Chłonę sztukę

 Chłonę kulturę w dość specyficzny sposób. Bardzo lubię sztukę współczesną, bo ja rozumiem ją a ona mnie. Znaczy się.. to jest tak, że nigdy nie jestem dobra w interpretacji. Sztuka współczesna jest o tyle wygodna, że pozwala Ci na dowolność interpretacji. Poza tym, niektóre z wystaw/ekspozycji są takie kreatywne!

Zdjęcia by AB




0

Kirk Franklin - Lean On Me ft. Mary J. Blige, Bono, The Family, R. Kelly, Crystal Lewis

Z jednych ze swoich pierwszych koncertów Gospel Joy pamiętam, jak ten utwór na Rynku Śpiewała Ania D z Marcinem :)
Coś pięknego!

html>
0

21edno dniowe wyzwanie

 Czasami naprawdę niewiele trzeba, aby mnie do czegoś zmobilizować. Zawsze powtarzam, że mi dwa razy nie trzeba powtarzać i już mogę iść coś robić. Długo rzucałam w życiu słowa na wiatr, lecz teraz staram się zawsze iść za "ciosem" i robić to co zapowiedziałam.
 A zaczęło się tak, że byliśmy dwa tygodnie temu na warsztatach w Bielawie. Był również koncert finałowy tych warsztatów, a ja akurat wspomagałam ten chór śpiewając w alcie. I po takim koncercie stwierdziłam, że.. się zmęczyłam! Nie mam kondycji, czuję się, jakby moje stawy się zastały a ciało zgnuśniało. Był to też czas, kiedy od dwóch tygodni nie jeździłam już na rowerze, więc nawet ten sposób utrzymania kondycji mi przepadł.
 Dziewczyny z chóru gospel, które również były na tych warsztatach, zapowiedziały, że chcą zacząć o siebie dbać i zaczynają do nagrania ćwiczyć. Ciężko mi idzie branie udziału w takich ćwiczeniowych wyzwaniach. Najcięższy jest 4 dzień, kiedy masz zamiar sobie wszystko odpuścić.
 Stwierdziłam jednak, że też mi się przyda zadbanie o siebie, że chcę mieć formę i robię to dla siebie, a przede wszystkim Boga. I tak zaczęłam. Od 14 listopada rozpoczynam dzień z Mel B (kto jej jeszcze nie zna, to niech zaraz sobie wpisze na YouTube i śmieje się razem ze mną z jej tekstów).
 Mel daje wycisk, ale ma też kilka naprawdę dobrych zestawów programowych. Filmiki są za darmo i nie masz już wymówki, że nie masz szans na zrobienie pięknego ciała. Ja zaczęłam. Aż jestem zaskoczona, bo robię! Delikatna przerwa w niedzielę (zastąpiona grabieniem liści i noszeniem worków, więc prawie jakbym ćwiczyła ;) ) i robię dalej. Jestem z siebie dumna, bo widać efekty. A wystarczy zacząć. I mieć silną wolę. I wstać wcześniej o te 20 minut - bo ja serwuję sobie dwudziestominutówki.
 Problemem są dla mnie ćwiczenia na podłodze i mam wtedy ochotę krzyczeć na Mel B, ale czasami się przezwyciężam. Fantastyczne ćwiczenia na podłodze - takie spokojne i dałam radę je zrobić - są w grupie ćwiczeń ABS.

 To co, do dzieła? Czy potrzebujesz czegoś więcej, aby zacząć? Pamiętaj, że robisz to dla siebie! Zaskocz siebie formą i zgrabnym ciałem. Ja się właśnie zaskakuję :)

