Destiny's Child - 8 Days Of Christmas

0

Mariah Carey - O Holy Night

Prawdopodobnie, gdyby nie Gospel Joy, w życiu bym nie poznała tego utworu. A jest na liście najsławniejszych świątecznych utworów! (słyszałam go po raz pierwszy w zeszłym roku ;) )
Pochwalę się - umiem do chórków alt :P


0

Rudolph The Red Nosed Reindeer

Bez autora znalazłam, ale lubię te wersję właśnie. Nie jest to Dean Martin ani Frank Sinatra, jednak melodia znana :)


0

#bucket list 79

79) Zagraj w musicalu

Wiecie, jak to było?
Stworzyłam swoją pierwszą wersję bucket listy i wpisałam tę pozycję ot tak. Bo znajoma z Krakowa się musicalowo udziela i w sumie nigdy nie śpiewałam i nie grałam na scenie. Byłam ciekawa. Następnego dnia dyrygentka w GJ mówi mi "Koossa, TM chce, abyśmy spróbowali swoich sił i zaśpiewali w Jesus Christ Superstar..." :D

NO JAK MOGŁAM NIE WZIĄĆ UDZIAŁU?!

zdjęcie by Szymon Ludwiczak

Było czadowo :) Do dziś mam prawie wszystkie utwory, które śpiewaliśmy, na telefonie i śpiewam sobie podczas sprzątania, na przykład :D
Te momenty, gdy pan Marek Piekarczyk nie miał wyłączonego mikrofonu, a nie był na scenie, tylko w bufecie coś komuś opowiadał i cały zespół to słyszał - bezcenne :D
Igraszki i heheszki panów waltornistów - bezcenne :D
Partie flecistek - przepięne
Jakoś udało nam się wejść czysto we wszystkie dziwne harmonie.
To, co przeżyliśmy, było naprawdę wyjątkowe. Na pewno zdałam sobie sprawę, że dobrze, że TYLKO śpiewałam tam w "back-up'owym" chórze. Bycie aktorem to naprawdę..zajmujący zawód.

Marzenie spełnione! Weeeeeeeeeeeeee :)
0

Brenda Lee - Rockin' Around the Christmas Tree

0

Spadłam z drzewa..

Przyznaj się - przyciągnął Cię tytuł! :D Byłeś ciekaw jak bardzo się połamałam/co znów szurniętego wymyśliłam i w którym szpitalu możesz mnie odwiedzić :D

To skoro już uchwyciłam Twoja uwagę, to pozwolę ją sobie wykorzystać :) :)

Lubię podróżować. Każdy, kto zostanie tylko dotknięty pasją podróżowania, zaczyna kombinować. W większości chodzi o ilość dodatkowej gotówki, sprzętu i wolnego w pracy. Bo przecież podróże to wydatek! I czas! Duuużo wolnego czasu..

Z czasem uświadamiasz sobie, że pieniędzy wcale dużo nie trzeba. Skąd jednak wytrzasnąć ten czas? Przecież, by zwiedzać odległe Barcelony i Mediolany nie starczy weekend. Trzeba dolecieć, dojechać z lotniska, rozpakować się i na spokojnie delektować się miastem, muzeami, barami, ludźmi.

No fakt. Nie do ukrycia. Cóż jednak począć, gdy czasu tylko w ilości weekendowej, a pragnienie przeżycia przygody nie gaśnie? Każdy już nie-początkujący podróżnik wie, że pasja ta uzależnia /na szczęście, najczęściej!, jest to pozytywna odmiana uzależnienia/ i nie można tak raz w roku się podróżniczo dokarmić. Z czasem chce się więcej i więcej.

O książce Łukasza Długowskiego usłyszałam, gdy pojawiała się na rynku podróżniczych książek. Mimochodem wspomniałam na moim facebookowym fanpage'u, że się zainteresuję. W piątek, przed świętami, odwiedziłam poznański Arsenał i zobaczyłam właśnie JĄ! Książkę o mikrowyprawach..
Stwierdziłam - zaryzykuję, może dowiem się czegoś NOWEGO..
I się dowiedziałam. Niby odkryłam w tym roku, że nie dla mnie zwiedzanie miast. Niby odkryłam, że Polska ma bardzo wiele do zaoferowania, a my tylko cudze chwalimy. Dojrzałam, że zanim wyruszę w szeroki świat poznam moja ojczystą ziemię. Owe stwierdzenia pozostały jednak frazesami /niestety/ rzuconymi na wiatr. Łukasz przypomniał mi, w czym rzecz.

Wiele razy słyszałam stwierdzenie, że prawdziwa przygoda czeka tuż za furtką. Tak się obsłuchałam, że straciłam sens tego zdania.
Dzisiaj miałam przyjemność /i to najwyższą/ doświadczyć tej przygody. I to zaraz za furtką.

Zainspirowana książką o mikrowyprawach nie mogłam dłużej wysiedzieć w domu /a w nocy nie mogłam z wrażenia spać/ i wyszłam na spacer do lasu. Tak, do takiego zwykłego lasu, którego widzę z kuchennych okien mego domu, zaraz za obwodnicą.

Łukasz twierdzi, że największą rzeczą, która nas powstrzymuje przed przeżyciem przygody są wymówki.
Czas? Wystarczy 3godzinne wyjście do lasu, aby coś przeżyć lub naładować baterie
Pieniądze? Wejście do lasu kosztowało mnie dokładnie 0 zł. Czekolada, którą wzięłam w razie posiłku była darowana, a ciepły napój do picia w termosie też darmowy
Sprzęt? Mam. Wszystko co potrzebne mam, a jak nie mam to z pewnością mają moi znajomi, od których bym pożyczyła. Ja mam to szczęście, że mam, a nawet jak nie, to znajdę kreatywny zamiennik.
Czy ktoś widzi jeszcze jakieś? Tutaj można jeszcze dodać własne nastawienie, jednak jeżeli czujesz o czym mówię, to pewnie kipisz cały od pragnienia przygody :)

Książka o mikrowyprawach zachęca do tego, aby przygody przeżywać a) blisko swojego miejsca zamieszkania, b) po taniości, c) w prosty, a jednak wyszukany sposób. Mikro, bo nie trwa tydzień, a od kilku godzin do dni paru. Mikro, bo oszczędnie, ale z pomysłem.


I poszłam.
Moja pierwsza mikrowyprawa była do pobliskiego lasu.



 MIKROWYPRAWA NR 1
Miejsce: Lasy na terenie gminy Rokietnica, przy Bytkowie
Czas: 3h
Sprzęt: aparat, termos, jedzenie
Koszt: 0 zł
Poziom trudności: brak

Wracając do drzewa.. :D Faktycznie się wspięłam na jedno. Całe porośnięte mchem. Podkusił mnie wpis na mojej bucketowej liscie i stwierdziłam, że potrenuję. Szło mi całkiem nieźle. Udało mi się nawet cyknać zdjęcie :D

Kiedy łakoma wysokości, zaczęłam wspinać się dalej, nagle się ześlizgnęłam. Trzymana gałąź i z prawej, i z lewej zawiodła i się złamała.
PRZEMYŚLENIE ROKU: Zawsze mi się wydawało, że podczas spadania skądkolwiek będę miała tę nanosekundę przebłysku, żeby się w powietrzu ustawić, coś schować, wyrzucić.. Ledwo skończyłam myśl, że fajnie by było wylądować na miękkim i na tyłku, a już leżałam na ziemi. Na szczęście, była to wysokość około 2 metrów, ale zaskoczenie było :D
GRAWITACJA DZIAŁA - SPRAWDZIŁAM :D

Tak więc, tytułowo spadłam z drzewa. Nic nie złamane, kurtka brudna, ewentualnie mały siniak pod paznokciem, bo się mech pod paznokieć wbił. Kiedy się już pozbierałam, stwierdziłam, że to było najfajniejsze co mogło mi się, póki co, przytrafić i poszłam dalej :D Wierzcie mi, chwilę później spotkałam ludzi i kiedy mówiłam im dzień dobry, to mogę się założyć, że pomyśleli, że tej kobiecie zęby się nie mieszczą w buzi - tak szeroki uśmiech miałam :D :D :D


Dalej już tylko cisza, błotko, natura, ślady koni i saren. W pewnej chwili zauważyłam w oddali ambonę, czyli punkt widokowy w lesie. Z natury takie obiekty są zamknięte na kłódkę i panuje ogólny zakaz wchodzenia, jednak stwierdziłam, że przygoda to przygoda!

Całość trwała jakieś 3 godziny - z wyjściem i przyjściem do domu. Kiedy zauważyłam, że jestem już dwie godziny poza domem, to trudno mi było w to uwierzyć, bo czułam się, jakby dopiero minęło 15 minut!
Cóż mogę więcej powiedzieć. Polecam? Koniecznie! Jutro idę się mikrowyprawować dalej. A w środę może obejdę Jezioro Kierskie.. :)



kamień z rogami :3

#mikrowyprawa
0

Michael Buble - Have yourself a merry little Christmas

Taką świąteczną płytę mamy. Zasłuchujemy się w nią od dobrych kilku lat. Jest piękna :) Polecam również ten utwór :)


0

CHRISTMAS' MUSIC LIST, czyli mój przegląd świątecznych utworów.



