Majówka 2016: Dzień 2

 Drugiego dnia wstałam wcześnie, bo miałam przed sobą najdłuższy odcinek do przejścia - jakieś 29km!

Tak wyglądała półka na buty :)

W tej chatce poznałam niejakiego Mirka, który spojrzawszy na mój rozmiar dał mi do przymierzenia jakieś sandały, które sobie kupił, przeszedł z dwa razy i stwierdził, że go obcierają.
Ostatecznie, dał mi je, a ja w domu sprawdziłam, że takie sztuki za 300zł chodzą.. :O

 Szlak mnie zaskoczył.
TAK, PRZESZŁAM PRZEZ TĘ RZEKĘ :D


/wygodniej przegląda się klikając w zdjęcie by móc zobaczyć płynnie całą galerię :)/
 Czasami podczas postoju tańczyłam :)


 Mijałam małe wioski, gdzie ludzie byli moja osobą.. Zaskoczeni :)
Selfie w znaku drogowym :)





















Moim celem była Chałupa Chemików. Kiedy zeszłam już z wielkiej góry w wąwóz to droga ciągnęła się w nieskończoność. 
Z jednej strony - miałam dość i robiło się zimno. Stopy bolały od drogi asfaltowej, a plecy od plecaka.
Z drugiej zaś strony szłam wąwozem, po lewej stronie miałam koryto strumienia, a po prawej górę i śpiewałam sobie na głos: 
ain't no muntain high above, 
ani't no valley low enough, 
ain't no river wide enough 
to keep me from getting to you.. :D

Najważniejszy jest dobry humor :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.