Powodzenia :)
0

Ostatnimi czasy


Ostatnimi czasy miewam brak czasu. Oprócz tego, że czas ma tylko Bóg, to z pewnością nie mam go ja. Zadania się nawarstwiają, ja lubię sobie wymyślać coraz to nowsze. Kiedy wydaje mi się, że już prawie coś sama ogarnęłam od początku do końca to okazuje się, że jeszcze nie zrobiłam z tysiąc rzeczy z tym związanych.
 Nie piszę jednak tego posta, aby Wam się żalić. Ostatnio dość szybko nauczyłam się metody - nie rozmawiajmy o problemach, tylko o ich rozwiązaniach. Narzekanie generuje złe myśli, a ja niekoniecznie chcę przechowywać je w swojej głowie.
 Żeby nie było, że próżnuję w swoich odkryciach życiowych, w inspirowaniu się czy robieniu niektórych rzeczy po raz pierwszy to muszę Wam się pochwalić, że właśnie NIE próżnuję :D
 Na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy, na przykład, po raz pierwszy tak mocno płakałam (a można popłakiwać słabo..), że spłynął mi cały makijaż (lub to, co makijażem zwykłam nazywać :D). Naprawdę! Do tego stopnia, że dopłynął również jedną stróżką za biustonosz..
 Następną rzeczą jest to, że po raz pierwszy "pracowałam" jako szatniarka. I to jeszcze pobierałam za to pieniądze (bo kazali). Robiłam to w zamian za wstęp na bardzo fantastyczny koncert i nie żałuję. Otóż, uważam, że praca w szatni to doskonały materiał badawczy dla psychologów. To, że oni jeszcze tam nie stoją i nie robią badań to ich wielki błąd! Ludzie są przeróżni, a jak ja to zazwyczaj określam - zabawni :)
Nauczyłam się też robić omleta. I ostatnio dość mocno się w tym trenuję. Moja mama zawsze powtarzała, że ona nie potrafi robić naleśników ani omleta, i nigdy się nie nauczy, i że to rodzinne. Chcąc, nie chcąc, uwierzyłam w to i za każdym razem, gdy robiłam omleta nie wytrzymywałam i merdałam w tej mieszance widelcem, czyniąc z tego jajecznicę. Kiedy tą smutną nie-umiejętnością podzieliłam się z moją "szefową" (:D) to powiedziała mi, że to wierutne kłamstwo, że tego da się nauczyć, a wszystko zależy od patelni. Już myślałam, że jestem stracona i odziedziczyłam to w spadku po damskiej linii rodziny. Już skazałam siebie na wieczne robienie jajecznicy i schabowego (taki tam żarcik), a tutaj proszę! Trochę wiary we mnie, zachęta i wyszło. Prawdopodobnie do dzisiaj mam zdjęcie pierwszego mojego omleta na telefonie. Nie podzielę się jednak z nim (omlet już dawno zjedzony!), bo to zdjęcie nie wygląda apetycznie (bo z telefonu..). No nieważne. Wyszło i trenuję się. I jestem dumna.
 Kolejną rzeczą, do której mogłabym się przyznać jest zakupienie porządnego stanika. I może zaraz będzie, że wkraczam na śliskie tematy, i że czemu taka prywata. To może się zapytam - chyba też, drogie dziewczę, przeżywałaś kupno pierwszego dopasowanego stanika? Ja z potrzeby wyglądania jak człowiek w końcu się zaopatrzyłam w takowe. Sportowe topy są super, jednak kobiecość wygrywa.
 Odkryłam w sobie Dar Ducha Świętego. I uczę się go rozpoznawać i słuchać głosu Bożego.
 Coś jeszcze? Chodzę dużo na koncerty. I nie mam tylko na myśli Gospel Joy ;)
Moja nieobecność wynika z ilości pracy. I nie widzę, aby miało być lżej. Dlatego wybaczcie. Póki co, staram się żyć na bieżąco. I różnie to wychodzi.
Chociaż muzyka pozostaje bez zmian :)

Stay shine and blessed :)

PS
niemożliwe aż, że napisanie tego posta przyszło mi tak łatwo!
zdjęcie z koncertu Lady Pank podczas LuxFestu2016. Byłam razem z mamą i był czad :)
0

Michael Jackson - The Girl Is Mine ft. Paul McCartney

0

múm - Finally We Are No One [ Full album ]

YouTube poleciło. Posłuchałam, z głupia franca. I się zauroczyłam :) Może dźwięki do mnie niepodobne, jednak dotykają mnie :)
Posłuchaj, a może przekonasz się i ty :)


0

Polecam: Teatr Nowy - Olbrzymek - Centrum Sztuki Dziecka

 Olbrzymek to nie jest jakaś tam typowy nudny poranny spektakl-zapełniacz dla dzieciaków. Jest to niesamowicie inteligentny spektakl, poważny (bo o zabijaniu, krwi i śmierci), z całkiem niebanalną fabułą i dobrą grą aktorską.
Olbrzymek, a później to nawet i Szymon, to trochę za duże dziecko jak na 6 lat. Niestety, jestem za dobra w zdradzaniu szczegółów całego przedstawienia, dlatego pozwólcie, że tym razem zakończę na tym opisie.
 Cieszę się na każde takie akcje kulturalne dla dzieci. Że coraz więcej kultury mądrej i kreatywnej w Poznaniu dla najmłodszych. Że spektakle nie są takie "dziubdziowate" z akcją dla półgłówków. Zaczęliśmy traktować dzieci jak mądrych małych-dorosłych i wychodzimy na tym dobrze i my, dorośli (ah, siebie już też muszę do nich zaliczać ;) ) jak i dzieci :)
 Dlaczego zatem warto by wybrać się wcześnie rano na ulicę Za Cytadelą, w Poznaniu by zobaczyć Pana Elisa wraz z Panią Rybarczyk? W momencie, w którym wydaje Ci się, że już wiesz jakie będzie zakończenie, to wiedz, że dobrze Ci się wydaje :D W tym spektaklu nic nie jest takie oczywiste ;)

Poznań - zaprasza na ucztę kulturalną! Dla dzieciaków i dla dorosłych :)