 Doszłam do wniosku, że lubię świąteczne utwory. Niektóre z nich NAPRAWDĘ mają potencjał!
Dzisiaj miałam przyjemność słuchać przez chwilę AntyRadia, kiedy akurat mówili, że
"kristmassowe utwory to szity. i pełno w nich dzwonków. a przecież utwory z dzwonkami są szitami".
Dzwonki to też instrument, który akurat w tym okresie robi TEN klimat. I co zrobisz?
Chciałam sobie zrobić przegląd tych utworów. Potrwa dłużej, niż święta, ale obsłuchamy cuda, które pieszczą nie tylko moje ucho, ale również serce :)

Zacznijmy od pewnego standardu :)


0

Obok siebie nie przechodźcie obojętnie


Ci niektórzy święci, to naprawdę mądrzy ludzie!
0

Jak szukać pięknej muzyki? 2

 W sumie to nawet jestem dumna z tamtego pierwszego tekstu, który możecie znaleźć tutaj.
Dlaczego zatem wpis na ten sam temat, tylko numer dwa? Chciałam się odnieść do swojego doświadczenia, które miałam w połowie listopada i wiedziałam, że to jest TO, czym chciałam bym się z Wami podzielić.

 Sprawa wygląda tak: po spotkaniu z przyjacielem wstąpiłam do Empiku. Trochę w nim byłam i w sumie to już wychodziłam, gdy nagle mój słuch przyciągnęła pewna piosenka. Znaleźć możecie ją tutaj, a ja już Wam opisuję o co mi dokładnie chodzi. Do momentu, gdy nie usłyszałam tego intro z saksofonami i trąbkami muzyka puszczana w tym sklepie nie wzbudziła we mnie nawet krztyny zainteresowania. Kiedy jednak intro mnie wprost powaliło, a potem nastąpił zgrabny tekst śpiewany miłym głosem, byłam pewna tylko jednego - zaraz tę piosenkę znajdę i (mówiąc kolokwialnie) zapętlę. Już po pierwszym brzmieniu wiedziałam, że to jest coś co mi się podoba! Nie musiałam słuchać tego po dziesięć razy. Nie musiałam zmuszać się do wysłuchania tej piosenki. Jej pierwsze takty po prostu mnie powaliły i ja wiedziałam, że to jest TO.
 Mam nadzieję, że chociaż trochę czujecie i rozumiecie, co chciałabym Wam przekazać. Jeszcze większą nadzieję żywię w związku z tym, że dajecie sobie szansę, aby dać się dotknąć poprzez utwór. Nie ustawajcie w słuchaniu :) Może to przynieść wiele odkryć :)

Stay shine!
0

Uwierz w swoje piękno, Piękna!

Cześć i czołem.
 Zbierałam się do tego wpisu dosyć długo i nie będzie on jedyny. Taką wiedzę trzeba zaaplikować w kilku częściach i chciałabym (zabrzmię pysznie) odnieść w tym sukces. Dlaczego? Bo to, o czym będę pisać, jest niezwykle ważne, a jeszcze bardziej PRAWDZIWE.


Zacznijmy może od tego zdjęcia
Zrobiłam je dosyć dawno, pewnego wrześniowego dnia.. A napis o sierpniu ;)

Już tutaj miałam pierwszą "instrukcję obsługi", która dotarła do mnie w tym roku.


 To teraz może z innej beczki.
Poszłam raz na spotkanie, które współprowadziła moja przyjaciółka. Debata była o tym, czy istnieje przyjaźń damsko-męska (sic! istnieje!).
Międzyczasie, okazało się, że na jednym z poprzednich spotkań mieli temat "relacji damsko-męskich", tych "romantycznych". I wypłynęło takie coś, do czego na nim doszli:
"Mężczyzna może się zauroczyć nawet kilka razy w ciągu dnia".

 No ogłupiałam. Zaczęłam rozmyślać (jak zwykle). O ludzie drodzy. Tu się przede mną wrota do niezliczonej ilości wiedzy otworzyły!

 Zaprawdę, nie wiem, co ja wcześniej myślałam na temat mężczyzn, ich uczuć, ich odczuć, zakochiwań, oczekiwań itd. Wszyscy wciąż dookoła powtarzali, jak to faceci nie są fizyczni i wzrokowcy. Kompletnie przyznaję się do mojej niewiedzy. Teraz kompletnie jestem zdumiona swoimi "odkryciami".
 Poszłam dalej. Zrobiłam "badanie opinii publicznej"..! Napisałam do wszystkich znanych mi i bliskich mężczyzn na słynnym "fejsie" i zebrałam dane. Pytałam głównie o to, czy to prawda, że mężczyźni potrafią się zauroczyć/zakochać nawet kilka razy w ciągu dnia.
Słuchajcie. Odpowiedzi, które otrzymałam, przerosły moje oczekiwania, jeżeli w ogóle je miałam.
I właśnie niektórymi z nich chciałabym się podzielić. Co ja gadam, WSZYSTKIMI.

 To zabrzmi dziwnie, ale "posiadłam" w tym roku również umiejętność dostrzegania, że się komuś spodobałam. Wpadłam w oko. Sprawiłam, że szybciej zabiło serce. Nauczyłam się tego, dzięki (a może właśnie NIE dzięki? :P) pewnemu koledze i są tego i plusy, i mini dramaty. Ale o tym innym razem.

No to słuchajcie

UWIERZ W TO, ŻE JESTEŚ PIĘKNA

 To prawda. Fakt. To jest cecha stała. Zmień swoje myślenie. Nie chciej stać się piękną. BĄDŹ piękną. Mówię totalnie serio. Bo Ty już jesteś PIĘKNA. Skąd to wiem?
 Kiedy odkryjesz w sobie piękno, a nosisz je w sobie, wszystko dookoła się zmienia.
WSZYSTKO.
Jeżeli jednak, nie czujesz się piękna, to zmień to. I swoim myśleniem i jakimś działaniem. Uważasz, że będziesz piękniejsza, gdy schudniesz? To weź się za siebie i zrób to dla siebie :)
Jednak pamiętaj - taka, jaka jesteś teraz, jesteś najbardziej niezwykła :) I bez makijażu, i z tym dużym nosem, i z tym dodatkowym fałdkiem.
Pamiętaj też, że zostałaś stworzona na Boże podobieństwo! A Bóg jest przecież całością! Pełnią! Doskonałością! Jeżeli jestem podobna do Boga (podobna to nie to samo co "taka sama"), to z pewnością muszę być piękna :) Poz tym też - w końcu jestem Jego Córką :)

 Już słyszę Wasz argument - skoro jestem taka piękna, to dlaczego jeszcze nie mam chłopaka/męża?
1) to nie posiadanie kogoś wyznacza Twój "poziom piękna"
2) nie pojawił się jeszcze ktoś wystarczająco odważny, co by Ciebie mógł zdobyć :)

...
Koossa, jaki ODWAŻNY? :P

I tutaj właśnie teraz użyję moich danych z badań :)
Kochana!! Nawet nie wiesz ilu mężczyznom mogłaś się spodobać w ciągu dnia! A to za sprawą uśmiechu, spojrzenia czy nawet stylu, z jakim skasowałaś bilet!

Oto wypowiedzi moich znajomych na ten temat :)
> szczerze i czysto psychologicznie, to owszem - stoisz w tramwaju i sobie myślisz - ŁAŁ, ładna jest, może podbiję i zagadam..? ale zazwyczaj wychodzi jak zwykle :P
>chłopaki wbrew pozorom są bardzo uczuciowi i potrafią się zauroczyć przy zalotnym uśmiechu czy innej drobnostce
>po prostu jakaś dziewczyna mi się podoba, np. jak mijam jakąś nieznajomą na ulicy i jest to podyktowane wyłącznie wyglądem, uśmiechem czy sposobem poruszania się
> facet, który się dobrze rozgląda wokół siebie jest w stanie "zauroczyć" się kilka razy dziennie
>jak widzisz jakąś ładna kobietę, to myślisz sobie -o, jakaś ładna Pani. I przyglądasz się, bo miło sobie popatrzeć na coś ładnego, zwłaszcza, że faceci to wzrokowcy
>to raczej kwestia tego, że faceci są wzrokowcami i dziewczyny faktycznie wpadają im w oko
>jadę autobusem i podoba mi się jakaś dziewczyna, zaczyna się śmiać albo się okazuje, że ma więcej takich cech-smaczków, które mi się podobają. tylko my obawiamy się kosza
>jakbyśmy nie mieli barier psychicznych w głowie, to byśmy zagadywali do dziewczyn częściej

Teraz, już.. rozumiesz?
W sumie, co to znaczy, że faceci to wzrokowcy?
To znaczy, że więcej widzą od nas, kobiet?! Jak to?! :D

Faceci naprawdę zwracają uwagę na kobiety. W szczególności na ich wygląd. Faceci nie skupiają się na tym, że jesteś gruba czy że masz zmarszczki. Facet nazwie to pięknem (jeżeli jesteś w jego typie), chodzi tutaj o "wzrokowość seksualną". Nie od dziś wiadomo, że hormony w nich szaleją. Nie bez powodu w reklamach samochodowych dodawane są roznegliżowane kobiety. Oni sobie wtedy pomyślą - mając samochód mam taką kobietę? Gdzie mogę kupić ten samochód..?
Oczywiście, dzisiejsi mężczyźni nie kuszą się już na takie reklamy, ale myślę, że to tłumaczy Wam mniej więcej myślenie hormonami (lub innymi częściami ciała) ;)
(ps jeżeli jakiś mężczyzna poczuł się urażony, to przepraszam. nie pisałam tego z żadną nutą agresji)

PODSUMOWUJĄC

Przeczytałam kiedyś takie zdanie:
"Nie przestawaj się uśmiechać, bo nigdy nie wiesz, kto zakocha się w Twoim uśmiechu" :)

Myślę, że to wystarczające podsumowanie :)
Kiedy zaczynasz myśleć o sobie, w kategorii piękna, inni też zaczynają tak Ciebie postrzegać. Daj sobie czas. Rozejrzyj się wokół siebie, bo może właśnie ktoś "wypatruje sobie oczy" patrząc na Ciebie. Tak. Właśnie na Ciebie :)
Każdy mężczyzna jest inny. Też mi się wydawało, że nikomu się nie spodoba "dwumetrowy ginol", a jednak ;) Różni faceci zwracają na różne rzeczy uwagę - jedni na włosy, na ich kolor, na wzrost, na rozmiar dłoni (!!) czy nawet na posiadanie okularów.

