Karkonosze


Czasami zastanawiam się, kiedy już tak uparcie podróżuję, co mnie podkusiło, aby wystawić nogę zza mojej bezpiecznej i ciepłej pościeli. Co ja sobie myślałam, aby w ogóle się wychylić zza krawędzi mojego łóżka i jechać samej (ew. z kimś) eksplorować jakieś nowe miejsce.

Takie myśli towarzyszą mi tylko czasami, ale towarzyszą. Inna moja znajoma podróżniczka ostrzegała mnie przed nimi i, faktycznie, pojawiły się. Pojawiają się one zazwyczaj wtedy, kiedy nie jest tak fajnie, jak Ci się wydawało, że jest/będzie/było.

Tak też było z Karkonoszami w zeszły weekend.
Odkąd zakochałam się w górach, to jeżdżę. Usilnie. Tak często, jak mogę. Sama. Z początku było dziwnie, ale teraz zachwycam się moją "samością podróżniczą". Ma to swoje + i -, ale o nich kiedy indziej.

Moi rodzice nie lubią, kiedy sama jadę w góry. W okresie wiosenno-letnim jeszcze jest ok, ale później to już dla nich dramat. Dlatego, aby nie jechać samej, zorganizowałam wyjazd dla babeczek. Z ogólnego rozruchu uzbierały się dwie sztuki i ja i tak sobie pojechałyśmy. W Karkonosze :)

Nie były to zwykłe Karkonosze. Nie był to zwykły wyjazd, bo moje życie (z Bogiem) nie może być przecież normalne :P

Mogłabym Wam opowiedzieć, jak to do wodospadu Kamieńczyk była jeszcze piękna, gorąca, polska jesień. Jak to na Szrenicy już zaskoczył nas głęboki śnieg i zimna zima. Jak trasa na mapie mówiła swoje, moja nawigacja w aplikacji swoje, a tyczki w śniegu swoje. Jak się "zgubiłyśmy" i rozpoczęła się droga w nocy.
Jak zapadałyśmy się w śnieg po uda (!!) i jak okropnie wiało. Jak na ostatniej prostej miałyśmy stratę w kolanie i łapałyśmy jak pokemony pomarańczowe kropki na drzewach. Jak moje nie-wodoodporne buty zamokły, ale wyschły nad piecem. Jak się zbulwersowałam zachowaniem pewnych dwóch mężczyzn (phi!!). Jak w stracie jednego człowieka wyruszyłyśmy w dwójkę do Strzechy Akademickiej. Jak skakałyśmy jak dzikie kozice po kosodrzewinach, nawadniałam swoje buty systematycznie w roztopionych śniego-jeziorkach i ślizgałam się po zboczach co jakiś czas lądując w śniegu. Jak w naszym pokoju, jak taki rodzynek, spał jeden mężczyzna, zwany Przystojniaczkiem, który budził mnie, a ja go, a idąc dalej.. Wracałyśmy z nim jego autem uprzednio sprzedając jak zawodowi dilerzy bilety przed wejściem do autokaru :D Jak zaoszczędziłyśmy na dopłacie za kupno biletu w pociągu - bo systemy IPR padły - i jak wspominałyśmy najsmaczniejsze na świecie amerykańskie pancake'jki w Karpaczu (przy ul. Karkonoskiej, "Jagodowy Zakątek"!).


Mogłabym się rozpisać. Jednak..to co przeżyłam, zostawiam dla siebie. Napiszę Wam tylko, że moje życie nie może być normalne i spokojne :P (bo jest życiem z Bogiem)
Jestem szalona i cieszę się, że Marta też się taka po trochu okazała :D

Podsumowując:
  • Marta M jest super kompanem na "niebezpieczne" górskie wycieczki, których powstydziłby się sam Bear Grylls
  • Anżelika Cz. jest mistrzem z kocami termicznymi, czekoladami i noszeniem małego "rozgrzewacza"
  • nie oszukuj się, że użyjesz dwie bluzy/dwa polary. weź jedną sztukę :P ew. ją wypierz, ale przy temperaturze 0*C przestajesz się pocić, tylko się męczysz
  • nie płacz, gdy się jeden wieczór nie wykąpiesz. ciesz się, że ŻYJESZ :D
  • weź latarkę. najlepiej czołówkę - przez Luizę zwaną Krecikiem, ale coś czuję, że przestała już tak nazywać to urządzenia.. :D
  • istnieją zabawni barmani, którzy o 6.30 ofiarowują Ci darmowy wrzątek
  • jeżeli nie potrafisz upilnować dziecka w schronisku, to a) nie bierz go tam, b) nie rób dzieci
  • szalej i wykorzystuj okazję do poznawania nowych ludzi
  • nawadniaj się jednak może niekoniecznie wodą ze schroniskowych rur
  • jedz lody w górach (leżą za darmo na trawie)

 Bałam się, że moje wycieczki z KoossaTravel zostaną okrzyknięte, jako jedne z najbardziej nieprzemyślanych, niedopracowanych i niedoprzygotowanych. A Marta na to - było fajnie, ja chcę jeszcze raz :D
Na następne razy zapraszam. Tylko wiedz, że nie będzie łatwo.
A teraz trochę zdjęć. Częstujcie się. Smacznego :)







Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.