0

Teatr Polski Poznań - Ojczyzna

Dzisiaj to było fajne. Z początku chciałam wyjść, bo wszyscy byli tacy nieogarnięci, zawstydzeni, sztywni. Pomyślałam sobie - a jak wrócę to napiszę, żeby nie chodzić na to do teatru, w szczególności samemu. Jednak to co później zobaczyłam..!
Podziw wielki dla aktorów za kreatywność i za grę, bo wierzcie mi - a zabrzmi to zabawnie - nie jest łatwo tak sobie rzucać i układać kilka kartonów przez godzinę :D Do tego śpiewać, mówić, gonić się.
Przepiękność, kreatywność, nowatorskość, a na koniec wydawało mi się, że została uruchomiona z taśmy Pani Szymborska. Warto na to pójść całą rodziną i świetnie się bawić, gdyż spektakl ten jest "projektem" wspólnym - tutaj budują i widzowie, i aktorzy

0

Arci - You are the reason

0

Wot takaja żizń - Teatr Biuro Podróży

Jeżeli szukacie czegoś odświeżającego, zabawnego i do tego niedrogo, to polecam Wam uchwycić się Teatru Biuro Podróży i złapać ich kiedy wystawiać będą "Wot takaja żizń".
Pomysłowe, kreatywne, śmieszne, a do tego - PRAWDZIWE.

Cóż więcej mogę rzec - oglądnijcie filmik :)

0

Moje trzy słowa..

 Minął tydzień pewnego internetowego wyzwania.
Z ciekawości wzięłam w nim udział. Tytuł brzmiał "Poznaj siebie - Odkryj swoją pasję."
Zabawne. "Ty Koossa nie wiesz, co jest Twoją pasją?"
Wiem, kim jestem. Jednak brak ujednolicenia moich pasji czy życiowych zainteresowań.
Z ciekawości przystąpiłam do wyzwania i.. wkręciłam się. A wyniki są takie.. zadziwiające!

Wyzwanie obfitowało w pytania. O Ciebie, Twoje zainteresowania teraz i kiedyś, o książki, o rozmowy, o problemy bliskie Twojemu sercu.

 Przyszedł czas podsumowań. I stwierdziłam, że mogą na spokojnie określić mnie trzy, niebanalne, słowa.



Oczywiście, dla mnie ostatnie słowo ma baaardzo szerokie znaczenie. Jednak.. śmiesznie jest tak w końcu wiedzieć, co mnie określa :)

Na Waszym miejscu śledziłabym stronę Olgi, aby dorwać III turę wyzwania :) Z ciekawości samej, powiem, że warto :)
0

FISHECLECTIC - Chcę widzieć Cię

0

#bucket list 8 PODSUMOWANIE

Wczoraj przeczytałam wpis na jednym z podróżniczych blogów, że najtrudniej jest zacząć. I nie tylko podróżowanie, ale ogólnie wszystko. Dlatego od wczoraj zmotywowałam się aż do dziś do tego, aby usiąść i podsumować mój szalony wyczyn :)

W ciągu 7 dni udało mi się pójść na 5 spektakli. 
Zapłaciłam za to w sumie 83zł.
Poznałam dzięki temu dwie fajne dziewczyny.
Spędziłam na spektaklach 5 godzin i 40 minut.
3 spektakle, na których byłam, były dla dzieci.


Moje przemyślenia:
  1. Zazwyczaj po spektaklu wracało do mnie dawne pragnienie zostania aktorką. Tym razem, wiedząc jak wygląda taka praca, nie pojawiło się to uczucie. 
  2. Jestem zachwycona kulturą teatralną, która się tworzy dla dzieci w Poznaniu!
    Zazwyczaj sztuka dla dzieci jest infantylna, głupkowata i pełnia "dziubdziowania". Spektakle, na których byłam były naprawdę inteligentne i "kupiły mnie"! Nie miały oczywistego zakończenia, były zabawne oraz kreatywne. Jestem za i na pewno wybiorę się jeszcze na spektakl na Scenę Wspólną.
  3. Dziękuję Bogu za to, że nie jestem aktorką. Miałam przyjemność chwilę później spełnić inne moje bucketowe marzenie (o nim później), gdzie mogłam doświadczyć iście realnego, aktorskiego życia. Widzę teraz i wiem, jakiej wolności mi trzeba, a gdybym była uwiązana jakimiś kontraktami czy z teatrem to nie byłabym szczęśliwa. 
  4. "Król Lear" w Teatrze Nowym pozostawia wiele refleksji... Różnych :) Więcej nie powiem, a do tego dodam, że to tylko moja skromna opinia i oczywiście mogę być w błędzie.
Cieszę się, że udało mi się zrealizować moje marzenie i liznąć kultury. Zabawnym dla mnie było stwierdzenie, gdyby mnie ktoś zapytał co robiłam dzisiaj "a byłam w teatrze", a wczoraj? "też byłam w teatrze", a jutro co będziesz robić? "też będę w teatrze" :D

Piękny i niepowtarzalny czas oraz rewelacyjni aktorzy.
Na koniec dodam jeszcze, że chodzenie do teatru chyba nie jest częstym zjawiskiem. Dały mi znać o tym zaskoczone Panie sprzedawczynie..I jeden Pan :D
0

Jak szukać pięknej muzyki?