Nawet nie wiesz ilu mężczyznom się DZISIAJ spodobałaś. Nie wiesz, bo do Ciebie nie podeszli. 
Kiedyś się znajdzie się taki, który nie przepuści tej okazji.
Tymczasem - weź uwierz w swoje piękno :)
1

zmiana

znalezione na facebookach
Wycinki w termosie
0

dziewczyno..!

zdjęcie moje, znalazłam kiedyś przy makro
ciekawe, czy zauważyła :D
0

Lista prezentów

Święta. Za dwa tygodnie będą święta! Aż nie mogę uwierzyć, że czas od zeszłych świąt tak szybko zleciał. Zastanawiając się, czego mogłabym sobie życzyć na prezent, wpadłam w pewną melancholię.

Żyjemy w czasach, gdy wszystko mamy. No dobrze, prawie wszystko. Jednak wszystko to, czego potrzebujemy do życia - dach nad głową, jedzenie, łóżko i dostęp do bieżącej wody. Reszta to zbytki, którymi obwarowujemy swój świat. Ja to mam jeszcze inaczej - mam Boga, to mam wszystko, bo On zaopatruje mnie we wszystko co mi jest teraz potrzebne :) Nie ma więc narzekania. Nasze czasy są takie, że za każdym razem obserwuję tę gonitwę, gdy się przykładowo podróżuje, aby zakupić wszystko tutaj na miejscu, bo tam na pewno nie będzie takiej możliwości. Jeżeli jedziesz w samo serce amazońskiej dżungli, to tak, możesz nie kupić Twojego ulubionego marsa, ale poza tym - w innych miejscach też są sklepy, a w tych sklepach produkty, dzięki którym da się żyć ;)
 Ale ja nie o tym. Wracając - nasze czasy są takie, że wszelkie niezbędne rzeczy posiadamy, a zaopatrujemy się i bliskich w zbytki, które sprawiają im radość. Czasami właśnie nie sprawiają, bo są nietrafione albo po prostu NIEPOTRZEBNE.
 Postanowiłam zrobić swoją listę prezentów, które zrobiłyby na mnie wrażenie i cieszyłabym się z nich prawdziwą i szczerą radością.
 UWAGA 

1) czas

2) miłość/dobro

3) książka

4) (opcjonalnie) pieniądze


Dlaczego tak?
CZAS: Wszyscy ciągle powtarzają jak to nie mają czasu. Nieźle tak systematycznie stwierdzać fakt, bo czas ma tylko Bóg :) Jednak w naszym ziemskim mniemaniu jesteśmy zapracowani jak te czarne mróweczki i czasami cudem potrafimy znaleźć godzinę, by do kogoś zadzwonić, spotkać się, porozmawiać, przytulić. I to jest fakt. Chyba jeden ze smutniejszych, jakie zdaje mi się odkrywać (nie tylko w swoim życiu). Poświęcony mi czas byłby dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Takie sfiksowane mamy czasy, że czuję się zaszczycona godziną poświęconą tylko mojej osobie, sam na sam, na spotkaniu ze znajomym/kolegą/przyjacielem. To jest najcenniejsze co możesz mi dać.
Podczas "czasu" możesz r"robić" wspomnienia. A wspomnienia nie zajmują przestrzeni w realnym świecie, więc do zbytków ich nie zaliczysz ;)
MIŁOŚĆ/DOBRO: To nierozerwalnie występuje z czasem. Takie spotkanie jest miłe, jest ulotną chwilą i wypełniona jest uśmiechem, pięknem, dobrem i miłością. I love it.
Przykład dania miłości (jeżeli już tak bardzo potrzebujesz coś fizycznie dać): przytulas, miły list, zachęcające słowo, pomóc w spełnienia bucketowego marzenia...
KSIĄŻKA: Jestem maniaczką. Wracam do czytania po dłuższej przerwie i aż ślinka cieknie na myśl o pozycjach, które czekają na przeczytanie :) Faktycznie, jest to zbytek, ale ja tym zbytkiem się zachwycę, a potem obdaruję kogoś innego. Puszczę mój zbytek w ruch i będzie czynił dobro gdzieś indziej :) Staram się być praktyczna ;)
PIENIĄDZE: Kiedy jesteś osobą podróżującą, to zbierasz pieniądze. Oszczędzasz je. Zawsze. Pytanie "na co" wydaje się być nie na miejscu, ale może nie wszyscy wiedzą, że odpowiedź brzmi "na podróż!". Czasami, gdy wykryjesz brak sprzętu, to go dokupujesz. Za co go kupujesz? Za zaoszczędzone pieniądze. Jedziesz daleko i potrzebujesz ubezpieczenia/wizy/szczepionki? Chętnie służą zaoszczędzone pieniądze. Nie mogę nazwać siebie geniuszem oszczędzania, gdyż dopiero rozpoczynam, ale pieniądze to coś uniwersalnego, co wszyscy lubią, a na zbytek nie pójdzie, gdy masz konkretną pasję. Nie twierdzę, że oczekuję tego od ludzi. Bo nie. Nie bez kozery jest napisane "opcjonalnie". Nie bez powodu znalazło się to też na ostatnim miejscu mojej, jakże wyszukanej, listy.  

 Co skłoniło mnie do powyższych przemyśleń oraz takiej listy prezentów?
Internet wypełniły chwytające za serce reklamy o tym, aby się wylogować do życia, poświęcić czas rodzinie, wspomóc najbiedniejszych, nie kupować rzeczy, tylko wygospodarować życie dla innych. Świetnie. Bardzo piękne życzenia, wszyscy sobie przyklaskujemy, że tak właśnie powinno być. Tylko.. na przyklaskiwaniu się kończy. Jest pomysł, a nie ma inicjatywy. Nic za tym zbiorowym "wow" nie idzie. Może brzmię teraz, jakbym była nieczuła na ten reklamowy "message". Nie jestem nieczuła, jestem realistką. Za dużo naoglądałam się pomysłów, a za mało widziałam ciągniętych inicjatyw. Pomysł ma każdy, ale odwagę, by iść z nim coś zrobić ma, może, co piąty osobnik. Jeżeli nic za tym nie idzie, to nie ruszają mnie takie akcje. Światowa znieczulica działa i reklama nie wstrząśnie światem, jeżeli nie zaczniemy od siebie i swojego otoczenia. Postawię znów siebie w sytuacji - nie jestem perfekcyjna, ale staram się. Ja przynajmniej zaczęłam ;) Wyszłam z pozycji "narzekania" do "działania". Nie była to trudna droga. Wystarczyło wyłączyć laptopa i pójść pomóc mamie.. 

 A jaki będzie Twój ruch, aby poświęcić najbliższym czas..?

1

Czytajcie książki


"Młodzi ludzie nie mają dystansu do siebie, do swojego losu i do swoich doświadczeń. Książka pozwala ten dystans znaleźć i zachować. W gruncie rzeczy czytanie jest najbardziej ludzką czynnością, ponieważ pozwala na znalezienie siebie w świecie"
~prof. Grzegorz Leszczyński
0

Tydzień trzech przesyłek


Przepraszam, za jakość zdjęć, ale post miał powstać z dwa tygodnie temu. Pomyślałam sobie, że kiedyś gdzieś tam przeglądając przypadkowo jakieś vlogi i blogi widziałam, że ludzie "chwalą" się tym, co kupili lub co zamówili i przyszło do nich pocztą. Osobiście zawsze chciało mi się śmiać z takich rzeczy - bo kogo to interesuje? - ale jednak kogoś interesuje, skoro oglądalność nie spada ;)



 Czemu nagle ja zapragnęłam podzielenia się również moimi przesyłkami, które otrzymałam?

1) Długo na nie czekałam/nigdy nie zamawiałam czegoś takiego/nie sądziłam, że nagroda za wyróżnienie w konkursie faktycznie dojdzie :D
2) Rzeczy, które dostałam są w 100% warte polecenia!!

