną rzeczą jest to, że niekoniecznie przepadam za oglądaniem "smutnych" filmów. Ja bardzo przeżywam i się przejmuję. Do tego stopnia, że jak filmowy bohater zrobi coś w filmie głupiego, to palę się ze wstydu za niego. Smutne filmy generują egzystencjalne pytania co powoduje, że jeszcze długo rozkminiam świat. BARDZO długo. Poza tym, potrafię zacząć zachowywać się jak bohaterowie. Odkąd oglądam serial "Friends" to witam znajomych "hello you!" /kto oglądał, to wie o czym mówię/. Ja bardzo nasiąkam. Jeżeli film jest smutny, to nasiąkam smutkiem.

Nie można jednak siedzieć ze swoimi strachami i je oswajać. Ja się faktycznie bałam oglądać takie filmy. Motywacji mam w sobie całkiem sporo, czasami trudno ruszyć po prostu tyłek. Natchnął mnie pan Tomek Michniewicz, który na swoim blogu wyznaczył na ten rok 25 wyzwań dla siebie. Jednym z nich było ogolić się na gładko. Człowiek, który nie golił się od 18 roku życia nagle.. Jest człowiekiem nie do poznania. Zrobił coś, co go /być może/ przerażało. Wyszedł ze swojej comfort zone i zadziałał. Może nie jest przekonany do swojego nowego wyglądu, ale napisał "co się pośmiałem, to moje!". My ludzie, musimy sobie czasami przypominać, że wiemy takie rzeczy i znów ruszać dalej :)

Jednym z moich długofalowych zadań z Bucket List jest obejrzenie wszystkich filmów nominowanych do Oscara w kategorii najlepszy film. Zadanie jest trudne, bo chcę zacząć od samiutkiego począteczku, a lista wciąż będzie się rozwijać i powiększać o kolejne pozycje. Nieważne. Najbardziej mnie martwiło, że najwięcej filmów jest o wojnie, psychologicznych albo smutnych dramatów. Coś, czego się boję /a może "bałam"?/.

Dzisiaj odniosłam zwycięstwo nad tymi dwiema rzeczami. Obejrzałam film z listy i do tego nie był on wesoły!

I teraz wracając do tych recenzji.. Nie sposób nie napisać o tym filmie.
Brooklyn. Film o Irlandce, która wyjeżdża do Ameryki za lepszym życiem. Akcja osadzona w latach 40' i 50'. Wiecie - ładne ciuchy, potańcówki, fryzury, nawet rozpoznałam, że na filmie tańczyli LINDY HOP'a! :D
/nic więcej nie powiem Wam o akcji. Jestem beznadziejna w takich rzeczach, bo ja od razu spoileruję. Nie chcecie, abym opowiadała Wam filmu. Ja chcę, żebyście sami do niego zaglądnęli :)/
Film jest delikatny. Aktorka grająca główną bohaterkę zagrała bardzo autentycznie. Czasami jednak wydawało mi się, że jej postać jest bezpłciowa, jednak z biegiem filmu się rozkręciła.
Pięknie nakręcony film. To lubię. Piękne ujęcia - tak, że czujesz się, jakbyś siedział stolik obok bohaterów w kawiarni i "podsłuchiwał" ich rozmowę. Piękne kolory. Kreacje. Historia. I cieszę się też, że zakończyła się /według mnie/ pomyślnie.
Film z 2015 roku. Odhaczam i mówię do siebie: "I co, Koossa. Chyba warto było się przełamać?" :)
To tyle. Rozczulił mnie. Poruszył. Lubię takie filmy :)

Trzymajcie się ciepło i oglądnijcie Brooklyn. Bo warto :)
0

Estelle - American Boy [Feat. Kanye West]

0

Italia 2016 part II - Milan




Drugiego dnia, za namową wcześniejszego Francuza wybrałam się pociągiem (!!!) do Mediolanu. Oto, czego doświadczyłam:

  • pierwsza podróż pociągiem w Italii
  • wielkość dworca w Milanie! ogromny gmach! Większy od Fary w Poznaniu!
  • mnóstwo bezdomnych przy dworcu, którzy non stop nagabują :/
  • podobno mówi się, że Milan to Italska stolica mody. Podpisuję się pod tym obiema rękoma i stopami! Wszyscy tacy wypiększeni, wysublimowani, wymuskani, eleganccy. Szok! Wcale nie czułam się jak jakiś tramp :P
  • znalazłam mieszkanie 007 /patrz:zdjęcie/
  • Całe miasto da się "zejść" w kilka godzin. Może i jest duże, ale za dużo to tam nie ma do oglądania ;) 
  • Odwiedziłam kolejne miejsce z listy światowych obiektów UNESCO. Santa Maria delle Grazie - autorem projektu kościoła był Guiniforte Solari. W środku znajduje się słynny fresk Leonarda da Vinci "Ostatnia wieczerza". Niestety nie udało mi się do tego kościoła wejść, bo bilety trzeba rezerwować o wiele wcześniej - jakieś 2/3 miesiące przed. Chociaż nie widziałam dużego ruchu
  • Skoro nie dostałam się do Kościoła, to znalazłam Muzeum Leonarda da Vinci, ale stwierdzili, że maksymalnie na jeden dzień może go zwiedzać określona liczba osób, więc mnie nie wpuścili.
  • kiedy dalej zwiedzałam miasto i stało się to dla mnie już trochę nużące, to poszłam do jednego z większych parków w Milanie. Widziałam ludzi trenujących jakieś afrykańskie tańce. Zauważyłam również chłopaków grających w kosza. Stwierdziłam, że "zabiję" czas i pogram z nimi. Kiedy zapytałam czy mogę z nimi pograć (dwóch chłopaków, azjaci) to stwierdzili, że.. nie. Byłam tak zszokowana, że prawie się rozpłakałam :P Ahh, Europa taka przyjazna :P
  • kiedy zmierzałam już w stronę domu mojego hosta, to stwierdziłam, że dzień mi się tak dłużył, że chyba zwiedziłam wszystkie trawniki w Milanie, gdy odpoczywałam
  • oczywiście pomyliłam numer domu mojego hosta, Luci, ale tak sie stało, że on akurat wracał z pracy i mnie rozpoznał
  • spędziliśmy miły wieczór rozmawiając, a ja, skutecznie odmawiając całowania go i jedno-nocnej przygody /Luca, jeżeli to czytasz, to wiesz, że i tak delikatnie to opisałam :P/
  • dzięki Luce następnego dnia czekała mnie podróż autobusem /Flixbus, odpowiednik Polskiego Busa/ do Florencji za 2 euro! Pomijam fakt, że za taką samą cenę kupiłam mapę Milanu na dworcu.. Ehh ;)
  • uświadamiam sobie, że Italii, to drogi kraj. W Polsce wchodzisz do sklepu i kupujesz czekoladę za 4zł. W Italii wchodzisz do sklepu i kupujesz czekoladę za 4 euro. Hmm


To drugie dzień, a ja jestem zafascynowana tym krajem. Jednak nie doświadczyłam tej gościnnej miłości Włochów, o której wspominały wszystkie przewodniki. Nie znajdziecie tego w Milanie. Pojechałam szukać to dalej ;)



0

NADRABIAMY: Italia 2016 part I - Bergamo

Przyszedł czas na podsumowanie Italii (jakoś nie pałam miłością do polskiej nazwy "Włochy"..).

Zimno na dworze, zima na głębokim minusie, a ja wspominam wzdychając, nie wiem czy od tych upałów, czy z tęsknoty, za Italią.



Pierwszego dnia przyleciałam samolotem z Gdańska do Bergamo.
Nie rozpisując się zbyt głęboko oraz inspirując się innymi podróżniczymi blogami w zgrabnych punktach podsumuję Wam mój pierwszy dzień :)

  • to był mój pierwszy lot samej samolotem
  • prawie mnie nie przepuścili, za wielkość plecaka, ale się zmieścił w sizerze :D
  • z lotniska do centrum miasta /a nawet na sam jego szczyt/ jest bezpośredni autobus, który kosztuje baaaardzo mało
  • zaraz w autobusie zaopiekowała się mną piękna i zamożna Włoszka, która poinstruowała mnie co się teraz dzieje, gdzie jedziemy, a gdzie mam wysiąść ja
  • najlepiej jest dojechać na samą górę i powoli schodzić na dół
  • pierwszy raz widziałam taką piękną panoramę /i pewnie nie ostatni/
  • nie udało mi się przełamać wstydu z zapytaniem kogoś o zrobienie mi zdjęcia /prawdopodobnie żałuję tego do dzisiaj/
  • spotkałam Francuza, który z początku chciał mnie zabrać następnego dnia nad jezioro Como, ale za to pomógł mi dojść do mieszkania mojego hosta
  • mój host.. ah, zasmakowałam wtedy bezpośredniości w podrywaniu Włochów
  • bardzo szybko musiałam nauczyć się odmawiać natrętnym Włochom
  • spędziłam miły wieczór i miałam widok z balkonu przy moim pokoju na ładne auto
  • Bergamo poza tym jest miastem wpisanym na Italską Listę Unesco. Pierwszy "obiekt" z listy UNESCO w Italii na 51 innych zaliczony! :)

To chyba tyle, z pierwszego dnia :)
Bergamo na pewno jest baaaardzo piękne z góry :) Warto wydać te parę euro na bilet autobusowy :)
0

"SEAGULLS! (Stop It Now)" -- A Bad Lip Reading of The Empire Strikes Back

Nie powiem, że wstyd. Śmieszny tekst z tego powstał, ja się śmieję, a do tego jak tańczę! :D pośmiejcie się razem ze mną!

0

PODSUMOWANIE MIESIĄCA STYCZEŃ: Lista Bucket List'owych celów na 2017

Przechytrzyłam nawet siebie i w czasach, gdy czasu na rozpisywanie się nie ma, udostępniam zapisane wersje robocze ;) Wrażenie codzienności jest, a we mnie się kotłują nieudostępnione myśli.