 Pomysł na napisanie tego posta zrodził się pod wpływem dodawania etykiet do tych stary muzycznych wpisów. Przeglądam te piosenki, w niektórych video nie działa, a jedne znów (!!) zachęcają mnie do posłuchania. I jest to dla mnie wciąż aktualne. Jest to niesamowite, gdyż niektóre utwory słuchałam jakieś 4 lata temu, a odsłuchując je teraz czuję się, jakbym słuchała ich wczoraj.

 Jak to robić? Jak wynajdywać wartościową muzykę do słuchania? Jak odnajdywać dźwięki, które rozkładają Cię na łopatki i powodują wzruszenie lub poruszenie serca?

 Myślę, że nie ma na to żadnej szczególnej recepty. Nie może być. Wszystko zaczyna się w momencie takim, że każdy mierzy inną miarą. Co to znaczy? To znaczy, że ktoś, kto jest fanem disco polo nie umrze z zachwytu słuchając V symfonii Bethoveena.

 W sumie, dlaczego tak jest? Bo jesteśmy różni. Każdy z nas jest wyjątkowy (to fakt!), wychowywał się w innym środowisku, a może raczej to każdego inne środowisko wychowywało. W ludziach siedzi muzykalność, która domaga się karmienia. To zaczynasz. Szukasz swojego brzmienia. Słuchasz tak długo, aż w końcu coś trafia do Ciebie. Wpada w ucho. I nie chce wyjść.

 Ja robię to tak - od zawsze słuchałam dużo muzyki. Dużo podróżowaliśmy z rodzicami, a w trasie słuchało się radia. Codzienne podróże do i ze szkoły również upływały przy dźwiękach stacji Radio Złote Przeboje (bez lokowania produktów i marki ;) ). Kiedy byliśmy sami w domu z mamą, to moja mama uwielbiała (do dziś to robi) słuchać głośno swojego ulubionego artysty. W tym przypadku padło na Lady Pank. Dlatego znam ich repertuar dość dobrze, jednak nie mogę stwierdzić, że są to moje "brzmienia". W szkole pożyczanie płyt, odsłuchiwanie ich, czasami zgrywanie na komputer. Kiedy nie potrafiłam załadować na telefon utworów mp3, to nagrywałam je z internetu/radia na dyktafon. Na stare kasety magnetofonowe (to się tak pisze..? :P) nagrywałam wybrane utwory z radia tworząc tym samym swoje własne playlisty. Trzeba tutaj wspomnieć, że nie znam się na artystach, nie kojarzyłam również tytułów poszczególnych utworów. Po prostu - zasłuchiwałam się w dźwięki i kompozycje. Pamiętam również, jak dorwałam w domowej kolekcji kompilację największych utworów Elvisa Presley'a (tutaj z kolei ulubiony artysta taty). Na swoim radiu z komunii (które mam do dziś!) słuchałam tej płyty dość wiele razy i to dość głośno, a do tego stałam na środku pokoju na jednej z takich książek cegieł, które służyły jako dziecięce encyklopedie wszechświata.
 Teraz, wygląda to tak, że czuję się, jakbym odkryła życie w tym roku. Muzykę, sztukę, książki, przyrodę, przygodę, podróże. Po nawróceniu RZECZYWIŚCIE wszystko jest nowe. Bloga tego prowadzę od 2011 i miał posłużyć jako magazyn muzyki, której kiedyś słuchałam, a do której czasami wracam. Później przestałam go prowadzić, bo rozminął się on trochę z moim pierwotnym zamysłem. Jednak.. kiedy widzę, ile muzyki ucieka mi później przez palce, to wpadłam w "panikę" i wróciłam. Do starych brzmień. DO kolekcjonowania muzyki.