To może do rzeczy (dosłownie i w przenośni).
Zaczęło się o zamieszczonej na powyższym zdjęciu nerki. Spokojnie, nie potrzebowałam przeszczepu, tylko taką nazwę nosi specjalna mała torebeczka, którą zakłada się w okolicy bioder. Szukałam długo jakiejś porządnej nerki, której mogłabym powierzyć moje dokumenty, telefon i chusteczki, ale moja wybredność wykluczała większość. Wreszcie koleżanka poleciła mi niejaką "Cherrish", którą ona osobiście dopadła na Slot Art Festiwal i oprócz spersonalizowania swojej nerki, takową zakupiła i się bez niej nigdzie nie wybiera.
Na początku zwaliła mnie cena, ale skoro tak zachwalała.. Tymczasowo nosiłam nerkę pożyczoną od znajomej, która była fajna, ale trochę sflaczała i za duża. Kiedy pojawiła się wypłata postanowiłam, że zainwestuję i bardzo zdecydowanie zamówiłam ze wzorem "amazonka" :)
Czemu tak w ogóle nerka?
Powiem tak - bo masz przy sobie wszystkie najważniejsze rzeczy. Do takiej małej skrytki wsadzisz telefon, dowód, kartę, chusteczki, pomadkę ochronną i miniaturowy Nowy Testament. Ma dwie kieszonki, klamrę regulowaną i fajny wzór. Poza tym - jest z porządnego materiału, co oznacza, że szybko się nie przetrze.
Póki co, moje doświadczenia samotnego latania nie są jakieś wielkie, ale mogę Wam potwierdzić, że nie ma lepszego sposobu na tajemny, dodatkowy mini bagaż, który masz ukryty pod kurtką/bluzką/swetrem na odprawie :D Na rowerze też się super sprawdza, bo nie sięgasz niewiadomo gdzie po dzwoniący telefon czy chusteczkę. Ja osobiście polecam posiadać chociaż jedną nerkę i brać chociażby w podróże :)


Następna rzecz to bluzka. W sumie, epilepsji dostaję, gdy na jakimś zjeździe/wydarzeniu/warsztatach dostaję kolejną bluzkę unisex, która zajmuje miejsce w szafie i nie będzie przeze mnie noszona. Jednak historia tej bluzki jest inna :)

W Poznaniu odbywał się kolejny konkurs skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego. Głównym sponsorem tego była firma Energa, która na swoim fanpage'u zorganizowała test pt "Jakim instrumentem muzycznym jesteś"? Z ciekawości wzięłam udział, gdyż zawsze jestem ciekawa co w takich psychotestach wyjść mi może ;) Kiedy otrzymałam wynik, że jestem skrzypcami (cóż za zaskoczenie! i to tak konkursowo! :P) to było jeszcze jedno pytanie, które kwalifikowało mnie do konkursu o bluzkę z tego wydarzenia. Pytanie brzmiało "Jakbyś miał zagrać swój najgenialniejszy koncert na tym instrumencie, to dla kogo byś zagrał/a?". Wiecie.. Nigdy nie wygrałam żadnego konkursu takiego..internetowego. Znaczy się - ostatnio nadziałam się, że niby tak, ale to było oszustwo. Podeszłam do tego bardzo sceptycznie i szczerze napisałam "Zagrałabym dla mamy. To bardzo ważna osoba w moim życiu i wiem, że jest tego warta". Chwila szczegółów, mail, dane kontaktowe i "wzięłam udział w konkursie". I dostałam bluzkę :D Oczywiście, zwycięzców było więcej, ale załapałam się, chyba, do tej dwudziestki szczęśliwców :D Stąd bluzka, którą na przekór wszystkim innym będę nosić z DUMĄ! :)

Na koniec przyszedł do mnie kalendarz, ale nie byle jaki.
Nigdy nie chciałam kupować żadnego kalendarza. Powodów było kilka, ale najważniejsze z nich to - cena i ich szarość. Jakieś ciekawe kalendarze zaczynały się od 45zł, wiec swego czasu (gdy miałam go trochę więcej, niż teraz ;) ) siadałam, kupowałam zeszyt za 2zł, klej za 6zł i poświęcałam 4 godziny z życia na stworzenie czegoś oryginalnego, co służyło mi za kalendarz. Większość tych "drogocennych" kalendarzy była również nieciekawa i szara, a ja swój kalendarzowy zeszyt ozdabiałam rysunkami, wycinkami z gazet i innymi pierdołami. Tym razem z powodu braku laku, siły i chęci postanowiłam kupić sobie kalendarz. Był on niezwykle tani, w porównaniu z wcześniej wspomnianymi (ok 28zł bez przesyłki) i ma w środku urocze obrazki lisków, które zawsze mogę pokolorować. Opowiada mi również układ tygodni i miejsca na notatki, więc wychodzi na to, że jest to mój pierwszy w życiu zakupiony kalendarz, ale taki..porządny :)
Polecam Wam kalendarz z edycji Lisie Sprawy

To chyba tyle z mojego tygodnia przesyłek. Miło tak było, gdy pod moim domem stawali różni kurierzy czy listonosze i chcieli rozmawiać właśnie ZE MNĄ :D

 Stay shine and blessed!
2

Ibrahim Maalouf - Pouh Hia

0

Wyciągnij marzenia

Czyli coś, co robię ja.
Siadasz, robisz Bucket List i działasz.
Czuj, ze żyjesz. Inspiruj się. Żyj!
Loesje polecam
0

POLECAM: 5 rzeczy, których ludzie żałują w ostatnim dniu swojego życia

Tutaj macie link do bardzo fajnego artykułu. Mam nadzieję, że nigdy nie przestanę się rozwijać i spełniać swoje marzenia. Bo to chyba coś, co każdego z nas napędza.
0

Trzy piękne!

Boże relacje są super. Pięknie tak się wzajemnie uczyć od siebie i budować :)
0

Chłonę sztukę

 Chłonę kulturę w dość specyficzny sposób. Bardzo lubię sztukę współczesną, bo ja rozumiem ją a ona mnie. Znaczy się.. to jest tak, że nigdy nie jestem dobra w interpretacji. Sztuka współczesna jest o tyle wygodna, że pozwala Ci na dowolność interpretacji. Poza tym, niektóre z wystaw/ekspozycji są takie kreatywne!

Zdjęcia by AB




0

Kirk Franklin - Lean On Me ft. Mary J. Blige, Bono, The Family, R. Kelly, Crystal Lewis

Z jednych ze swoich pierwszych koncertów Gospel Joy pamiętam, jak ten utwór na Rynku Śpiewała Ania D z Marcinem :)
Coś pięknego!

html>
0

21edno dniowe wyzwanie

 Czasami naprawdę niewiele trzeba, aby mnie do czegoś zmobilizować. Zawsze powtarzam, że mi dwa razy nie trzeba powtarzać i już mogę iść coś robić. Długo rzucałam w życiu słowa na wiatr, lecz teraz staram się zawsze iść za "ciosem" i robić to co zapowiedziałam.
 A zaczęło się tak, że byliśmy dwa tygodnie temu na warsztatach w Bielawie. Był również koncert finałowy tych warsztatów, a ja akurat wspomagałam ten chór śpiewając w alcie. I po takim koncercie stwierdziłam, że.. się zmęczyłam! Nie mam kondycji, czuję się, jakby moje stawy się zastały a ciało zgnuśniało. Był to też czas, kiedy od dwóch tygodni nie jeździłam już na rowerze, więc nawet ten sposób utrzymania kondycji mi przepadł.
 Dziewczyny z chóru gospel, które również były na tych warsztatach, zapowiedziały, że chcą zacząć o siebie dbać i zaczynają do nagrania ćwiczyć. Ciężko mi idzie branie udziału w takich ćwiczeniowych wyzwaniach. Najcięższy jest 4 dzień, kiedy masz zamiar sobie wszystko odpuścić.
 Stwierdziłam jednak, że też mi się przyda zadbanie o siebie, że chcę mieć formę i robię to dla siebie, a przede wszystkim Boga. I tak zaczęłam. Od 14 listopada rozpoczynam dzień z Mel B (kto jej jeszcze nie zna, to niech zaraz sobie wpisze na YouTube i śmieje się razem ze mną z jej tekstów).
 Mel daje wycisk, ale ma też kilka naprawdę dobrych zestawów programowych. Filmiki są za darmo i nie masz już wymówki, że nie masz szans na zrobienie pięknego ciała. Ja zaczęłam. Aż jestem zaskoczona, bo robię! Delikatna przerwa w niedzielę (zastąpiona grabieniem liści i noszeniem worków, więc prawie jakbym ćwiczyła ;) ) i robię dalej. Jestem z siebie dumna, bo widać efekty. A wystarczy zacząć. I mieć silną wolę. I wstać wcześniej o te 20 minut - bo ja serwuję sobie dwudziestominutówki.
 Problemem są dla mnie ćwiczenia na podłodze i mam wtedy ochotę krzyczeć na Mel B, ale czasami się przezwyciężam. Fantastyczne ćwiczenia na podłodze - takie spokojne i dałam radę je zrobić - są w grupie ćwiczeń ABS.

