O nienasyceniach tego świata



W tle soundtrack z „La la land”, a ja dzisiaj chcę do Was pisać o pracy nad sobą, o swoim rozwoju i wzroście  (duchowym i wewnętrznym).



Co Ci co znają mnie bardziej wiedzą, że jestem dość zabieganą osobą. Ciągle coś robię. Gdzieś chodzę. Angażuję się. Śpiewam, tańczę, oglądam, czytam, robię challenge, uczę się. Gdyby tak wymieniać czym właściwie się teraz zajmuję, to mógłby się post na bloggerze nie zmieścić ;) /nie przechwalam się!/
Kiedy człowiek tak się wciąż stymuluje i szuka nowych sposobów do samorozwoju to z czasem potrzeba mu nowych „pobudzaczy”. Nie sądziłam, że może mnie to spotkać!
Od jakiegoś czasu czuję, że mogłabym więcej. Że marnuję i się, i czas. Więcej. Bardziej. Mocniej. Częściej. Tylko jak?

Wujku Google! Pomóż!
Wpisałam „way to improve yourself” (sposoby by się rozwinąć). Wybrałam pierwszy wynik /”42 lifehacks to improve your life”/. Przeczytałam. I nie dowiedziałam się niczego nowego. Naprawdę. Do wszystkiego już kiedyś sama doszłam, a część gdzieś doczytałam w podobnej wyliczance. Była może jedna nowa rzecz, która niekoniecznie przypadła do gustu, ale trochę się nią zainspirowałam. Dobrze. Jednak to, że niczego nowego się nie dowiedziałam mnie nie zadowoliło. Poszłam dalej. Napisałam do moich najbliższych – „czy ze mną jest coś nie tak?”, „czy ja się wypaliłam?”, „czy nie jestem wybredna/łapczywa?”. Nikt nie potrafił mi powiedzieć nic nowego.
Pogadałam z Bogiem. Dostałam i naprawdę zaskakującą odpowiedź i również to, czego szukałam – „lifehack” to kolejnego rozwoju.

Od kiedy jestem Córką Króla, to nie pasuję już do świata. Ten świat dąży do samozagłady. Wszyscy odczuwają pustkę i nie wiedzą dlaczego. Odpowiedzią jest – tęsknota do Boga. To przerwana nasza relacja z Bogiem przez grzech Adama w raju sprawiła, że mamy w sobie uczucie pustki. Próbujemy ją wypełnić. Zaczynając od hardkorów – alkoholem, seksem, narkotykami, poprzez zwykłe codzienne rzeczy. One faktycznie działają. Wszystkie jednak na krótką metę. 

Bóg powiedział mi – nigdy nie nie zaspokoisz się rzeczami ze świata. Nigdy nie nasycisz się rzeczami światowymi. Dlatego tak trudno przyszło mi uzmysłowić sobie, że to, co robię tutaj nie da mi poczucia spełnienia. Tylko przychodząc do Boga będę mogła się rozwijać. Pewnie sobie myślicie – mistyczne „przychodzenie” i „rozwijanie się” w Bogu. Nie wiesz, co pod tym się kryje? Ja też Ci nie powiem. Każdy inaczej rozwinie się Bogu. Każdy ma inną drogę. Duch Święty działa w dzieciach Bożych niezależnie od nich. Każdy ma inne pragnienia rozwoju. 

Wiadomość, że nigdy się nie nasycę uspokoiła mnie. „Uff, czyli wszystko w porządku! Bóg po prostu działa i otwiera oczy” ;)

Dostałam jednak również drugą wiadomość – kończenie projektów rozwija. Wiele mam w sobie i w głowie rzeczy, które mi wiszą, a ja bardzo chciałam je zrobić. I po prostu jakoś przepadły. Nie było czasu, ochoty, ludzie się wykruszyli. Nieprzeczytana lektura z liceum. Niedotrzymana obietnica z gimnazjum. Możecie się śmiać, ale ja jestem „pamiętliwa”!

Jestem Bogu wdzięczna za te dwie informacje. Teraz wiem, że nie dowiem się niczego odkrywczego czytając znów, że mam się gimnastykować, być optymistką i dużo czytać. Polecane sposoby na rozwój osobisty zostały przeze mnie w mniejszym lub większym stopniu wykorzystane. Teraz czas wymyślić swoje :)



Myślcie sobie co chcecie – dokańczanie zaległych „projektów” nie jest proste – trzeba je wpierw sformułować na papierze, aby móc się im przyjrzeć z bliska. Podotykać, powąchać i zastanawiać się co zrobić w związku z nim. 

Pomyślałam sobie jeszcze jedną rzecz. Niektórzy słysząc, że chodzę na charlestona mówią „wow, podziwiam Cię, że masz czas i chęć”. To jest prostsze niż MYŚLICIE. Wybieracie takie zajęcia, które Wam pasują i tematycznie, i terminowo. Kupujecie taki karnet, na jaki Was stać. Zaklepujecie termin „na amen” i chodzicie. Nagle po 3 tygodniach (czyli zazwyczaj 3 zajęciach) okazuje się, że CHODZICIE NA TAŃCE I CAŁKIEM NIEŹLE WAM IDZIE. Wiecie czego potrzeba, aby zacząć działać? Trzeba ruszyć d... :P Nic więcej. 

Podsumowując. Poczyniłam już pewne kroki, aby zakończyć pewne moje rozpoczęte projekty. I czuję radość. A kiedy coś naprawdę zakończę, to myślę, że duma z satysfakcją i zadowoleniem będą skakać wokół mnie :D

Zapraszam Was do działania! Rozwijajcie się! :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.