 Kochani, w szukaniu muzyki, i to do tego pięknej, nie ma nic skomplikowanego. Po prostu.. słuchasz. Nie ograniczaj się. Słuchaj dużo muzyki. Słuchaj tego, czym ludzie dzielą się na facebooku. Słuchaj tego, co proponuje Ci na Twojej domowej stronie YouTube. Załóż konto na spotify (rekomenduję słuchać w przeglądarce, bo nie ma reklam) i słuchaj. Jest tam nawet opcja "odkrywaj"! I nie martw się, gdy od razu niczego nie znajdziesz, dla Ciebie, wartościowego. To jest trochę jak z zakupami w lumpeksie - trzeba być cierpliwym, aby znaleźć to, co naprawdę nas zainteresuje. Twoje ucho będzie wiedziało od razu, czy Ci się to podoba, czy nie. Pamiętaj, masz prawo być wybrednym. Jeżeli odsłuchujesz już 3 pełen album na YouTube (bo są tego masy wrzuconych całych albumów przeróżnych wykonawców) i nadal nic nie przykuło Twojej uwagi, to słuchaj dalej.
 Ja mam tak, że jak coś zaczynam słuchać to wiem, że coś mnie zainteresowało, gdy robiąc coś innego na laptopie/w pokoju, zaczynam zwracać na to uwagę. To jest fakt. Jeżeli jednak uruchomiłeś coś w tle i to gra, a Ty nawet nie zauważyłeś/aś kiedy przestało, tylko usłyszałaś, że jest nagle cisza, to wiedz, że utwór ten niekoniecznie poruszył Twoje ucho czy serce.
 Oczywiście, ktoś z Was może stwierdzić, że czasami trzeba czasu, aby się przekonać do utworu, szczególnie, gdy musisz się go nauczyć czy coś. Ja wierzę, że wystarczy jedno odsłuchanie, aby wiedzieć, czy to coś dla Ciebie. Nie mówię, żeby na podstawie jednego utworu, skreślać od razu cały dorobek artystyczny danego wykonawcy. Jednak uważam, że komentarze w stylu "nie wiesz co to dobra muzyka", czy "ja Cię muzycznie wyszkolę, bo Ty słuchasz szajsu" są brzydkie, przekłamane i raniące. Każdy ma swoją wolę, aby słuchać tego, co mu się podoba. To jest Twoja pasja/hobby/zainteresowanie i nikt nie ma prawa narzucać Ci swojego zdania, bo jego jest inne. Taka jest moja opinia.

 To co, dasz się zaprosić do odkrywania muzyki? To co ja proponuje na swoim blogu, jak zauważyłam, różni się czasami od siebie bardzo. Raz zawitała tutaj Metallica, później humoreska Antoniego Dvoraka, a ostatnio utwór z musicalu Jesus Christ Superstar. I nie mam bladego pojęcia, czy można by pomiędzy tymi utworami znaleźć podobieństwo. Łączy je na pewno jedno - że wpadły w moje ucho i zechciałam się nimi podzielić :)

 Dajcie się rozwijać i inspirować muzycznie. Jak napisano w Piśmie - szukajcie, a znajdziecie :)

0

POLECAM:42 Inspirujące filmy o krajach, podróżach… i o podróżach duszy

Niestety, nie moja kompilacja, jednak wyczuwam kolejne wyzwanie do obejrzenia :D
Mając głęboką nadzieję, że mi tego wpisu nie skasują (a niech tylko spróbują), zamieszczam go dla Was ku zachęcie, jak i dla siebie, jako przypomnienie.
Póki co, dwa filmy z listy oglądnięte. Przede mną 40 :D
Tekst znajdziecie TUTAJ
0

12k session | Chwała Ojcu

0

O wrażliwcach

Tekst o wrażliwcach. To chyba o mnie!

Tak też trochę nad tym tekstem podumałam i muszę przyznać, że chyba nigdy nie słyszałam wersji w tłumaczeniu, że księżniczka na ziarnku grochu była wrażliwa, a nie wybredna. Rozumiecie, o co mi chodzi?
Całe dzieciństwo po pierwsze - nie rozumiałam pointy tej bajki, a po drugie - jedyną jaką nam sprzedawano (tę piontę) to to, że księżniczka ma widzimisię, jest wybredna paniusia, i że będzie z nią ciężko komuś w życiu.
A tutaj.. nigdy nie spojrzałam na Księżniczkę, jako na wrażliwca!
Idąc dalej - czy ekstrawertyk może być wrażliwcem? Wszystko, to co autor opisuje w tekście, pasuje do introwertyków. Ja jednak odnalazłam się w tym tekście (odkrywam swoją wrażliwość), a do najcichszych osób nie należę.. Myślę, że wrażliwcami są wszyscy, tylko każdy w innym stopniu zaawansowania ;) Zawsze patrzę na to w ten sposób, że ktoś jest jakiś na ileś %. W takim razie, moja nowo odkryta wrażliwość określa mnie jako 80% wrażliwą osobę - a może nawet by więcej.
I fakt - wrażliwiec musi dużo "przecierpieć", porozmawiać ze sobą i stwierdzić, że "niektórzy po prostu tak mają i wcale nie chcą Cię skrzywdzić". Rozkminianie wszystkiego ZA BARDZO jest bardzo prawdziwe. Myślenie dwa razy do przodu. To trochę jak sytuacja, gdzie widzisz konkurs, a do wygrania masz wycieczkę dla dwojga. A Ty jesteś "sam". I co robisz? "Nie wystartuję w konkursie, bo nie mam czasu i osoby, z którą mogłabym pojechać na wycieczkę" ;D
To właśnie robi wrażliwiec.
Potwierdzam również wszelkie dbanie o relacje z innymi ludźmi, dopasowywanie się do nich, robienie czegoś (lub właśnie nie robienie), aby uzyskać najlepszy efekt. Czasami zastanawiam się jednak, czy to zdrowe, tak wydłubywać się z siebie na rzecz innych (a teraz wiem, że to nie jest niezdrowe, tylko jako wrażliwiec tak mam).
Zabawnie jest tak odkrywać w sobie te pokłady morza wrażliwości. Co za tym idzie, kiedy odkrywasz to trochę się zaskakujesz. "Ja? Naprawdę? Aż tak..?". Tak. Możliwe. A kiedy to już odkryjesz, to naucz się też chronić, coby nie wpuszczać nieproszonych gości ;)
0

Ja się żadnej pracy nie boję ;)


Zdjęcie Helen, jakoby miała się kiedyś zgubić na mieście.