 To co, do dzieła? Czy potrzebujesz czegoś więcej, aby zacząć? Pamiętaj, że robisz to dla siebie! Zaskocz siebie formą i zgrabnym ciałem. Ja się właśnie zaskakuję :)

Powodzenia :)
0

Ostatnimi czasy


Ostatnimi czasy miewam brak czasu. Oprócz tego, że czas ma tylko Bóg, to z pewnością nie mam go ja. Zadania się nawarstwiają, ja lubię sobie wymyślać coraz to nowsze. Kiedy wydaje mi się, że już prawie coś sama ogarnęłam od początku do końca to okazuje się, że jeszcze nie zrobiłam z tysiąc rzeczy z tym związanych.
 Nie piszę jednak tego posta, aby Wam się żalić. Ostatnio dość szybko nauczyłam się metody - nie rozmawiajmy o problemach, tylko o ich rozwiązaniach. Narzekanie generuje złe myśli, a ja niekoniecznie chcę przechowywać je w swojej głowie.
 Żeby nie było, że próżnuję w swoich odkryciach życiowych, w inspirowaniu się czy robieniu niektórych rzeczy po raz pierwszy to muszę Wam się pochwalić, że właśnie NIE próżnuję :D
 Na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy, na przykład, po raz pierwszy tak mocno płakałam (a można popłakiwać słabo..), że spłynął mi cały makijaż (lub to, co makijażem zwykłam nazywać :D). Naprawdę! Do tego stopnia, że dopłynął również jedną stróżką za biustonosz..
 Następną rzeczą jest to, że po raz pierwszy "pracowałam" jako szatniarka. I to jeszcze pobierałam za to pieniądze (bo kazali). Robiłam to w zamian za wstęp na bardzo fantastyczny koncert i nie żałuję. Otóż, uważam, że praca w szatni to doskonały materiał badawczy dla psychologów. To, że oni jeszcze tam nie stoją i nie robią badań to ich wielki błąd! Ludzie są przeróżni, a jak ja to zazwyczaj określam - zabawni :)
Nauczyłam się też robić omleta. I ostatnio dość mocno się w tym trenuję. Moja mama zawsze powtarzała, że ona nie potrafi robić naleśników ani omleta, i nigdy się nie nauczy, i że to rodzinne. Chcąc, nie chcąc, uwierzyłam w to i za każdym razem, gdy robiłam omleta nie wytrzymywałam i merdałam w tej mieszance widelcem, czyniąc z tego jajecznicę. Kiedy tą smutną nie-umiejętnością podzieliłam się z moją "szefową" (:D) to powiedziała mi, że to wierutne kłamstwo, że tego da się nauczyć, a wszystko zależy od patelni. Już myślałam, że jestem stracona i odziedziczyłam to w spadku po damskiej linii rodziny. Już skazałam siebie na wieczne robienie jajecznicy i schabowego (taki tam żarcik), a tutaj proszę! Trochę wiary we mnie, zachęta i wyszło. Prawdopodobnie do dzisiaj mam zdjęcie pierwszego mojego omleta na telefonie. Nie podzielę się jednak z nim (omlet już dawno zjedzony!), bo to zdjęcie nie wygląda apetycznie (bo z telefonu..). No nieważne. Wyszło i trenuję się. I jestem dumna.
 Kolejną rzeczą, do której mogłabym się przyznać jest zakupienie porządnego stanika. I może zaraz będzie, że wkraczam na śliskie tematy, i że czemu taka prywata. To może się zapytam - chyba też, drogie dziewczę, przeżywałaś kupno pierwszego dopasowanego stanika? Ja z potrzeby wyglądania jak człowiek w końcu się zaopatrzyłam w takowe. Sportowe topy są super, jednak kobiecość wygrywa.
 Odkryłam w sobie Dar Ducha Świętego. I uczę się go rozpoznawać i słuchać głosu Bożego.
 Coś jeszcze? Chodzę dużo na koncerty. I nie mam tylko na myśli Gospel Joy ;)
Moja nieobecność wynika z ilości pracy. I nie widzę, aby miało być lżej. Dlatego wybaczcie. Póki co, staram się żyć na bieżąco. I różnie to wychodzi.
Chociaż muzyka pozostaje bez zmian :)

Stay shine and blessed :)

PS
niemożliwe aż, że napisanie tego posta przyszło mi tak łatwo!
zdjęcie z koncertu Lady Pank podczas LuxFestu2016. Byłam razem z mamą i był czad :)
0

Michael Jackson - The Girl Is Mine ft. Paul McCartney

0

múm - Finally We Are No One [ Full album ]

YouTube poleciło. Posłuchałam, z głupia franca. I się zauroczyłam :) Może dźwięki do mnie niepodobne, jednak dotykają mnie :)
Posłuchaj, a może przekonasz się i ty :)


0

Polecam: Teatr Nowy - Olbrzymek - Centrum Sztuki Dziecka

 Olbrzymek to nie jest jakaś tam typowy nudny poranny spektakl-zapełniacz dla dzieciaków. Jest to niesamowicie inteligentny spektakl, poważny (bo o zabijaniu, krwi i śmierci), z całkiem niebanalną fabułą i dobrą grą aktorską.
Olbrzymek, a później to nawet i Szymon, to trochę za duże dziecko jak na 6 lat. Niestety, jestem za dobra w zdradzaniu szczegółów całego przedstawienia, dlatego pozwólcie, że tym razem zakończę na tym opisie.
 Cieszę się na każde takie akcje kulturalne dla dzieci. Że coraz więcej kultury mądrej i kreatywnej w Poznaniu dla najmłodszych. Że spektakle nie są takie "dziubdziowate" z akcją dla półgłówków. Zaczęliśmy traktować dzieci jak mądrych małych-dorosłych i wychodzimy na tym dobrze i my, dorośli (ah, siebie już też muszę do nich zaliczać ;) ) jak i dzieci :)
 Dlaczego zatem warto by wybrać się wcześnie rano na ulicę Za Cytadelą, w Poznaniu by zobaczyć Pana Elisa wraz z Panią Rybarczyk? W momencie, w którym wydaje Ci się, że już wiesz jakie będzie zakończenie, to wiedz, że dobrze Ci się wydaje :D W tym spektaklu nic nie jest takie oczywiste ;)

Poznań - zaprasza na ucztę kulturalną! Dla dzieciaków i dla dorosłych :)


0

Teatr Polski Poznań - Ojczyzna

Dzisiaj to było fajne. Z początku chciałam wyjść, bo wszyscy byli tacy nieogarnięci, zawstydzeni, sztywni. Pomyślałam sobie - a jak wrócę to napiszę, żeby nie chodzić na to do teatru, w szczególności samemu. Jednak to co później zobaczyłam..!
Podziw wielki dla aktorów za kreatywność i za grę, bo wierzcie mi - a zabrzmi to zabawnie - nie jest łatwo tak sobie rzucać i układać kilka kartonów przez godzinę :D Do tego śpiewać, mówić, gonić się.
Przepiękność, kreatywność, nowatorskość, a na koniec wydawało mi się, że została uruchomiona z taśmy Pani Szymborska. Warto na to pójść całą rodziną i świetnie się bawić, gdyż spektakl ten jest "projektem" wspólnym - tutaj budują i widzowie, i aktorzy

0

Arci - You are the reason

0

Wot takaja żizń - Teatr Biuro Podróży

Jeżeli szukacie czegoś odświeżającego, zabawnego i do tego niedrogo, to polecam Wam uchwycić się Teatru Biuro Podróży i złapać ich kiedy wystawiać będą "Wot takaja żizń".
Pomysłowe, kreatywne, śmieszne, a do tego - PRAWDZIWE.

Cóż więcej mogę rzec - oglądnijcie filmik :)

0

Moje trzy słowa..

 Minął tydzień pewnego internetowego wyzwania.
Z ciekawości wzięłam w nim udział. Tytuł brzmiał "Poznaj siebie - Odkryj swoją pasję."
Zabawne. "Ty Koossa nie wiesz, co jest Twoją pasją?"
Wiem, kim jestem. Jednak brak ujednolicenia moich pasji czy życiowych zainteresowań.
Z ciekawości przystąpiłam do wyzwania i.. wkręciłam się. A wyniki są takie.. zadziwiające!

Wyzwanie obfitowało w pytania. O Ciebie, Twoje zainteresowania teraz i kiedyś, o książki, o rozmowy, o problemy bliskie Twojemu sercu.

 Przyszedł czas podsumowań. I stwierdziłam, że mogą na spokojnie określić mnie trzy, niebanalne, słowa.



Oczywiście, dla mnie ostatnie słowo ma baaardzo szerokie znaczenie. Jednak.. śmiesznie jest tak w końcu wiedzieć, co mnie określa :)

Na Waszym miejscu śledziłabym stronę Olgi, aby dorwać III turę wyzwania :) Z ciekawości samej, powiem, że warto :)
0

FISHECLECTIC - Chcę widzieć Cię

0

#bucket list 8 PODSUMOWANIE

Wczoraj przeczytałam wpis na jednym z podróżniczych blogów, że najtrudniej jest zacząć. I nie tylko podróżowanie, ale ogólnie wszystko. Dlatego od wczoraj zmotywowałam się aż do dziś do tego, aby usiąść i podsumować mój szalony wyczyn :)

W ciągu 7 dni udało mi się pójść na 5 spektakli. 
Zapłaciłam za to w sumie 83zł.
Poznałam dzięki temu dwie fajne dziewczyny.
Spędziłam na spektaklach 5 godzin i 40 minut.
3 spektakle, na których byłam, były dla dzieci.


