Majówka 2016: Dzień 3

 Trudno było wychodzić. Fajnego zgrywusa poznałam w Chałupie, ale w końcu - trzeba iść!
Tutaj płot z ciekawych kolorowych deseczek. Wyglądają jak krótkie narty, ale nie będę twierdziła, że tak jest ;)
 Błagałam Boga, abym to właśnie pod tę górę nie musiała się wspinać. Jednak się wspinałam. Duma wielka!
 Im wyżej się wspinałam, tym się i zimniej, i wietrzniej, i tłoczniej robiło.

 Pojawił się również śnieg. Kurtka i czapka poszły w ruch.



 Piękna ta granica polsko-czeska :)

Dotarłam do Schroniska na Hali Miziowej.
Dotarcie tam to był jakiś kosmos. Szlak zasypany i zalany. Słowo zalany pasuje bardziej do tego, co tam się nie natopiłam. Dałam radę jednak :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.