Anegdotka z tego tygodnia:

Siedzę na ławce, obok stoi Helen (rower), a ja kleję buta. Kleję, bo bieda, jeść mu się zachciało, więc po kropelkę poleciałam. Podchodzi jakaś Pani i pyta się:
- Jest Pani szewcem..?
- ... (czy każdy, kto siedzi na ławce na osiedlu i klei buty musi być szewcem?)
- Bo wie Pani, ja mam obcasiki do zrobienia, przy takich normalnych, kwadratowych butkach.
- ...
- To jest Pani tym szewcem..?
- Wie Pani co, ja się żadnej pracy nie boję!
- Hah, jak Kwiatkowska. Tylko, że ona nie żyje.
- ...

I poszła, gdy zrozumiałam (chyba), że kleję buta z potrzeby chwili. Żem pięciominutowym szewcem.

Także ten. Żadnej pracy się nie bójcie! :D
0

Wszyscy pragniemy miłości



doprawdy, musiałam polecieć do Włoch, aby sobie to uświadomić

zacznijmy od tego
czy masz kogoś, kto Cię kocha?

o czym pierwszym pomyślałeś/aś?
chłopak, dziewczyna, narzeczony, zarzyczona :P

nasze rodziny jakoś nie bierzemy pod uwagę,
że nas kochają i się troszczą

mama, tata, babcia, brat
czasem troszczą sie swoją prostotą. wiesz, że im na Tobie zależy
ale nie słyszysz codziennie z ich ust - KOCHAMY CIĘ
bo tutaj jest uwaga nr 1
uczucie można wyrażać nie tylko poprzez stwierdzenie
ustne wyrażenie miłości - kocham Cię
to są często również czyny - zrobienie herbaty, gdy ktoś wraca zmęczony z pracy
zawiezienie kogoś samochodem późnym świtem na dworzec

miłość to nie tylko wypowiedziane słowa
miłość to również to co się robi - tzw czyny
(nie chcę napisać, ze robisz, bo to powinny robić obie strony relacji ;) )
mogłabym to porównać do stwierdzenia, że
miłość to CZASOWNIK
a raczej wiele czasowników ukrytych pod rzeczownikiem

idźmy dalej
po co Ci ktoś, kto miałby Cię kochać?
bo masz to wpisane w siebie
pragnienie bycia kochanym
i kochania kogoś

to drugie w dzisiejszym świecie potrafimy wręcz doskonale zastąpić jakimiś głupstwami
forsą, alkoholem, używkami, a nawet - O NIE - normalnymi rzeczami
internetem, książkami, psem.. - wszystko, co kochasz wynika z Twojej natury
natury kochania
przyjaciół, rodzinę, życiowego partnera

nasza natura jest miłością

a skąd ona pochodzi?
od Boga

nie bez powodu nazywa się Boga miłością
pewnie słyszałeś to wiele razy
"Bóg Cię kocha", "Bóg jest miłością"
ale to prawda

jesteś Bożym stworzeniem
Bóg stworzył Cię, bo Cię KOCHA
i chce mieć z Tobą relację - w miłości
my jednak mamy wolną wolę i naszą decyzją jest, czy my przyjdziemy do Bożej miłości
czy nie
piękną relację mieliśmy z Bogiem w Edenie
jednak ludzie, z własnej woli, poszli za grzechem, zgrzeszyli i zerwali tę piekną relację

miłość najczęściej kojarzy się Nam z miłymi rzeczami
miłe uczucie, motyle w brzuchu, gorąco, przytulaski, całusy, tony uczuć przewalające się przez Twoje serce i umysł
jeżeli w miłości cierpimy, to wtedy śpiewamy sobie, że "love hurts" - ale w takim razie to nie jest miłość, skoro cierpisz

jednak miłość to radość, to rozkwitanie w piękniejszego i lepszego człowieka, to szeroki i słoneczny uśmiech, bezkresne zaufanie, wieczne oparcie, wzmocnienie
miłość to pokój, dobro, to bezwarunkowe trwanie w relacji
i wszystko to dostaniesz u Boga
w relacji z Nim

idźmy dalej
nasza natura została zaburzona przez grzech, który w tym świecie wydaje się, że wygrywa z dobrem
ale tak nie jest
w głębi każdy chce być dobry
czasami na tej swojej dobroci się przejechał i postanowił się zamknąć
i wybrał grzech