Moje przemyślenia:
  1. Zazwyczaj po spektaklu wracało do mnie dawne pragnienie zostania aktorką. Tym razem, wiedząc jak wygląda taka praca, nie pojawiło się to uczucie. 
  2. Jestem zachwycona kulturą teatralną, która się tworzy dla dzieci w Poznaniu!
    Zazwyczaj sztuka dla dzieci jest infantylna, głupkowata i pełnia "dziubdziowania". Spektakle, na których byłam były naprawdę inteligentne i "kupiły mnie"! Nie miały oczywistego zakończenia, były zabawne oraz kreatywne. Jestem za i na pewno wybiorę się jeszcze na spektakl na Scenę Wspólną.
  3. Dziękuję Bogu za to, że nie jestem aktorką. Miałam przyjemność chwilę później spełnić inne moje bucketowe marzenie (o nim później), gdzie mogłam doświadczyć iście realnego, aktorskiego życia. Widzę teraz i wiem, jakiej wolności mi trzeba, a gdybym była uwiązana jakimiś kontraktami czy z teatrem to nie byłabym szczęśliwa. 
  4. "Król Lear" w Teatrze Nowym pozostawia wiele refleksji... Różnych :) Więcej nie powiem, a do tego dodam, że to tylko moja skromna opinia i oczywiście mogę być w błędzie.
Cieszę się, że udało mi się zrealizować moje marzenie i liznąć kultury. Zabawnym dla mnie było stwierdzenie, gdyby mnie ktoś zapytał co robiłam dzisiaj "a byłam w teatrze", a wczoraj? "też byłam w teatrze", a jutro co będziesz robić? "też będę w teatrze" :D

Piękny i niepowtarzalny czas oraz rewelacyjni aktorzy.
Na koniec dodam jeszcze, że chodzenie do teatru chyba nie jest częstym zjawiskiem. Dały mi znać o tym zaskoczone Panie sprzedawczynie..I jeden Pan :D
0

Jak szukać pięknej muzyki?

 Pomysł na napisanie tego posta zrodził się pod wpływem dodawania etykiet do tych stary muzycznych wpisów. Przeglądam te piosenki, w niektórych video nie działa, a jedne znów (!!) zachęcają mnie do posłuchania. I jest to dla mnie wciąż aktualne. Jest to niesamowite, gdyż niektóre utwory słuchałam jakieś 4 lata temu, a odsłuchując je teraz czuję się, jakbym słuchała ich wczoraj.

 Jak to robić? Jak wynajdywać wartościową muzykę do słuchania? Jak odnajdywać dźwięki, które rozkładają Cię na łopatki i powodują wzruszenie lub poruszenie serca?

 Myślę, że nie ma na to żadnej szczególnej recepty. Nie może być. Wszystko zaczyna się w momencie takim, że każdy mierzy inną miarą. Co to znaczy? To znaczy, że ktoś, kto jest fanem disco polo nie umrze z zachwytu słuchając V symfonii Bethoveena.

 W sumie, dlaczego tak jest? Bo jesteśmy różni. Każdy z nas jest wyjątkowy (to fakt!), wychowywał się w innym środowisku, a może raczej to każdego inne środowisko wychowywało. W ludziach siedzi muzykalność, która domaga się karmienia. To zaczynasz. Szukasz swojego brzmienia. Słuchasz tak długo, aż w końcu coś trafia do Ciebie. Wpada w ucho. I nie chce wyjść.

 Ja robię to tak - od zawsze słuchałam dużo muzyki. Dużo podróżowaliśmy z rodzicami, a w trasie słuchało się radia. Codzienne podróże do i ze szkoły również upływały przy dźwiękach stacji Radio Złote Przeboje (bez lokowania produktów i marki ;) ). Kiedy byliśmy sami w domu z mamą, to moja mama uwielbiała (do dziś to robi) słuchać głośno swojego ulubionego artysty. W tym przypadku padło na Lady Pank. Dlatego znam ich repertuar dość dobrze, jednak nie mogę stwierdzić, że są to moje "brzmienia". W szkole pożyczanie płyt, odsłuchiwanie ich, czasami zgrywanie na komputer. Kiedy nie potrafiłam załadować na telefon utworów mp3, to nagrywałam je z internetu/radia na dyktafon. Na stare kasety magnetofonowe (to się tak pisze..? :P) nagrywałam wybrane utwory z radia tworząc tym samym swoje własne playlisty. Trzeba tutaj wspomnieć, że nie znam się na artystach, nie kojarzyłam również tytułów poszczególnych utworów. Po prostu - zasłuchiwałam się w dźwięki i kompozycje. Pamiętam również, jak dorwałam w domowej kolekcji kompilację największych utworów Elvisa Presley'a (tutaj z kolei ulubiony artysta taty). Na swoim radiu z komunii (które mam do dziś!) słuchałam tej płyty dość wiele razy i to dość głośno, a do tego stałam na środku pokoju na jednej z takich książek cegieł, które służyły jako dziecięce encyklopedie wszechświata.
 Teraz, wygląda to tak, że czuję się, jakbym odkryła życie w tym roku. Muzykę, sztukę, książki, przyrodę, przygodę, podróże. Po nawróceniu RZECZYWIŚCIE wszystko jest nowe. Bloga tego prowadzę od 2011 i miał posłużyć jako magazyn muzyki, której kiedyś słuchałam, a do której czasami wracam. Później przestałam go prowadzić, bo rozminął się on trochę z moim pierwotnym zamysłem. Jednak.. kiedy widzę, ile muzyki ucieka mi później przez palce, to wpadłam w "panikę" i wróciłam. Do starych brzmień. DO kolekcjonowania muzyki.

 Kochani, w szukaniu muzyki, i to do tego pięknej, nie ma nic skomplikowanego. Po prostu.. słuchasz. Nie ograniczaj się. Słuchaj dużo muzyki. Słuchaj tego, czym ludzie dzielą się na facebooku. Słuchaj tego, co proponuje Ci na Twojej domowej stronie YouTube. Załóż konto na spotify (rekomenduję słuchać w przeglądarce, bo nie ma reklam) i słuchaj. Jest tam nawet opcja "odkrywaj"! I nie martw się, gdy od razu niczego nie znajdziesz, dla Ciebie, wartościowego. To jest trochę jak z zakupami w lumpeksie - trzeba być cierpliwym, aby znaleźć to, co naprawdę nas zainteresuje. Twoje ucho będzie wiedziało od razu, czy Ci się to podoba, czy nie. Pamiętaj, masz prawo być wybrednym. Jeżeli odsłuchujesz już 3 pełen album na YouTube (bo są tego masy wrzuconych całych albumów przeróżnych wykonawców) i nadal nic nie przykuło Twojej uwagi, to słuchaj dalej.
 Ja mam tak, że jak coś zaczynam słuchać to wiem, że coś mnie zainteresowało, gdy robiąc coś innego na laptopie/w pokoju, zaczynam zwracać na to uwagę. To jest fakt. Jeżeli jednak uruchomiłeś coś w tle i to gra, a Ty nawet nie zauważyłeś/aś kiedy przestało, tylko usłyszałaś, że jest nagle cisza, to wiedz, że utwór ten niekoniecznie poruszył Twoje ucho czy serce.
 Oczywiście, ktoś z Was może stwierdzić, że czasami trzeba czasu, aby się przekonać do utworu, szczególnie, gdy musisz się go nauczyć czy coś. Ja wierzę, że wystarczy jedno odsłuchanie, aby wiedzieć, czy to coś dla Ciebie. Nie mówię, żeby na podstawie jednego utworu, skreślać od razu cały dorobek artystyczny danego wykonawcy. Jednak uważam, że komentarze w stylu "nie wiesz co to dobra muzyka", czy "ja Cię muzycznie wyszkolę, bo Ty słuchasz szajsu" są brzydkie, przekłamane i raniące. Każdy ma swoją wolę, aby słuchać tego, co mu się podoba. To jest Twoja pasja/hobby/zainteresowanie i nikt nie ma prawa narzucać Ci swojego zdania, bo jego jest inne. Taka jest moja opinia.

 To co, dasz się zaprosić do odkrywania muzyki? To co ja proponuje na swoim blogu, jak zauważyłam, różni się czasami od siebie bardzo. Raz zawitała tutaj Metallica, później humoreska Antoniego Dvoraka, a ostatnio utwór z musicalu Jesus Christ Superstar. I nie mam bladego pojęcia, czy można by pomiędzy tymi utworami znaleźć podobieństwo. Łączy je na pewno jedno - że wpadły w moje ucho i zechciałam się nimi podzielić :)

 Dajcie się rozwijać i inspirować muzycznie. Jak napisano w Piśmie - szukajcie, a znajdziecie :)

0

POLECAM:42 Inspirujące filmy o krajach, podróżach… i o podróżach duszy

Niestety, nie moja kompilacja, jednak wyczuwam kolejne wyzwanie do obejrzenia :D
Mając głęboką nadzieję, że mi tego wpisu nie skasują (a niech tylko spróbują), zamieszczam go dla Was ku zachęcie, jak i dla siebie, jako przypomnienie.
Póki co, dwa filmy z listy oglądnięte. Przede mną 40 :D
Tekst znajdziecie TUTAJ
0

12k session | Chwała Ojcu

0

O wrażliwcach

Tekst o wrażliwcach. To chyba o mnie!