Dużo ostatnio robię. A co tam, pochwalę się, bo sama też z siebie jestem dumna i wierzę, że Bóg też jest :)

A skoro już się chwalić będę, to może i od razu zrobię podsumowanie moich planów na ten rok: czy coś się ruszyło, a może nawet zakończyło.

Plany wyglądały tak:
  •  języki -> włoski, hiszpański, angielski - podszkalam się
  • przejechać się motorem - mam już upatrzoną osobę, która pomoże mi zrealizować ten punkt :)
  • każdego miesiąca gdzieś polecieć - najtaniej, jak się da! póki co - luty i marzec już zarezerwowane, szukam destynacji i tanich biletów na styczeń i dalsze miesiące
  • dance week challenge - a tutaj niespodzianka, będzie śmiesznie :)
  • zaliczyć Woodstock i SlotArt Festiwal - jak mi Woodstocka nie odwołają
  • zdać prawko - jestem na dobrej drodze! kurs się robi!
  • wejść na drzewo - trzeba znaleźć drzewo i trenować
  • wydoić krowę
  • trzymać małego kurczaczka w ręce - połączę z krową, szukam miejsca realizacji
  • zaskocz babcię w Aleksandrowie - nic trudnego, czekam na cieplejsze dni
  • spisać rodzinne życzenia co do pochówku
  • pozostawiać cytaty w bibliotece
  • pojechać na spływ kajakowy - ktoś coś poleca?
  • umyć samochód taty
  • spać na dziko - w końcu muszę się nauczyć!
  • zorganizować wyjazd pod namioty - jak się nauczę spać na dziko to nic trudnego
  • kąp się w kałuży - Woodstock..? :D
  • idź na pokaz pływania synchronicznego - od czasu do czasu na termach robią
  • odwiedź Puszczę Białowieską - słyszałam, że Białowieska się puszcza.. ;)
  • idź na trampoliny - ktoś chętny? :)
  • zostań gwiazdą karaoke? - ktoś wie, gdzie jest najlepsze karaoke w Poznaniu?
  • idź na premierę filmu
  • wysłuchaj audiobooka - już mam

Mogę powiedzieć, że z pewnością ruszyłam pierwszy punkt. Przyjaciółka rozpoczęła udzielać mi korepetycji z włoskiego. Ja sama udzielam ich z hiszpańskiego swojej kuzynce i staram się oglądać i czytać rzeczy po angielsku/z napisami angielskimi.
Prawko się uczy. To takie nie hop siup! E-learning się sam nie zrobi, a na niego trzeba mieć czas, świeżą głowę i czasami ochotę. Nie poddaję się i jestem z pewnością dalej niż ostatnio.
 Audiobook się słucha! Jestem nim zauroczona! Słucham "Listy na niewyczerpanym papierze" Jeremiego Przybory i Agnieszki Osieckiej. Przeuroczo jest tak słuchać o ich uczuciu głosem Machalicy. Niestety Pani Umer do mnie nie przemawia :/
Lecę za 1,5 tygodnia do Oslo, w ramach pozycji o lataniu gdzieś raz w miesiącu :)

Do tego spełniłam dwie pozycje z mojej listy, które sobie na ten rok nie wytyczyłam, ale nadarzyła się na nie okazja, więc nie zwlekałam :)
168) Uszyć sukienkę na miarę - pisałam Wam o tym tutaj
163) Pójść na koncert disco-polo. Tego Wam jeszcze nie opisywałam, ale wkrótce to nadrobię :)

A co poza tym?
Ostatnio miałam okazję też się pobawić dźwiękami na ukulele i keybord'zie.
Odkryć dzięki Bogu, że  mam dar podtrzymywania na duchu i motywacji, co staram się rozwijać.
Kończenie projektów również jest kluczowe w naszym rozwoju, więc wzięłam spisałam co trzeba i rozpoczęłam "zakańczanie". Na pozycji znalazło się np "dokończenie oglądania Dr House'a". Dzisiaj obejrzałam dwa odcinki i do końca serii zostało mi 9 :)

Nie ma nic prostszego w tym wszystkim, jak wylogować się z facebooka i po prostu skupienie się na działaniu. Samo nic nie przychodzi, kroki, które musisz wykonać w stronę celu też się same nie zrobią, a cel nie przybliży.
Dlatego, log out! And move!

Stay shine and blessed :)

0

Książka jak mężczyzna



Cytat nie wiem czyj i nie wiem skąd:

 "Nienawidzę bibliotek. Książka z biblioteki jest jak facet, który miał mnóstwo kobiet. Przychodzi do Ciebie i czujesz, że pachnie kimś innym. Niby go kochasz, chcesz z nim być, chcesz to wszystko pojąć, ale wiesz, że był dotykany przez inne. Najgenialniejsza książka odpada, kiedy jest poplamiona, popisana, ktoś ją miał i swoim tłustym wzrokiem próbował skumać o co w niej chodzi."
1

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.