jednak nasze pragnienia mówią wyraźnie
chcę być dobry, chcę dobrze czynić, chcę kochać, żyć w miłości

wszystkie te pragnienia wynikają z naszej przerwanej więzi z Bogiem
to nie żart
zastanów się, skąd niby miałbyś nabyć pragnienie miłości?
nie uczą tego w szkole
nie sprzedają w sklepach
nie handlują tym na ulicy

każdy z Nas pragnie miłości

idźmy dalej
po co pragniesz miłości?
a może raczej - z pewnością próbujesz zaradzić temu pragnieniu i rozglądasz się za czymś
co wypełni tę pustkę w sercu.
jednonocne przygody fizyczne z przypadkowymi osobami?
związek na siłę z kimś kogo w ogóle nie znasz/nie lubisz?
inwestycja w czyjeś życie, żeby tylko nie być desperacko samym?
a może zapicie te dziury? wypalenie papierosami? zaklejenie swoimi zainteresowaniami mając nadzieję,
że przyniosą radość i ukojenie

owszem
dadzą
jednominutowe szczęście
jednorazową radość
chwilowe zaspokojenie
a zaraz potem, możesz zacząć szukać od nowa.

wszyscy pragniemy miłości
tylko, że szukamy jej u złych źródeł

tym właściwym źródłem jest Bóg
jest Jezus

wyobraź sobie sytuację
jesteś w sklepie z kimś bliskim. nagle ktoś krzyczy, że jest naprad, wymachuje pistoletem, strzela, bierze ludzi za zakładników, chce pieniędzy, chce zabijać, chce się odegrać
bierze Ciebie
na co Twoja bliska osoba mówi, że woli, żeby zabrał ją i tą ją zabił
co się dzieje. ta osoba zostaje zastrzelona, zabita, nie żyje, bo zrobiła to z miłości do Ciebie
abyś ty mógł żyć, abyś nie musiał martwić się o to za co ten człowiek chciał Cię zabić, że pewnie byłeś mu winien pieniądze, które chciał od Ceibie ukraść
ktoś oddał swoje życie, tfu! nie jakiś tam ktoś, tylko najbliższa Ci osoba
abyś TY mógł żyć
ogarniasz tę ilość miłości?
podłożyć się jak świnia na ruszt, abyś ty mógł dalej chrumkać i jeść z koryta?

taka sama historia jest w Piśmie Świętym
Jezus umiera za Nas, bo Nas kocha
totalnie!
jeżeli mi nie wierzysz, to zajrzyj i poczytaj. Wszystkie cztery ewangelie o tym prawią

idźmy dalej
pamiętam jak swego czasu moja przyjaciółka Anastazja mówiła, że widzi, że ludzie
TOTALNIE POTRZEBUJĄ MIŁOŚCI
wszelkie możliwe rozmowy zawsze schodzą na temat związkowania, chodzenia na randki
śluby, miłostki, najnowsze newsy dotyczące kto w kim się zakochał
tego, że wcale nie tak łatwo znaleźć kogoś w tym świecie
a może inaczej - łatwo jest znaleźć kogokolwiek
trudno jest znaleźć TĘ OSOBĘ
ZAWSZE takie tematy przodują
ludzie tego pragną, ludzie tym się "jarają"

niekoniecznie wtedy wiedziałam o co jej chodzi
nie wiem też, czy zaczęłam się temu przyglądać
jednak wiem, że zawsze uwielbiałam oglądać zakochanych mężczyzn
ostatnio nawet zakochane pary
i widzę mnóstwo poranionych osób w różnych związkach
widzę ludzi, którzy trwają w związku, pragną miłości i jej nie otrzymują

ludzie pragną miłości

podczas mojej podróży po Italii
spałam i w hostelach,
i u couchsurferów
bardzo dużo mężczyzn było mną zainteresowanych,
aby mieć coś ze mną
aby przeżyć ze mną coś fizycznego.

bo tak właśnie jest
wydaje się nam, że pełnia naszej miłości
to fizyczna pełnia
przytulas, całus, seks

wydaje sie nam, że kochamy naszych życiowych partnerów nad życie
że w życiu nie udało nam się "wytworzyć" bardziej idealnej miłości
że przecież tyle dla tej osoby robicie

mylicie się
tylko miłość Boża jest idealna

przypomnijcie sobie te wszystkie złe rzeczy, które pomyśleliście o swoim partnerze
jakie zrobiliście, wykrzyczeliście, chcieliście tę osobę zmieniać pod swoje zachcianki
i to jest bezinteresowna miłość?
to jest egoizm
(żeby nie mówić dalej, że grzech)