Tak też trochę nad tym tekstem podumałam i muszę przyznać, że chyba nigdy nie słyszałam wersji w tłumaczeniu, że księżniczka na ziarnku grochu była wrażliwa, a nie wybredna. Rozumiecie, o co mi chodzi?
Całe dzieciństwo po pierwsze - nie rozumiałam pointy tej bajki, a po drugie - jedyną jaką nam sprzedawano (tę piontę) to to, że księżniczka ma widzimisię, jest wybredna paniusia, i że będzie z nią ciężko komuś w życiu.
A tutaj.. nigdy nie spojrzałam na Księżniczkę, jako na wrażliwca!
Idąc dalej - czy ekstrawertyk może być wrażliwcem? Wszystko, to co autor opisuje w tekście, pasuje do introwertyków. Ja jednak odnalazłam się w tym tekście (odkrywam swoją wrażliwość), a do najcichszych osób nie należę.. Myślę, że wrażliwcami są wszyscy, tylko każdy w innym stopniu zaawansowania ;) Zawsze patrzę na to w ten sposób, że ktoś jest jakiś na ileś %. W takim razie, moja nowo odkryta wrażliwość określa mnie jako 80% wrażliwą osobę - a może nawet by więcej.
I fakt - wrażliwiec musi dużo "przecierpieć", porozmawiać ze sobą i stwierdzić, że "niektórzy po prostu tak mają i wcale nie chcą Cię skrzywdzić". Rozkminianie wszystkiego ZA BARDZO jest bardzo prawdziwe. Myślenie dwa razy do przodu. To trochę jak sytuacja, gdzie widzisz konkurs, a do wygrania masz wycieczkę dla dwojga. A Ty jesteś "sam". I co robisz? "Nie wystartuję w konkursie, bo nie mam czasu i osoby, z którą mogłabym pojechać na wycieczkę" ;D
To właśnie robi wrażliwiec.
Potwierdzam również wszelkie dbanie o relacje z innymi ludźmi, dopasowywanie się do nich, robienie czegoś (lub właśnie nie robienie), aby uzyskać najlepszy efekt. Czasami zastanawiam się jednak, czy to zdrowe, tak wydłubywać się z siebie na rzecz innych (a teraz wiem, że to nie jest niezdrowe, tylko jako wrażliwiec tak mam).
Zabawnie jest tak odkrywać w sobie te pokłady morza wrażliwości. Co za tym idzie, kiedy odkrywasz to trochę się zaskakujesz. "Ja? Naprawdę? Aż tak..?". Tak. Możliwe. A kiedy to już odkryjesz, to naucz się też chronić, coby nie wpuszczać nieproszonych gości ;)
0

Ja się żadnej pracy nie boję ;)


Zdjęcie Helen, jakoby miała się kiedyś zgubić na mieście.

Anegdotka z tego tygodnia:

Siedzę na ławce, obok stoi Helen (rower), a ja kleję buta. Kleję, bo bieda, jeść mu się zachciało, więc po kropelkę poleciałam. Podchodzi jakaś Pani i pyta się:
- Jest Pani szewcem..?
- ... (czy każdy, kto siedzi na ławce na osiedlu i klei buty musi być szewcem?)
- Bo wie Pani, ja mam obcasiki do zrobienia, przy takich normalnych, kwadratowych butkach.
- ...
- To jest Pani tym szewcem..?
- Wie Pani co, ja się żadnej pracy nie boję!
- Hah, jak Kwiatkowska. Tylko, że ona nie żyje.
- ...

I poszła, gdy zrozumiałam (chyba), że kleję buta z potrzeby chwili. Żem pięciominutowym szewcem.

Także ten. Żadnej pracy się nie bójcie! :D
0

Wszyscy pragniemy miłości



doprawdy, musiałam polecieć do Włoch, aby sobie to uświadomić

zacznijmy od tego
czy masz kogoś, kto Cię kocha?

o czym pierwszym pomyślałeś/aś?
chłopak, dziewczyna, narzeczony, zarzyczona :P

nasze rodziny jakoś nie bierzemy pod uwagę,
że nas kochają i się troszczą

mama, tata, babcia, brat
czasem troszczą sie swoją prostotą. wiesz, że im na Tobie zależy
ale nie słyszysz codziennie z ich ust - KOCHAMY CIĘ
bo tutaj jest uwaga nr 1
uczucie można wyrażać nie tylko poprzez stwierdzenie
ustne wyrażenie miłości - kocham Cię
to są często również czyny - zrobienie herbaty, gdy ktoś wraca zmęczony z pracy
zawiezienie kogoś samochodem późnym świtem na dworzec

miłość to nie tylko wypowiedziane słowa
miłość to również to co się robi - tzw czyny
(nie chcę napisać, ze robisz, bo to powinny robić obie strony relacji ;) )
mogłabym to porównać do stwierdzenia, że
miłość to CZASOWNIK
a raczej wiele czasowników ukrytych pod rzeczownikiem

idźmy dalej
po co Ci ktoś, kto miałby Cię kochać?
bo masz to wpisane w siebie
pragnienie bycia kochanym
i kochania kogoś

to drugie w dzisiejszym świecie potrafimy wręcz doskonale zastąpić jakimiś głupstwami
forsą, alkoholem, używkami, a nawet - O NIE - normalnymi rzeczami
internetem, książkami, psem.. - wszystko, co kochasz wynika z Twojej natury
natury kochania
przyjaciół, rodzinę, życiowego partnera

nasza natura jest miłością

a skąd ona pochodzi?
od Boga

nie bez powodu nazywa się Boga miłością
pewnie słyszałeś to wiele razy
"Bóg Cię kocha", "Bóg jest miłością"
ale to prawda

jesteś Bożym stworzeniem
Bóg stworzył Cię, bo Cię KOCHA
i chce mieć z Tobą relację - w miłości
my jednak mamy wolną wolę i naszą decyzją jest, czy my przyjdziemy do Bożej miłości
czy nie
piękną relację mieliśmy z Bogiem w Edenie
jednak ludzie, z własnej woli, poszli za grzechem, zgrzeszyli i zerwali tę piekną relację

miłość najczęściej kojarzy się Nam z miłymi rzeczami
miłe uczucie, motyle w brzuchu, gorąco, przytulaski, całusy, tony uczuć przewalające się przez Twoje serce i umysł
jeżeli w miłości cierpimy, to wtedy śpiewamy sobie, że "love hurts" - ale w takim razie to nie jest miłość, skoro cierpisz

jednak miłość to radość, to rozkwitanie w piękniejszego i lepszego człowieka, to szeroki i słoneczny uśmiech, bezkresne zaufanie, wieczne oparcie, wzmocnienie
miłość to pokój, dobro, to bezwarunkowe trwanie w relacji
i wszystko to dostaniesz u Boga
w relacji z Nim

idźmy dalej
nasza natura została zaburzona przez grzech, który w tym świecie wydaje się, że wygrywa z dobrem
ale tak nie jest
w głębi każdy chce być dobry
czasami na tej swojej dobroci się przejechał i postanowił się zamknąć
i wybrał grzech

jednak nasze pragnienia mówią wyraźnie
chcę być dobry, chcę dobrze czynić, chcę kochać, żyć w miłości

wszystkie te pragnienia wynikają z naszej przerwanej więzi z Bogiem
to nie żart
zastanów się, skąd niby miałbyś nabyć pragnienie miłości?
nie uczą tego w szkole
nie sprzedają w sklepach
nie handlują tym na ulicy

każdy z Nas pragnie miłości

idźmy dalej
po co pragniesz miłości?
a może raczej - z pewnością próbujesz zaradzić temu pragnieniu i rozglądasz się za czymś
co wypełni tę pustkę w sercu.
jednonocne przygody fizyczne z przypadkowymi osobami?
związek na siłę z kimś kogo w ogóle nie znasz/nie lubisz?
inwestycja w czyjeś życie, żeby tylko nie być desperacko samym?
a może zapicie te dziury? wypalenie papierosami? zaklejenie swoimi zainteresowaniami mając nadzieję,
że przyniosą radość i ukojenie

owszem
dadzą
jednominutowe szczęście
jednorazową radość
chwilowe zaspokojenie
a zaraz potem, możesz zacząć szukać od nowa.

wszyscy pragniemy miłości
tylko, że szukamy jej u złych źródeł

tym właściwym źródłem jest Bóg
jest Jezus

wyobraź sobie sytuację
jesteś w sklepie z kimś bliskim. nagle ktoś krzyczy, że jest naprad, wymachuje pistoletem, strzela, bierze ludzi za zakładników, chce pieniędzy, chce zabijać, chce się odegrać
bierze Ciebie
na co Twoja bliska osoba mówi, że woli, żeby zabrał ją i tą ją zabił
co się dzieje. ta osoba zostaje zastrzelona, zabita, nie żyje, bo zrobiła to z miłości do Ciebie
abyś ty mógł żyć, abyś nie musiał martwić się o to za co ten człowiek chciał Cię zabić, że pewnie byłeś mu winien pieniądze, które chciał od Ceibie ukraść
ktoś oddał swoje życie, tfu! nie jakiś tam ktoś, tylko najbliższa Ci osoba
abyś TY mógł żyć
ogarniasz tę ilość miłości?
podłożyć się jak świnia na ruszt, abyś ty mógł dalej chrumkać i jeść z koryta?

taka sama historia jest w Piśmie Świętym
Jezus umiera za Nas, bo Nas kocha
totalnie!
jeżeli mi nie wierzysz, to zajrzyj i poczytaj. Wszystkie cztery ewangelie o tym prawią

idźmy dalej
pamiętam jak swego czasu moja przyjaciółka Anastazja mówiła, że widzi, że ludzie
TOTALNIE POTRZEBUJĄ MIŁOŚCI
wszelkie możliwe rozmowy zawsze schodzą na temat związkowania, chodzenia na randki
śluby, miłostki, najnowsze newsy dotyczące kto w kim się zakochał
tego, że wcale nie tak łatwo znaleźć kogoś w tym świecie
a może inaczej - łatwo jest znaleźć kogokolwiek
trudno jest znaleźć TĘ OSOBĘ
ZAWSZE takie tematy przodują
ludzie tego pragną, ludzie tym się "jarają"

niekoniecznie wtedy wiedziałam o co jej chodzi
nie wiem też, czy zaczęłam się temu przyglądać
jednak wiem, że zawsze uwielbiałam oglądać zakochanych mężczyzn
ostatnio nawet zakochane pary
i widzę mnóstwo poranionych osób w różnych związkach
widzę ludzi, którzy trwają w związku, pragną miłości i jej nie otrzymują

ludzie pragną miłości

podczas mojej podróży po Italii
spałam i w hostelach,
i u couchsurferów
bardzo dużo mężczyzn było mną zainteresowanych,
aby mieć coś ze mną
aby przeżyć ze mną coś fizycznego.

