Lista prezentów

Święta. Za dwa tygodnie będą święta! Aż nie mogę uwierzyć, że czas od zeszłych świąt tak szybko zleciał. Zastanawiając się, czego mogłabym sobie życzyć na prezent, wpadłam w pewną melancholię.

Żyjemy w czasach, gdy wszystko mamy. No dobrze, prawie wszystko. Jednak wszystko to, czego potrzebujemy do życia - dach nad głową, jedzenie, łóżko i dostęp do bieżącej wody. Reszta to zbytki, którymi obwarowujemy swój świat. Ja to mam jeszcze inaczej - mam Boga, to mam wszystko, bo On zaopatruje mnie we wszystko co mi jest teraz potrzebne :) Nie ma więc narzekania. Nasze czasy są takie, że za każdym razem obserwuję tę gonitwę, gdy się przykładowo podróżuje, aby zakupić wszystko tutaj na miejscu, bo tam na pewno nie będzie takiej możliwości. Jeżeli jedziesz w samo serce amazońskiej dżungli, to tak, możesz nie kupić Twojego ulubionego marsa, ale poza tym - w innych miejscach też są sklepy, a w tych sklepach produkty, dzięki którym da się żyć ;)
 Ale ja nie o tym. Wracając - nasze czasy są takie, że wszelkie niezbędne rzeczy posiadamy, a zaopatrujemy się i bliskich w zbytki, które sprawiają im radość. Czasami właśnie nie sprawiają, bo są nietrafione albo po prostu NIEPOTRZEBNE.
 Postanowiłam zrobić swoją listę prezentów, które zrobiłyby na mnie wrażenie i cieszyłabym się z nich prawdziwą i szczerą radością.
 UWAGA 

1) czas

2) miłość/dobro

3) książka

4) (opcjonalnie) pieniądze


Dlaczego tak?
CZAS: Wszyscy ciągle powtarzają jak to nie mają czasu. Nieźle tak systematycznie stwierdzać fakt, bo czas ma tylko Bóg :) Jednak w naszym ziemskim mniemaniu jesteśmy zapracowani jak te czarne mróweczki i czasami cudem potrafimy znaleźć godzinę, by do kogoś zadzwonić, spotkać się, porozmawiać, przytulić. I to jest fakt. Chyba jeden ze smutniejszych, jakie zdaje mi się odkrywać (nie tylko w swoim życiu). Poświęcony mi czas byłby dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Takie sfiksowane mamy czasy, że czuję się zaszczycona godziną poświęconą tylko mojej osobie, sam na sam, na spotkaniu ze znajomym/kolegą/przyjacielem. To jest najcenniejsze co możesz mi dać.
Podczas "czasu" możesz r"robić" wspomnienia. A wspomnienia nie zajmują przestrzeni w realnym świecie, więc do zbytków ich nie zaliczysz ;)
MIŁOŚĆ/DOBRO: To nierozerwalnie występuje z czasem. Takie spotkanie jest miłe, jest ulotną chwilą i wypełniona jest uśmiechem, pięknem, dobrem i miłością. I love it.
Przykład dania miłości (jeżeli już tak bardzo potrzebujesz coś fizycznie dać): przytulas, miły list, zachęcające słowo, pomóc w spełnienia bucketowego marzenia...
KSIĄŻKA: Jestem maniaczką. Wracam do czytania po dłuższej przerwie i aż ślinka cieknie na myśl o pozycjach, które czekają na przeczytanie :) Faktycznie, jest to zbytek, ale ja tym zbytkiem się zachwycę, a potem obdaruję kogoś innego. Puszczę mój zbytek w ruch i będzie czynił dobro gdzieś indziej :) Staram się być praktyczna ;)
PIENIĄDZE: Kiedy jesteś osobą podróżującą, to zbierasz pieniądze. Oszczędzasz je. Zawsze. Pytanie "na co" wydaje się być nie na miejscu, ale może nie wszyscy wiedzą, że odpowiedź brzmi "na podróż!". Czasami, gdy wykryjesz brak sprzętu, to go dokupujesz. Za co go kupujesz? Za zaoszczędzone pieniądze. Jedziesz daleko i potrzebujesz ubezpieczenia/wizy/szczepionki? Chętnie służą zaoszczędzone pieniądze. Nie mogę nazwać siebie geniuszem oszczędzania, gdyż dopiero rozpoczynam, ale pieniądze to coś uniwersalnego, co wszyscy lubią, a na zbytek nie pójdzie, gdy masz konkretną pasję. Nie twierdzę, że oczekuję tego od ludzi. Bo nie. Nie bez kozery jest napisane "opcjonalnie". Nie bez powodu znalazło się to też na ostatnim miejscu mojej, jakże wyszukanej, listy.  

 Co skłoniło mnie do powyższych przemyśleń oraz takiej listy prezentów?
Internet wypełniły chwytające za serce reklamy o tym, aby się wylogować do życia, poświęcić czas rodzinie, wspomóc najbiedniejszych, nie kupować rzeczy, tylko wygospodarować życie dla innych. Świetnie. Bardzo piękne życzenia, wszyscy sobie przyklaskujemy, że tak właśnie powinno być. Tylko.. na przyklaskiwaniu się kończy. Jest pomysł, a nie ma inicjatywy. Nic za tym zbiorowym "wow" nie idzie. Może brzmię teraz, jakbym była nieczuła na ten reklamowy "message". Nie jestem nieczuła, jestem realistką. Za dużo naoglądałam się pomysłów, a za mało widziałam ciągniętych inicjatyw. Pomysł ma każdy, ale odwagę, by iść z nim coś zrobić ma, może, co piąty osobnik. Jeżeli nic za tym nie idzie, to nie ruszają mnie takie akcje. Światowa znieczulica działa i reklama nie wstrząśnie światem, jeżeli nie zaczniemy od siebie i swojego otoczenia. Postawię znów siebie w sytuacji - nie jestem perfekcyjna, ale staram się. Ja przynajmniej zaczęłam ;) Wyszłam z pozycji "narzekania" do "działania". Nie była to trudna droga. Wystarczyło wyłączyć laptopa i pójść pomóc mamie.. 

 A jaki będzie Twój ruch, aby poświęcić najbliższym czas..?

1 komentarz :

  1. Czytam ^_^ jakby co to czytam Twoje wpisy :D nie wszystkie ale czytam ^_^ "Cwaniak" haha :D A ruchu nie jestem w stanie przewidzieć ^_^

    OdpowiedzUsuń

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.