C.S. Lewis w książce "podział ostateczny" napisał przepięknie
"Nie można kochać w pełni innego stworzenia, dopóki nie pokocha się Boga".
amen.
prawda.
podpisuję się obiema rękoma

jeżeli masz relację w miłości z Bogiem
to On daje Ci miłość do innych ludzi
abyś mógł kochać żonę, abyś mogła kochać męża
dzieci, rodzinę, ludzi na ulicy
wszystkich

wszyscy pragniemy miłości
to jest jak dziura w naszym sercu
to jest jak wielka pustka w sercu
którą Bóg wie jak wypełnić
a jak już wypełni, to otrzymujesz takie profity, że się w głowie i sercu nie mieści ;)
i się przelewa na innych
i na ludzi, których kochasz - tych szczególnie

wszyscy pragniemy miłości
jednak nie miłości fizycznej
to jest pożądanie, które wynika z pragnień naszego ciała
i nie zapełni sercowej pustki

smutne jest obserwowanie jak ludzie się męczą w związkach przynoszących im
fizyczną miłość, tą chwilową
jak są zdesperowani na pkt znalezienia kogoś "do pary", bo tylko w taki sposób
widzą pełnię swego szczęścia

możesz próbować szukać zapełnienia dla sercowej pustki
jeżeli zapełnisz to rzeczami innymi niż Bóg
to życzę powodzenia
bo takie rzeczy nie starczają na długo

a czy ty, pragnący miłości, znalezłeś ją..?
0

Irena Santor - Odrobinę szczęścia w miłości

0

Twój Boży Duch Otacza Mnie

wpis z 11/10/2016



myślę, że nie lubicie tego uczucia, kiedy ucieka Wam autobus
najgorzej, gdy to jest autobus na Twoją wieś
że to był ten przedostatni
i na następny musisz czekać jakieś 2 godziny
YAY

więc błagasz z niskość
do wysokości
więc się modlisz
więc prosisz
bo nie może być bardziej źle
gdy jest się zmęczonym
gdy chcesz tylko jechać do domu i się umyć i iść spać
gdy boli cię kolano
gdy cały dzień śpiewałeś
bo niedługo wylatujesz z chórem do Kanady
i masz ze sobą naprawdę ciężki worek souvenirów
które trzeba zabrać ze sobą

ogólnie, płakać ci chce, że znów zmienili rozkład autobusów
bo dlatego właśnie ten cholerny autobus ci odjechał
bo zamiast wyjeżdżać z pętli o 30 to sobie od czasu do czasu lubią zmienić, że jeździ o 20
i potem jesteś w czarnej pupie
serio

nie ma nic bardziej smutnego
że już prawie płaczesz i szlochasz, i prosisz Boga o jakąś interwencję

a Bóg:
- uspokaja Cię
- prowadzi
- dodaje odwagi
- raduje
- wypełnia serce

podjechałam czymś innym w stronę mojej wsi
a stamtąd tylko jakieś 5km do domku
PIESZKO
no to idę
przez pole, bez latarni, środkiem ulicy, zero samochodów
tylko ty, natura i rozgwieżdżone niebo

tylko kolano boli coraz bardziej
a krzaki nieprzyjemnie szurają
a w pewnym momencie widzisz jak by WILKA
(mam nadzieję, że to był pies)
ale IDZIESZ DALEJ, BO JEZUS JEST ZE MNĄ

idziesz, mijasz jakąś osadę życia, gdzie jest światło, ale musisz z powrotem wejść w te ciemności
nic gorszego chyba
tam, gdzie jeszcze dodatkowo robi się zimniej
bo są bagna i zamiast 2*C jest -1*C

huh
ale!
Bóg nie chce, abyś szedł w ciemności
bo ON jest Światłością
więc daj MU czas, bądź cierpliwy, a On zadziała

na ostatnie 1,5 km pewien przemiły Pan się zatrzymał i mnie podwiózł pod SAMĄ FURTKĘ
. . .
do tego załączył ogrzewanie, bo przecież jak kobieta idzie sama i jest jeszcze tak zimno, to trzeba pomóc!


wiecie, od momentu, gdy powierzyłam swoje życie Bogu
coś za często jestem pod samą furtkę odwożona :)

więc jeśli jeszcze wątpisz
że życie z Bogiem to będzie jakieś niewolnictwo
to przestań się mylić, przestań żyć w błędzie
i chodź :)
chodź, wyjdź z ciemności i chodź do Światłości :)

a teraz, gdy laptop mamy przestał się zacinać i mogłam w końcu się tym z Wami podzielić
IDĘ SPAĆ

PS
Baca potem w komentarzu mi napisała, że w takiej sytuacji powinnam do niej dzwonić i ubiegać się o podwiezienie. Jednak widzicie - Bóg dał radę ;)
0

#bucket list 161



161) Skończ licencjat.

To skończyłam :)
Z drobnymi komplikacjami, ale za to z Bożym prowadzeniem.
Na 5. Aż nie wierzę, że ja mogłam umieć na taką ocenę!!

Ale jest :)
zdj. by A.Hornowska :)

a potem zostałam obdarowana za to słodką nagrodą od znajomej :)
 
0

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.