bo tak właśnie jest
wydaje się nam, że pełnia naszej miłości
to fizyczna pełnia
przytulas, całus, seks

wydaje sie nam, że kochamy naszych życiowych partnerów nad życie
że w życiu nie udało nam się "wytworzyć" bardziej idealnej miłości
że przecież tyle dla tej osoby robicie

mylicie się
tylko miłość Boża jest idealna

przypomnijcie sobie te wszystkie złe rzeczy, które pomyśleliście o swoim partnerze
jakie zrobiliście, wykrzyczeliście, chcieliście tę osobę zmieniać pod swoje zachcianki
i to jest bezinteresowna miłość?
to jest egoizm
(żeby nie mówić dalej, że grzech)

C.S. Lewis w książce "podział ostateczny" napisał przepięknie
"Nie można kochać w pełni innego stworzenia, dopóki nie pokocha się Boga".
amen.
prawda.
podpisuję się obiema rękoma

jeżeli masz relację w miłości z Bogiem
to On daje Ci miłość do innych ludzi
abyś mógł kochać żonę, abyś mogła kochać męża
dzieci, rodzinę, ludzi na ulicy
wszystkich

wszyscy pragniemy miłości
to jest jak dziura w naszym sercu
to jest jak wielka pustka w sercu
którą Bóg wie jak wypełnić
a jak już wypełni, to otrzymujesz takie profity, że się w głowie i sercu nie mieści ;)
i się przelewa na innych
i na ludzi, których kochasz - tych szczególnie

wszyscy pragniemy miłości
jednak nie miłości fizycznej
to jest pożądanie, które wynika z pragnień naszego ciała
i nie zapełni sercowej pustki

smutne jest obserwowanie jak ludzie się męczą w związkach przynoszących im
fizyczną miłość, tą chwilową
jak są zdesperowani na pkt znalezienia kogoś "do pary", bo tylko w taki sposób
widzą pełnię swego szczęścia

możesz próbować szukać zapełnienia dla sercowej pustki
jeżeli zapełnisz to rzeczami innymi niż Bóg
to życzę powodzenia
bo takie rzeczy nie starczają na długo

a czy ty, pragnący miłości, znalezłeś ją..?
0

Irena Santor - Odrobinę szczęścia w miłości

0

Twój Boży Duch Otacza Mnie

wpis z 11/10/2016



myślę, że nie lubicie tego uczucia, kiedy ucieka Wam autobus
najgorzej, gdy to jest autobus na Twoją wieś
że to był ten przedostatni
i na następny musisz czekać jakieś 2 godziny
YAY

więc błagasz z niskość
do wysokości
więc się modlisz
więc prosisz
bo nie może być bardziej źle
gdy jest się zmęczonym
gdy chcesz tylko jechać do domu i się umyć i iść spać
gdy boli cię kolano
gdy cały dzień śpiewałeś
bo niedługo wylatujesz z chórem do Kanady
i masz ze sobą naprawdę ciężki worek souvenirów
które trzeba zabrać ze sobą

ogólnie, płakać ci chce, że znów zmienili rozkład autobusów
bo dlatego właśnie ten cholerny autobus ci odjechał
bo zamiast wyjeżdżać z pętli o 30 to sobie od czasu do czasu lubią zmienić, że jeździ o 20
i potem jesteś w czarnej pupie
serio

nie ma nic bardziej smutnego
że już prawie płaczesz i szlochasz, i prosisz Boga o jakąś interwencję

a Bóg:
- uspokaja Cię
- prowadzi
- dodaje odwagi
- raduje
- wypełnia serce

podjechałam czymś innym w stronę mojej wsi
a stamtąd tylko jakieś 5km do domku
PIESZKO
no to idę
przez pole, bez latarni, środkiem ulicy, zero samochodów
tylko ty, natura i rozgwieżdżone niebo

tylko kolano boli coraz bardziej
a krzaki nieprzyjemnie szurają
a w pewnym momencie widzisz jak by WILKA
(mam nadzieję, że to był pies)
ale IDZIESZ DALEJ, BO JEZUS JEST ZE MNĄ

idziesz, mijasz jakąś osadę życia, gdzie jest światło, ale musisz z powrotem wejść w te ciemności
nic gorszego chyba
tam, gdzie jeszcze dodatkowo robi się zimniej
bo są bagna i zamiast 2*C jest -1*C

huh
ale!
Bóg nie chce, abyś szedł w ciemności
bo ON jest Światłością
więc daj MU czas, bądź cierpliwy, a On zadziała

na ostatnie 1,5 km pewien przemiły Pan się zatrzymał i mnie podwiózł pod SAMĄ FURTKĘ
. . .
do tego załączył ogrzewanie, bo przecież jak kobieta idzie sama i jest jeszcze tak zimno, to trzeba pomóc!


wiecie, od momentu, gdy powierzyłam swoje życie Bogu
coś za często jestem pod samą furtkę odwożona :)

więc jeśli jeszcze wątpisz
że życie z Bogiem to będzie jakieś niewolnictwo
to przestań się mylić, przestań żyć w błędzie
i chodź :)
chodź, wyjdź z ciemności i chodź do Światłości :)

a teraz, gdy laptop mamy przestał się zacinać i mogłam w końcu się tym z Wami podzielić
IDĘ SPAĆ

PS
Baca potem w komentarzu mi napisała, że w takiej sytuacji powinnam do niej dzwonić i ubiegać się o podwiezienie. Jednak widzicie - Bóg dał radę ;)
0

#bucket list 161



161) Skończ licencjat.

To skończyłam :)
Z drobnymi komplikacjami, ale za to z Bożym prowadzeniem.
Na 5. Aż nie wierzę, że ja mogłam umieć na taką ocenę!!

Ale jest :)
zdj. by A.Hornowska :)

a potem zostałam obdarowana za to słodką nagrodą od znajomej :)
 
0

Mate.O - Wszystka moja nadzieja

0

Pozytywna energia



Jest tak:
  • koleżanka oznacza Cię na stronie na fb, że jest konkurs na COŚ
  • chociaż nigdy niczego nie wygrałaś - robisz co trzeba
  • okazuje się, że WYGRAŁAŚ!!!!! <3
  • żeby dostać nagrodę, musisz wejść, pobrać jakiś formularz i go wysłać
  • wchodzisz i, pomimo już dzwoniących syren alarmowych w głowie, wysyłasz te sms aby dostać ten formularz
  • który i tak się dziwnym trafem (tja) nie pobiera
  • w głębokiej beznadziei dzwonisz do swojego operatora, aby dowiedzieć się ile Cię ta przyjemność kosztowała
  • Pan po drugiej stronie okazuje się: przemiły, przesuper, mądry - już wiem ile kosztują sms na specjalne numery - i w ogóle :*
  • Pana po drugiej stronie urzekła moja historia - bo powiedziałam mu o swojej naiwności - a niech ma!
  • Pan mi pomoże i nie będzie tego kosztu
  • Pan P jest super!
  • (prawie się zauroczyłam :P)
  • powiedział mi z serca, że go urzekła moja historia i że jestem mu winna dobrą kawę
  • pomógł mi bardzo
  • powiedział, że rozsiewam pozytywną energię przez telefon (ha! książka o sztuce rozmowy przez telefon działa)
  • Pan PN ratuje Ci życie (szczególnie finansowe) i oprócz tego, że Ty jemu, to on Tobie też stwarza dzień
Amen. Oby więcej takich ludzi :) :) :)
0

Rudy!

Sam poprosił, a cieszę się z posiadania i ja :)

Oto nasz Rudy basista :)

Tutaj akurat pokoncertowo w Człuchowie, po warsztatach :)

A dziś ma urodziny, więc niech mu wszystkiego dobrego będzie :)
0

Ibrahim Maalouf - True Sorry

0

Pieczone jabłko


Jabłek trochę jest i zaraz przypomina mi się smak pieczonego jabłka, którego miałam przyjemność jeść po raz pierwszy dwa lata temu - i do tego były z grilla (!!!)..

Co potrzebujesz:
  • jabko
  • cynamon
  • miód/cukier
  • ew. konfiturę
  • folię aluminiową

Przygotowanie:
  1. Drylujesz - tak, jak potrafisz - jabłko. Bez krojenia. Musisz tylko od góry wyciąć dziurkę w środku.
  2. Wlewasz w środek miód/cukier.
  3. Dodajesz troszkę cynamonu.
  4. Ewentualnie jakąś konfiturę
  5. Zawijasz w folię aluminiową tak, aby był mały otwór na górze - dojście powietrza.
  6. Pieczesz od 20-40 minut. Zależy jaki masz piekarnik i czy zależy Ci na pieczonym jabłku czy musie jabłkowym.
  7. Wyciągasz, rozwijasz trochę z folii, czekasz aż stygnie i jesz.
Dodawaj miód/cukier, cynamon i konfiturę wedle uznania. Jeżeli masz słodkie jabłko (taka odmiana) to nie potrzebujesz dużo. Ja dodałam odrobinę za mało, ale już wiem na przyszłość by dodać więcej :)

Samcznoho!

0

Translate

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.